www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 63
— MajÄ… nader licznÄ…, bogatÄ… w dzieÅ‚a różnego rodzaju. Å?aciÅ„skich autorów posiadajÄ… dużo, także swojskich klassyków zbiory spore.
— Å?atwy wstÄ™p do klasztoru, zwÅ‚aszcza do biblioteki ?
— Nasi księża radzi podróżnemu; cieszą się skoro u nich chce ciało pokrzepić, rozweselić duszy. —
Tadeusz z blizkości biblioteki bardzo ucieszony, nie pytał o więcej; pożegnał Nauczyciela i krokiem wolnym zmierzał ku gospodzie. "Księża! pomyślał sobie, a tak doskonale rządzą, by sławny agronom. Nie zdarzyło mi się bywać w posiadłości księżej; nawet furty klasztornej nie przeszedłem nigdy. Żywota mnichów nieznam, a przecież taka odraza, takie uprzedzenie! Zresztą o cóż mi chodzi? O bibliotekę; mnichów zostawię mnichami, byłem u nich znalazł czego szukam chciwie. Z tem przedzięwzięciem wkroczył do gościńca. Szymuś przez ten czas poznał się z czeladzią, brał się do roboty, jak gdyby był w domu. U chłopów piękny zwyczaj, nie gapić się przybyszowi; ale spieszno do pracy z drugimi się jąć. Po dworach i miastach obyczaj inakszy; gość przyjdzie, porzucają pracę i próżnują z gościem."