www.netmag.com.pl

Amalia. T. 1 : powieść moralna z życia wypisana dla życia - strona 219
rzutów robi, ile liter macie, niech mię w pęta kuje; nie mruknę, zasłużyłem na to!
Piotr stary, sługa wierny, po raz pierwszy w życiu, widząc panicza troskliwość o książki, wyniósł spore dzieło, które oddawna w kufrze leżało pod dachem. Oddając je, rzekł starzec: — Na tej książce często czytywali Dziadowie panicza. Nieboszczka pani miała ją w obserwie; po jej śmierci nikt nie spojrzał na nią; dostała się na górę, i dotąd tam leży. Może się na co przyda, bo panicz widzę pęchci za książkami, niby nasz Bekas za młodym zającem. —
Tadeusz ją porwał, okładkę odłożył; czytał na tytule: Biblia przekładu J. Wujka. Wydana w Krakowie 1599.
— Biblia! — powtórzył raz drugi. Oczy w dzieło wlepił, i po kilku chwilach głosem żalu krzyknął: — Biblia! kodex nauki Chrystusa Pana, dziś wpadł w moje ręce! Jestże to zrządzenie boskie, czy losu igrzysko? Księgo, częste mnie dochodziły wieści o mądrości twojej; zawzięty, nigdym nie zajrzał do skarbca prawd świętych. Mądrość światowa wzięła moc nade mną; i choć mi tylko łojową przyświecała świeczką, wolałem iść za nią poomacku, niż za twem dniowem światłem stawiać kroki moje! Piotr mówi: