Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 33
się ten naśladowania nałóg, iż nikt ze szlachty choć i najuboższej, na swojem dziś już nie myśli przestawać Chociaż biedak, sięga uporczywie w sposobie życia, w ubiorach, w sprzętach, za zwyczajami miast zamożniejszych; i nie pamiętny na swe przeznaczenie traci szczęśliwość ziemiańską, bez dopięcia pomyślności miejskiej. Cóż z takiego wkońcu? Niewolnik mody i zwyczajów obcych, ogołocony z grosza, spokojności duszy! Gdym się rozpatrzył w owej szkodzie wielkiej, poczułem odrazę do naśladownictwa; i nie chcąc stać się z człowieka wolnego, niewolnikiem miast, wracam do wiejskiej prostoty. Przyuczam się żywić i odziewać krajowemi płody, naprawić krew zepsutą, zostać ziemianinem Na ten cel zwiedzam kraj, wstępuję do włościan, biorę od nich przykład miłości do ziemi, ćwiczę się w skromności i pracowitości.
— Zamiar chwalebny — gospodarz odrzecze. — Chłop siedząc na roli, skrapiając ją potem, jej się owocami żywi i odziewa, i ztąd ją kocha jak samego siebie. Nie odstępuje jej na krok, chyba gdy zmuszony, i dlatego niezmienny, w obyczajach zawsze chłopem polskim. Z panami inaczej: oni zmienni, iż się zmiennie z rolą, i onej obchodzą płodami.
— Zamiar chwalebny — gospodarz odrzecze. — Chłop siedząc na roli, skrapiając ją potem, jej się owocami żywi i odziewa, i ztąd ją kocha jak samego siebie. Nie odstępuje jej na krok, chyba gdy zmuszony, i dlatego niezmienny, w obyczajach zawsze chłopem polskim. Z panami inaczej: oni zmienni, iż się zmiennie z rolą, i onej obchodzą płodami.


