www.netmag.com.pl

Amalia. T. 1 : powieść moralna z życia wypisana dla życia - strona 72
się natarczywości najsroższego napastnika oprzeć!
One to czasy, które mędrków lekkomyślność ciemnemi nazywa, były pszczołami dla literatury, każdą gałązkę wiedzy, najdrobniejszy przedmiot, powyrabiały w jasną umiejętność, i płodami nauk powypełniały komórki wielkich Bibliotek. Obywatel na roli, prawnik, nauczyciel, ksiądz świecki i klasztorny, czuł się być powołanym na muz wychowańca; więc każdy spieszył po gruntowność nauk do źródeł na to w Rzymie odkopanych. Rzym, stolica świata, kościoła strażnica, sztuk pięknych, nauk ścisłych opiekun zamożny, przyjmował uczniów od wschodu, zachodu, południa, północy w miłości niezazdrośnej ani tez gniewliwej. Skarby im ręką pootwierał szczerą, przystęp ułatwiał do tajemnych ustroń; i zbogaconych na sercu, rozumie, tóż zdrowych na ciele, puszczał do domów. Do domów przybywszy w mowie to ojczystej, to Rzymianom znanej, przerabiali zapasy, spisywali je w folianty srogie, odbywając tę robotę w duchu narodowym, w duchu polsko chrześciańskim. Były to zwykle talenta ogromne, gieniusze bystre, co się oną robotą zajmowały święcie; i wszystkie jakoby dar jeden, dar boży, jednym duchem Objawienia były prze-