Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 72
braćmi, miłować się winni, w przygodzie rękę sobie podać, ulegać zwierzchności. Czego nauczają, my to pełnimy do słowa; i ztąd jak mówiłem, robota się szczęści, boć taką robotę błogosławi niebo. —
Tadeusz z różnem uczuciem słuchał tejże mowy; z obawy nie wydania się przed prostotą chłopa, iż w błogosławieństwo boskie nie ma wielkiej Wiary, nic na to nie mówił. O inszy tedy zapytał się przedmiot; niemniej, jak się chłopi rządzą po sąsiedztwach?
— Jak gdzie — odrzeknie gospodarz — od państwa zawisło tu wiele. Gdzie państwo dobrzy i dbali o chłopstwo, tam we wsi rząd nie zły; gdzie zaś jeno o sobie myślą, o chłopów niedbają, tam też nie ma łaski Pana Boga. A ponieważ księża dla nas dobrymi panami, więc wszystko we wsi idzie dobrym trybem.
Z uwagą słuchał Tadeusz tego objaśnienia; wszakoż, miasto radości, doznał smutku nie małego. Było mu w sercu dziwnie, iż sam zdać sprawy nie umiał, co go srodze bodzie; prosił więc by posłano, albowiem spoczynku potrzebny. Chociaż posłanie miał dosyć wygodne, nie mógł zasnąć, jakiś robak przewinień rył mu w głębi serca. Niespokojne myśli krążyły po głowie: czasem gdyby gwiazda
Tadeusz z różnem uczuciem słuchał tejże mowy; z obawy nie wydania się przed prostotą chłopa, iż w błogosławieństwo boskie nie ma wielkiej Wiary, nic na to nie mówił. O inszy tedy zapytał się przedmiot; niemniej, jak się chłopi rządzą po sąsiedztwach?
— Jak gdzie — odrzeknie gospodarz — od państwa zawisło tu wiele. Gdzie państwo dobrzy i dbali o chłopstwo, tam we wsi rząd nie zły; gdzie zaś jeno o sobie myślą, o chłopów niedbają, tam też nie ma łaski Pana Boga. A ponieważ księża dla nas dobrymi panami, więc wszystko we wsi idzie dobrym trybem.
Z uwagą słuchał Tadeusz tego objaśnienia; wszakoż, miasto radości, doznał smutku nie małego. Było mu w sercu dziwnie, iż sam zdać sprawy nie umiał, co go srodze bodzie; prosił więc by posłano, albowiem spoczynku potrzebny. Chociaż posłanie miał dosyć wygodne, nie mógł zasnąć, jakiś robak przewinień rył mu w głębi serca. Niespokojne myśli krążyły po głowie: czasem gdyby gwiazda


