Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 52
zawodziłem, gdyż się prawie wszyscy mylili i zawodzili. Pokutuję teraz za owe pomyłki; straciłem wszystko podobnie jak insi, prócz Boga, honoru i Wiary. —
To wyrzekłszy, oczy zroszonemi wejrzał na podróżnych, dłoń do dłoni przycisnął z serdecznym uśmiechem, i wolnym krokiem dążył ku Święcicom. Tadeusz zabierał się rzucić mnichowi w objęcia, zadać kilka pytań; ależ mnich nie słuchał, kroki mierzył dalsze.
"Osobliwe spotkanie!" zagrało naszemu podróżnemu w duszy; patrzał za księdzem oczy ciekawemi, a gdy mu zniknął z oczu: Krzyż, Sędziostwo, dom, zajrzały mu w oczy,
—Te trzy wyrazy słyszałem z ust mnicha — westchnąwszy, rzekł do się — którego przed rokiem zdeptałbym na miazgę; dziś się przed nim korzę! Z rozmowy pokazuje się być wielkim człowiekiem, ważną w rzeczach powszechnym zajmującym rolę. Krótko zmalował nieszczęścia, których sam był świadkiem; uczuł przyczynę, która je sprawiła, i sam się karci, o ile jest winnym. Karcić sam siebie w małych czyli większych rzeczach, jest duszy wyższych uczuć znakiem. On nosi widać ciężkie brzemię żalów, strawić ich nie może; bo gdzie nogą stąpnie, na co okiem rzuci, widzi skutki drażniące mu serce.
To wyrzekłszy, oczy zroszonemi wejrzał na podróżnych, dłoń do dłoni przycisnął z serdecznym uśmiechem, i wolnym krokiem dążył ku Święcicom. Tadeusz zabierał się rzucić mnichowi w objęcia, zadać kilka pytań; ależ mnich nie słuchał, kroki mierzył dalsze.
"Osobliwe spotkanie!" zagrało naszemu podróżnemu w duszy; patrzał za księdzem oczy ciekawemi, a gdy mu zniknął z oczu: Krzyż, Sędziostwo, dom, zajrzały mu w oczy,
—Te trzy wyrazy słyszałem z ust mnicha — westchnąwszy, rzekł do się — którego przed rokiem zdeptałbym na miazgę; dziś się przed nim korzę! Z rozmowy pokazuje się być wielkim człowiekiem, ważną w rzeczach powszechnym zajmującym rolę. Krótko zmalował nieszczęścia, których sam był świadkiem; uczuł przyczynę, która je sprawiła, i sam się karci, o ile jest winnym. Karcić sam siebie w małych czyli większych rzeczach, jest duszy wyższych uczuć znakiem. On nosi widać ciężkie brzemię żalów, strawić ich nie może; bo gdzie nogą stąpnie, na co okiem rzuci, widzi skutki drażniące mu serce.


