Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 119
może, powtarzał za Skargą, zostaną w niem dziury i kąty próżne; ale gdy się wina w nie naleje, wszystko jest pełne, żadna jego część nie jest próżna." Podobnie ja napełniałem się chróstem, nauką nieprzypadającą nikomu do smaku, i oto kąty i dziury próżne w mojem sercu. Trzeba wina czyli zakonu Bożego, aby się nim wypełniło serce, wykonało wolę Boga, odpowiedziało zadość domowej potrzebie. Ach, czuję też ważność dnia jutrzejszego! Amalio! jutro wieniec nieśmiertelnej chwały twoje uwieńczy życzenia, jutro odrodzenia dzień! —
Nazajutrz pierwszy był w kościele, pierwszy klęczał przed Ukrzyżowanym Zbawicielem świata. Upokorzony, chędożył sumienie, umysł otrzepywał z przewidzeń wiekowych, ciało ogarniał z żądz i namiętności. Podczas tej pracy już mu się w duszy jaśniej i milej robiło; niekiedy przemknął się i dreszcz, osobliwie gdy zoczył Ks. Atanazego, idącego do konfesyonału. Z spuszczonemi oczami, sercem rozrzewnionem, z obawą pomięszaną cokolwiek ze wstydem, zbliżał się Tadeusz do krzesła pokuty. Uklęknął; usta do kapłańskiego przyłożywszy ucha, szczerze wyznawał co było ciężkiego, i za każdem słowem doświadczał ulgi, w tem co dusza miała do strawienia. Aż gdy Spowiednik swe
Nazajutrz pierwszy był w kościele, pierwszy klęczał przed Ukrzyżowanym Zbawicielem świata. Upokorzony, chędożył sumienie, umysł otrzepywał z przewidzeń wiekowych, ciało ogarniał z żądz i namiętności. Podczas tej pracy już mu się w duszy jaśniej i milej robiło; niekiedy przemknął się i dreszcz, osobliwie gdy zoczył Ks. Atanazego, idącego do konfesyonału. Z spuszczonemi oczami, sercem rozrzewnionem, z obawą pomięszaną cokolwiek ze wstydem, zbliżał się Tadeusz do krzesła pokuty. Uklęknął; usta do kapłańskiego przyłożywszy ucha, szczerze wyznawał co było ciężkiego, i za każdem słowem doświadczał ulgi, w tem co dusza miała do strawienia. Aż gdy Spowiednik swe

