Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 41
— Za przycieś lub fundament do nauk, zwłaszcza do filozofji — był mówił ten kapłan — nie chcą brać Wiary wnosząc, iż ona rozum niewolniczo przykuwa do siebie, w lot go za myślami nie dozwala puszczać. Błąd to wielki, nieznajomość sroga! Rozum człowieczy co w zamiarze szlachetnym prawdę chce znachodzić, musi się koniecznie podczas swych poszukiwań z Wiarą chrystusową w jednym spotkać punkcie. Prawdy, choć ona to celem badań rozumowych, nie stwarza się, ani się jej robi, ale się ją bierze. Alchimiści, co złoto robić chcieli miasto je brać z kopalń, zubożeli, zawód w poszukiwaniach ucierpieli wielki. Owóż nie za szukaniem prawdy rozum winien się ubiegać, jeno za jej posiadaniem. Kwapiąc się za jej posiadaniem, wierzy się i wie gdzie jej źródło, zkąd ją możną brać: albowiem prawda, co w Bogu swój miewa początek, jest, i jest już daną; więc ją brać trzeba, bynajmniej gdzieś szukać — Zapewne, wiadomość sama — odrzekł Podstarości — że się prawdę wprost bierze z ręki Boga, jest dla serca nawet najprostszego, spokojnością znaczną, czego rozumowania choćby najbystrzejsze przynieść nie są w stanie. Wyraz ten szukać, oznacza nie-


