www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 68
w oczy. Ludek na czole, na ustach i piersiach zrobił krzyż wyraźny, i on powściągnął rękę do zrobienia krzyża. Ci mówili " Ojcze nasz, " chciał i on odmówić; lecz niestety! z pamięci uszedł mu oddawna! Zawstydzony iż ziomek obyczaju niezna, stał skromnie, czekając aż zmówili modły. Szymuś umiał się znaleźć; śród chłopów było mu raźno niby rybce w wodzie. Tadeuszowi dano jeść osobno; zrazu milczał, bo i tu nierówność stanu oraz wychowania wiązała mu język; wiele przez ten czas rozważał o Wierze, myślał o Kościele.
Gościnny, zjadłszy co był Pan Bóg dal, przybliżył się do gościa, i iak się odezwał: — Teraz panie, po robocie i po strawie bożej, pogadajmy sobie. Pan, jak się dowiaduję, kraj swojski chcesz zwiedzać? Zamiar w gruncie nie zły; pocóż z przeproszeniem? wszak kraj wszędzie krajem, Pan Bóg też wszędzie rządzi nim jednako ?
— Tak wam się zdaje; kraj nasz choć wsadzie jest swojskim, co krok jest wszelako innym, co krok to odmienne ma osobliwości. Przez czas mej podróży doświadczyłem tego; wasza wioska nastręcza nowości, których dotąd nie zoczyłem nigdzie. Księża nią rządzą pewnie na zasadach Wiary; tę nowość nie w każdej włości napotkać się zdarzy.