www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 77
w górę. Wysoko pod sklepieniem, któż mu zajrzał w oczy?
Chrystus Pan rozpięty na krzyżu!
Tadeusz spojrzał się Nań, jak na każde drzewo, dzieło ręki ludzkiej. Ponieważ był dziełem doskonałej rzeźby, dłużej nieco zatrzymał wzrok na nim. Im dłużej patrzał: tem więcej w tym wizerunku odkrywał sztuki, i tem więcej życia. Oczy, nabierając ognia to sztuką to życiem, jakoby wyższą przyciągnięte siłą, niby przykute, trzymały się krzyża. Ogień ów przez oczy dostał się do serca, postać całą rozgrzał, i kolana nagiął.
Klęcząc w zachwyceniu, z ognistszem uczuciem patrzał na Chrystusa Pana. Wtem wyszła Msza święta, zagrano na organach: ocknął więc z zachwycenia, uwagę obrócił na Kościół.
W kościele garstka ludu pobożnego klęcząc, modliła się z skruchą; głos księży i głos organ z tą modlą zmięszany, mile wznosił się ku niebu. Była to chwila nader uroczysta; tak dalece, iż i z jego piersi gwałtem się wydzierała modła, usta się otwierały, brały uczestnictwo. Już słyszał własne słowa: "Boże odpuść mnie grzesznemu!"
Po jutrzni księża wyszli i ludek się rozszedł; Tadeusz niespokojny, w walce zaciętej