Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 58
dem miejscu inaczej ze sobą się wiążą, i coraz to ładniejsze dla serca i oka skreślają widoki. Nawet stare zamczyska, te mury obronne, zamienione w ruiny mocą niezgiętego czasu, albo ręką grubej niewdzięczności, są drogie sercu synowskiemu. Wskazują na zamożną Przeszłość i królów potężnych; na ogrom nieprzyjaciół, burzliwych sąsiadów.
Na takich to przedmiotach doświadcza dusza sił sobie wrodzonych; obrazy onych w sobie odcisnąwszy, sama przybiera charakter krajowy. Przez dzień na takiej robocie znużona, mile na nich spoczywa podczas długiej nocy.
— Nigdy, panie, nie myślałem, aby te rzeczy inszą miały wartość, nad dostarczanie jadła albo picia; teraz miarkuję, iż oprócz takiego pożytku kształcą zmysły, duszę pokrzepiają. Od czasu podróży, dusza moja widzi się ruchawsza, i oczy bystrzejsze. Naco patrzę zajmuje mię bardziej, rado przez oczy wlatuje do serca.
— Podziękuj Bogu za tę rzadką laskę, poznaje i kochaj coś do serca zabrał. Nie mało też my już, mój Szymusiu, okolic przebiegli; między inszemi nasz kraj macierzysty, tudzież Krakowskie, które tak ślicznie Karpiński opisał. Pamiętam jak zaczyna, zoba-
Na takich to przedmiotach doświadcza dusza sił sobie wrodzonych; obrazy onych w sobie odcisnąwszy, sama przybiera charakter krajowy. Przez dzień na takiej robocie znużona, mile na nich spoczywa podczas długiej nocy.
— Nigdy, panie, nie myślałem, aby te rzeczy inszą miały wartość, nad dostarczanie jadła albo picia; teraz miarkuję, iż oprócz takiego pożytku kształcą zmysły, duszę pokrzepiają. Od czasu podróży, dusza moja widzi się ruchawsza, i oczy bystrzejsze. Naco patrzę zajmuje mię bardziej, rado przez oczy wlatuje do serca.
— Podziękuj Bogu za tę rzadką laskę, poznaje i kochaj coś do serca zabrał. Nie mało też my już, mój Szymusiu, okolic przebiegli; między inszemi nasz kraj macierzysty, tudzież Krakowskie, które tak ślicznie Karpiński opisał. Pamiętam jak zaczyna, zoba-


