www.netmag.com.pl

Amalia. T. 1 : powieść moralna z życia wypisana dla życia - strona 43
czaję obecne, dudkiem staroświeckim nigdy się nie stanę. Młodzież nie wchodzi, co tam przodkowie robili, i w jaki sposób szukali swych zabaw; to pewna: oni stwarzali krój swoich czasów, my naszym nadajem ton upodobalny. Oni hulali w miarę swoich uczuć, a my stosownie do naszej wolności. Poznajesz ztąd Tadeuszu: iż do zwyczajów przeszłych nie jestem przykuty; w ogóle kosmopolitą jestem, uważam się nie tylko za obywatela Polski, lecz całego świata. Rozumie się przecież, iż w znaczeniu ścisłem polskim ziemianinem jestem: Roli mojej przedewszystkiem służę, na niej żyję, ją uprawiani, dla niej ofiary ponoszę. Aliści gdzie co przydatnego do wygód i roskoszy życia, bądź we Francyi, Anglji, we Włoszech, przyswajam bez skrupułu. Od sąsiednich narodów zwyczaje przyjmując, wpisujemy się w społeczeństwo ludów Europy; czyniąc to, wykraczamyz przeciw narodowi ? My mu i sobie, zdaniem mojem, czynimy przysługę, z światem ucywilizowanym wchodząc w pobratymstwo, wywołujemy go z pod cienia samotności na słońce postępu! W tem tedy rozumieniu musim być kosmopolitami, mijać zbutwiałą Przeszłość, w Obecności jędrnej czynnymi być członki.