www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 82
Tadeusz, jakto u naszej młodzieży oświeconej na pół, miał chęć przeczyć i opierać się zdaniu wspomnionemu; zamilkł wszelakoż z obawy, iż z mnichem nie poradzi snadno. Ks. Onufry ten oddział pominąwszy, rzekł do swego gościa: — Odtąd zaczynają się dzieła pisarzy krajowych.
— Tadeusz na te słowa podskoczył z radości. — Pisarze krajowi! — powtórzył za księdzem, rzuciwszy na nie ogniste i ciekawe oczy. Nuż je więc chwytać, z zapałem przewracać,
— Co to za uczucie przyjemne — przyda! — dotknąć się pisarza, z którym się jednego jest rodu! Krew zaraz gorętsza, fantazya zwawsza, serce do uczuć skłonniejsze! —
Starzy pisarze pierwsi wpadli mu do ręki: Gallus (z XII wieku), Kadłubek, Marcin Polak (z XIII), Długosz (z XV), Miechowita, Kromer, Wapowski, Herburt, Gwagnin, rodem Włoch (z XVI); ależ i tych podobnie jak owych teologów, stawiał czem prędzej, ponieważ i oni po łacinie; prócz tego prawie wszyscy księża. Obiema rękami sięga to wyżej to niżej; przebiera po półkach jakby po klawiszach, a ksiądz spokojnie postępuje za nim, zostawując zupełną wolność do wyboru.