Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 75
Szymuś się odezwie; — przytem bogaty, bo to jest pod księżmi.
— Bajesz — gniewliwe Tadeusz odpowie: — praca chłopów, grunt dobry, nie wiele pańszczyzny, przyczyną zamożności kraju, oraz każdej wioski. —
Przebiegli drogę, minęli lasek, podeszli wzgórek, na którym się wznosił klasztór rozsadzony.
Szymuś okazałością kościoła zdziwiony, zawołał z radości! — Ach Boże! co za Kościół śliczny, co to złota, co przepychu dla tej chwały Bożej!
— Jestto szczodrobliwość Dziadów, lubiących się chojnymi pokazywać wszędzie. Jestto oraz dowód onych zamożności, toż dobrego rządu, skoro byli w stanie klasztory takie stawiać, tudzież uposażać. —
Wiara spała jeszcze w sercu Tadeusza, Domowość sama igrała nim tylko; Wierze atoli nie przypuszczał wpływu na okazałość rozlaną po rodzimych kątach. Napinał tedy struny Domowości, dla pokazania mnichom: że ołtarz na ziemi się wspiera. Właśnie z takiem usposobieniem zbliżał się do furty; ale gdy na zamek położył rękę, tknęło go coś w serce, strach jakiś rozszedł się po ciele. Odwagi nie tracąc, miłością rodzimą przy-
— Bajesz — gniewliwe Tadeusz odpowie: — praca chłopów, grunt dobry, nie wiele pańszczyzny, przyczyną zamożności kraju, oraz każdej wioski. —
Przebiegli drogę, minęli lasek, podeszli wzgórek, na którym się wznosił klasztór rozsadzony.
Szymuś okazałością kościoła zdziwiony, zawołał z radości! — Ach Boże! co za Kościół śliczny, co to złota, co przepychu dla tej chwały Bożej!
— Jestto szczodrobliwość Dziadów, lubiących się chojnymi pokazywać wszędzie. Jestto oraz dowód onych zamożności, toż dobrego rządu, skoro byli w stanie klasztory takie stawiać, tudzież uposażać. —
Wiara spała jeszcze w sercu Tadeusza, Domowość sama igrała nim tylko; Wierze atoli nie przypuszczał wpływu na okazałość rozlaną po rodzimych kątach. Napinał tedy struny Domowości, dla pokazania mnichom: że ołtarz na ziemi się wspiera. Właśnie z takiem usposobieniem zbliżał się do furty; ale gdy na zamek położył rękę, tknęło go coś w serce, strach jakiś rozszedł się po ciele. Odwagi nie tracąc, miłością rodzimą przy-