www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 109
Ojcowie prowadzili u siebie; słuchaj, Jakto Rej stary nasz pisarz, opisuje gospodarstwo wiejskie:
"Przyszedłszy do domeczku, ano chędogo, ano wszystko miło: kąseczek chociaj równy ale smaczno uczyniony; obrusek biały, chleb nadobny, jarzynki pięknie przyprawione, krupeczki bieluchne a drobniuchno usiane. Owa w każdy kącik gdziekolwiek wejrzysz, wszystko miło, wszystko jakoby się śmiało. Nuż gdy jeszcze owi przyrodzeni błazenkowie, owe dziateczki wdzięczne przypadną, gdy jako ptaszątka, około stołu biegając, świergocą, a około nich figlują: jaka to jest roskosz, a jaka pociecha! Już jedno weźmie, drugiemu poda, tedy tu się sobie uroskoszują, to się tu im, jako najlepszym błazenkom uśmieją. A ono gdy już umie mówić, tedy lada co bełkocze a przecie mu nadobnie przystoi. Tu patrząc na oną swoją pociechę, jakoż nie mają Pana Boga chwalić, jakoż Mu dziękować nie mają? A Pan tez nie może jedno wdzięcznemi oczyma, na oną taką społeczność i oną ofiarę swoją, którą Mu podawają w poczciwem rozrządzeniu swojem, patrzeć, i im wedle obietnic swych błogosławić."
— Panie, a to miły obraz gdyby malowidło ! To raj był u nas, gdzie jeden obser-