Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 4
mio ukochana! aliści w nie wstępuję nogą świętokradzką. Przez wszystkie lata młodości spędzonej, marnotrawiłem zewnątrz ciebie czas, nie rozpatrując się ni w twoich pięknościach, ni bogactw twoich przyswajając sobie. Cudzego świata nędzny wychowaniec, bez wzroku na twe roskoszne widoki; bez słuchu na dźwięk twej ślicznej przyrody; bez smaku na twoje obfite owoce! Wszystkie pięć zmysłów obumarły dla cię. Nie próżnoż biadam, nie próżnoż się rumienię na tyle przewinień?
Dziś to przeczuwam, żeś jest świątynią, skarbnicą świętości najświętszych. Dziś to wiem, iż do ciebie ziemianin od kolebki do grobu winien pielgrzymować, i swojego w tobie upatrywać szczęścia. A jam ziemianin, takiej pielgrzymki nie odprawiał nigdy, chociażem w twoje opływał dostatki. Niewdzięczny, w liczbie Faryzeuszów wolałem dni trawić, ciebie znieważać, w sobie przygłuszać uczucia rodzime!
Okryty wstydem, skruszony gdyby jawnogrzesznik, wkraczam w progi twoje. Tyś matką; więc ty mi przebaczysz, otworzysz podwoje, rozumem swojskim oświecisz mój rozum, wyprostujesz wolę, me kroki do swych świętości powiedziesz. —
Wyjął mapę z zanadrza, usiadł na kamie-
Dziś to przeczuwam, żeś jest świątynią, skarbnicą świętości najświętszych. Dziś to wiem, iż do ciebie ziemianin od kolebki do grobu winien pielgrzymować, i swojego w tobie upatrywać szczęścia. A jam ziemianin, takiej pielgrzymki nie odprawiał nigdy, chociażem w twoje opływał dostatki. Niewdzięczny, w liczbie Faryzeuszów wolałem dni trawić, ciebie znieważać, w sobie przygłuszać uczucia rodzime!
Okryty wstydem, skruszony gdyby jawnogrzesznik, wkraczam w progi twoje. Tyś matką; więc ty mi przebaczysz, otworzysz podwoje, rozumem swojskim oświecisz mój rozum, wyprostujesz wolę, me kroki do swych świętości powiedziesz. —
Wyjął mapę z zanadrza, usiadł na kamie-


