www.netmag.com.pl

Amalia. T. 1 : powieść moralna z życia wypisana dla życia - strona 77
wcale nie wyrosło ze pnia rodowego; który miasto co lata puszczać latorośle, rozprószył się na drobne wiary stosunków spółecznych. Religia i Moralność nie znalazłszy tam podobnież niwy urodzajnej, rozbujała się w łodygi, czyli na rozliczne rozrzuciła sekty. Nasi Uczeni chciwi nowatorstwa, biegną, przejmują, głoszą po kraju, niby istną prawdę, te wymysły błahe. Nie dziwota dziecku, gdy zabawkę stłucze, hańba wąsatemu, gdy cudzą pustotą w tkliwe serce uderzy narodu.
— Ktoż dziś u nas uczonym ? Młodzież sama tylko — Sędzina powie. — Klasztorów nie ma, dignitarze świeccy, nawet i duchowni pióra nie wezmą, obywatel na roli ledwo w książkę zajrzy: gdzież więc oświata ? W lekkomyślnej młodzi. A ponieważ system naukowy, miewa charakter od twórcy swojego, następstwo proste: iż oświata obecna u nas lekkomyślną. Ztąd przewrotność w pojęciach, toż brudy w uczynkach, rozerwane powinowactwo Religji do Narodowości.
— Na nieszczęście, Uczonym wielu u nas wierzy; pisma ich chociaż błahe, są Ewanielią. Młodzież chciałaby na osobnej drodze zostać samodzielną; znachodząc sposoby do tego, chwyta za nie zjadłe, słabieje; a straciwszy w zapędzie silę narodową, upada niby