www.netmag.com.pl

Amalia. T. 2 : powieść moralna z życia, wypisana dla życia - strona 10
wiu, kredy, wapna, gliny, siarki, bursztynu, marmuru, srebra nawet; a co torfu, saletry, węgli kamiennych, i drugich do budowy i potrzeb przydatnych przedmiotów. Na niczem nieschodzi, co służy do wygód; bo wewnątrz i zewnątrz tej szacownej ziemi płyną zamożności źródła, które nam i bez wielkich zachodów na użytek obracać jest wolno. Troskliwa o nasz byt, niczego nie trwoni; lecz co rośnie na jej powierzchni lub w łonie spoczywa, z każdej rzeczy udziela nam szczodrze. Dosyć, iż powiem, ręką sięgnąć, aż ona z gotowością napełnia nasze gumna, piwnice, spichlerze; żadnego schowania nie zostawia próżno.
Nie prawdaż, Szymusiu, co to za przecudowne urozmaicenie żywiołów, dowodzące rzadkiej szczodrobliwości natury, pamiętnej na potrzeby rolniczego ludu?
— Prawda panie, Pan Bóg o swoim nie zapomniał ludku; wszystkiem obdarzył nas hojnie, co nam serce życzy. Oj ładne to ładne nasze okolice, — zawołał Szyrnuś w uśmiechu radości.
— A my patrzymy się na nie bez upodobania — rzekł smutnie Tadeusz — jak gdyby obumarło czucie na te szczytne widoki, te bogactwa nieoszacowane! Przyuczeni pa-