www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 64
— Przez pilność i pracę dorobiliście się ładnego majątku — rzekł Tadeusz do gospodarza; — bydło i konie spaśne, iż piękniejsze nie w każdym dworze natrafi się spotkać. —
Naco gospodarz: — Nietyle to praca tuczy nasze bydło, jak błogosławieństwo boskie. Gdyby się pracowało i pracowało, a pracy się nie krasiło łaską Pana Boga, nasza praca zbyt byłaby chudą i mało co wartą.
— To może i pomaga; mnie się jednak widzi; iż praca dostatku głównem bywa źródłem. Bez pracy nic się nie szczęści, a wszystko upada.
— Na długą się coś zabiera rozmowę — gospodarz odpowie — a ja przyrządzić pług na jutro muszę: niech się pan tymczasem obejrzy po sadzie, po robocie pogadamy o tem. —
Tadeusz nie zraził się otwartością chłopa; płotek przekroczył, zajął się oglądaniem sadu. Drzewa zastał już pochędożone, obrane z gąsienic; w takim właśnie stanie, jak gdyby je ogrodnik pod swą trzymał pieczą. W ogóle rozmiłowany w krajowych ślicznościach nie mógł się dość nasycić tym chłopa porządkiem.
Stanął, ręce założył, oczy rozpuścił po sadzie; i poważnie wyrzekł: "ile to pracą i