www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 35
z sobą, i na zwiedzanie okolicy poszedł. — Szymusiu — wkoło siebie spojrzawszy, Tadeusz zawoła radośnie — niech i twe serce zapłonie weseleni, na to ścisłe spokrewnienie pracy ludzkiej, z żyznością natury. Tu pan i lud poznał swą powinność; tu też widać wcielenie się ziemi w ziemianina, ziemianina w ziemię; tu oboje najszczerzej wylani dla siebie. Takiego powinowactwa trafialiśmy ślady, przecież tak ścisłego skojarzenia nigdzie. Tu się umiała ręka ludzka pobratać z naturą! Drobnemi skiby przystroiła pola, upięknila nadbrzeża tamami mocnemi; łąki rosi corocznie wodami; sady i ogrody obkłada żywem i płotami; trakty mai drzewy cienistemi; słowem rozum i serce z naturą spokrewnią! Zato ona odpłaca wdzięcznością, daje owoce, mnoży dogodności, powiększa swobody sowite. Tu rozum tedy poznał się na mocy, serce poczuło swą ziemiańską godność, kiedy nadało taką postać ziemi, postać która oczy bawi, pożytek tysiączny przynosi!
Z tego pagórka, Szymusiu, rozłożysty widok, cała przestrzeń i każcie ustronie, śmielej wychodzi przed zmysły ciekawe. Ciężko powaby wyrażać słowami, pędzla by trzeba na odmalowanie tych obrazów szczytnych; ależ i pędzel naśladuje tylko, zbliża, rzeczy-