Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 73
polarna przebiegała myśl, w której się Amalia, ojciec, biblioteka, Spowiedź, były uwięziły. Do niego było można odnieść, co o Wacławie Gorczyński powiedział:
Spią wszyscy, w całej wiosce milczenie grobowe,
Jeden jest tylko człowiek, który spać nie może.
Oczy jego biegają niby czujne stróże
Dzikich marzeń, które mu zawichrzyły głowę.
W gospodzie rychło wstano; podniósł się i on, chociaż mu dopiero na oczach sen począł osiadać. Wolał się przypatrywać pięknej okolicy, niżeli się na posianiu kłócić z marzeniami "Cierpię niepokój, spokojności trzeba!" pomyślawszy westchnął:
— Nadziejo! — mówił w duszy — tyś podporą kogo niebo dotknie. Biblioteka, tuszę sobie, rozpędzi chmury, walki pouśmierza. —
Naco mu po licach radość się powlekła; i w tym stanie otuchy pożegnał się z wioską, ku klasztorowi obróciwszy drogę. Droga do klasztoru prowadziła prosta, jak zwyczajnie do domu pokoju. Klasztór pierwszy, gdyby przelot ptaka, mignął mu się w oczach; posunął kroku, wzrok wytężył, aż Kościół jak skała nieruchomie się pojawił.
— Gdybym umiał przeniknąć — odezwał z cicha — co się też to za tym murem więzi; czy tam ścieszka do światła czyli do cie-
Spią wszyscy, w całej wiosce milczenie grobowe,
Jeden jest tylko człowiek, który spać nie może.
Oczy jego biegają niby czujne stróże
Dzikich marzeń, które mu zawichrzyły głowę.
W gospodzie rychło wstano; podniósł się i on, chociaż mu dopiero na oczach sen począł osiadać. Wolał się przypatrywać pięknej okolicy, niżeli się na posianiu kłócić z marzeniami "Cierpię niepokój, spokojności trzeba!" pomyślawszy westchnął:
— Nadziejo! — mówił w duszy — tyś podporą kogo niebo dotknie. Biblioteka, tuszę sobie, rozpędzi chmury, walki pouśmierza. —
Naco mu po licach radość się powlekła; i w tym stanie otuchy pożegnał się z wioską, ku klasztorowi obróciwszy drogę. Droga do klasztoru prowadziła prosta, jak zwyczajnie do domu pokoju. Klasztór pierwszy, gdyby przelot ptaka, mignął mu się w oczach; posunął kroku, wzrok wytężył, aż Kościół jak skała nieruchomie się pojawił.
— Gdybym umiał przeniknąć — odezwał z cicha — co się też to za tym murem więzi; czy tam ścieszka do światła czyli do cie-