www.netmag.com.pl

Amalia. T. 1 : powieść moralna z życia wypisana dla życia - strona 85
wdziękiem płochym znieważysz naturę. Zaczem na tę szlachetną zabawę, więcej potrzeba smaku naturalnego, więcej łożyć prostego rozumu, niżeli pieniędzy. Przepych, wyśmienitość, ozdoby, są dziełem pieniędzy; piękność istotna tworem zdrowej myśli oraz zręcznej ręki. Do tych zasad szczerze się stosuję; i w czem nie wystarcza moje doświadczenie, Mama wspiera, a czasem i Papa zajrzawszy, swych uwag udziela łaskawie. Ziemia pulchna, zgnojona, skopana drobniuchno, z zielska troskliwie wychędożona, w swym czasie zasiana albo zasadzona, podlewana podczas suszy, wydaje pod okiem Opatrzności więcej niż potrzeba, przez co nie z jednym podzielić się możem.
Sady należą do zarządu Papy; suszenie i zachowywanie owoców na zimę, mnie powierzone. Papa mistrz w sztuce, praktyk zawołany, umie przez staranie i różne sposoby, takie drzewom ponadawać kształty, iż prócz wdzięków wielu, rok w rok nas zasilają owocem wydawanym licznie.
Trzoda chlewna i obory są pod okiem Mamy, i tam z Mamą chodzę, lub Mamę wyręczam; łaska i tam boska, pożytku na domiar! Mnóstwo szczegółów trzeba by wyliczyć, chcąc ci Kostusiu dać zupełny obraz