www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry
Siomuszkin Tichon


Alitet odchodzi w góry - strona 1
" Tichon Siomuszkin   ALITET ODCHODZI W GÓRY   Tom II "

Alitet odchodzi w góry - strona 2
" Część pierwsza   ROZDZIAÅ? PIERWSZY   Po bezchmurnym, czarnogranatowym niebie przez całą dobÄ… błąka siÄ™ sÅ‚oÅ„ce zalewajÄ…c jasnym Å›wiatÅ‚em wybrzeże i ciemnozielony przestwór oceanu. Na morzu — ani jednej kry, w górze — ani jednej chmurki. Chyba i sÅ‚oÅ„cu..."

Alitet odchodzi w góry - strona 3
" kamyczków w wodą Dziś łona nie ma ochoty szyć torbazów dla pastuchów. Obciągnęła na sobie wzorzystą suknię z perkalu i uśmiechnęła się. Jej czarne oczy błysnęły. Niedbałym ruchem odrzuciła warkocze na plecy i pomyślała: „A tak nieprzyjemnie było wkładać tę tkaną..."

Alitet odchodzi w góry - strona 4
" Tygrena pokazała go synkowi: — Popatrz, Ajwamie, żona słońca wyszła. W oddali, przy brzegu, pojawił się kajak. Tygrena zawołała głośno, z zachwytem: — Patrz, patrz, Ajwamie! Kajak! To Waamczo płynie! Kajak sunął po wodzie z opuszczonym żaglem. Od szczytu masztu do brzegu..."

Alitet odchodzi w góry - strona 5
" Długo siedziała bez słowa i Waamczo nie przerywał jej myśli. Nawet Ajwam przycichł nie pojmując, dlaczego matka się nie śmieje. Nagle Tygrena gwałtownie wstała z kamieni ł wzięła syna za rękę. — Waamczo — rzekła stanowczo — ja jutro odchodzę z osady Enmakaj. Pójdę..."

Alitet odchodzi w góry - strona 6
" Komitetu Rewolucyjnego i przygotowywał się do wyjazdu na Wielką Ziemię. Czując życzliwość rosyjskich naczelników w stosunku do siebie, zachowywał się z godnością i nawet jakby zmężniał. Jego czarne wąsiki zgęstniały, z twarzy znikła niepewność. Był dumny z tego, że..."

Alitet odchodzi w góry - strona 7
" przyglądali się podpływającemu kajakowi i wychylając się za burtę z ożywieniem dzielili się uwagami. Pierwszy raz w życiu widzieli łódź przezroczystą. Żółtawa skóra morsa, oczyszczona z sierści, przeświecała i kajak zdawał się być tak wątłej konstrukcji, że..."

Alitet odchodzi w góry - strona 8
" Å?oÅ› potulnie zmieniÅ‚ miejsce, a bufetowy otrzepaÅ‚ siedzenie fotela serwetkÄ…. Kapitan wszedÅ‚ uÅ›miechniÄ™ty i Å›ciskajÄ…c mocno dÅ‚oÅ„ goÅ›cia zaprosiÅ‚ serdecznie: — No co, Robinsonie, musimy oblać to nasze spotkanie! GorzaÅ‚kÄ™ mam — po prostu ambrozja! Koniak!... A dlaczegoż to..."

Alitet odchodzi w góry - strona 9


Hotele Lublin - Stacje Pomiarowe - Leki Bez Recepty - Mieszkania Opole - Studia

" — Dobra! — wykrzyknÄ…Å‚ radoÅ›nie Å?oÅ›. — Pracowników Komitetu Rewolucyjnego — szeÅ›ciu. Jednego milicjanta... — Milicjantów — trochÄ™ maÅ‚o. Mamy tu przecież kontrabandÄ™. — Ten jeden milicjant wystarczy za dwudziestu. Bary — na sążeÅ„ szerokie, a wÄ…sy dÅ‚uższe od..."

Alitet odchodzi w góry - strona 10
" — Bezwarunkowo! — zagrzmiał swym basem kapitan. W kraju rozwija się ofensywa na całym froncie gospodarczym. I co jest zadziwiające: opowiadał mi pewien kapitan z Archangielska, że Lenin jeszcze w czasie trwania wojny domowej wydał polecenie, by; przeprowadzić badania..."

Alitet odchodzi w góry - strona 11
" że wymyÅ›la na mnie ostatnimi sÅ‚owami i ty potem nie zechcesz ze mnÄ… nawet kieliszkiem siÄ™ trÄ…cić? Å?oÅ›, ujrzawszy znajome pismo żony, ze wzruszeniem wziÄ…Å‚ list. Sam również miaÅ‚ ochotÄ™ przeczytać go bez Å›wiadków, pomyÅ›leć nad nim, wspomnieć odległą mÅ‚odość — on byÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 12
" ZgrzytaÅ‚y dźwigi, wesoÅ‚y haÅ‚as panowaÅ‚ na pokÅ‚adzie, w Å‚adowniach. Przez iluminator do kajuty kapitana coraz to wpadaÅ‚y okrzyki: Hola! W górÄ™! Puszczaj! — Domisko przywiozÅ‚em ci na dwadzieÅ›cia pokoi. Trzy szkoÅ‚y. BÄ™dziesz żyÅ‚ teraz jak książę Monaco! Å?oÅ› pokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ…..."

Alitet odchodzi w góry - strona 13
"   —   PrzywiozÅ‚em — rzekÅ‚ Kapitan. — Wzywano mnie na naradÄ… do Komitetu. To z mojej inicjatywy! — O, za to bardzo ci dziÄ™kujÄ™, Michaile Pietrowiczu! — Å?oÅ› zadarÅ‚ brodÄ™ do góry i przesunÄ…Å‚ rÄ™kÄ… po szyi. — Tak sÄ… nam tutaj potrzebne!...  ..."

Alitet odchodzi w góry - strona 14
" — Ale patrz dalej! — zaprotestował gorąco Skorikow. — Piętnaście — kilchinken, szesnaście — kilchinken inneń parol. O czym to świadczy? — Mnie się także wydaje, że cały system liczenia opiera się na piątce — wmieszał się Kuźma Dozornyj. Rozgorzał zawzięty spór...."

Alitet odchodzi w góry - strona 15
" Przywitawszy siÄ™ z przybyÅ‚ymi Å?oÅ› spytaÅ‚: — Kto z was należy do partii? — Ja — odrzekÅ‚ kierownik faktorii Rusakow. — Nauczyciele — wszyscy trzej komsomolcy — dodaÅ‚ instruktor. — Można ich już przekazać partii. MoÅ‚odcow, radiotelegrafista — także komsomolec. —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 16
" — Cóż wy mówicie, towarzyszu pełnomocniku! Ja wam takie piece postawię, że sto lat wytrzymają! Drutem ściągną! — wykrzyknął milicjant Chochłow. — Ty musisz zaraz zbierać się do odjazdu na północną, część wybrzeża. Natychmiast. Akurat idzie w tamtą stronę kajali...."

Alitet odchodzi w góry - strona 17
" ROZDZIAÅ? CZWARTY   Na redzie dymiÅ‚ leciutko „Sowietâ€?. ZgrzytaÅ‚y dźwigi. PomiÄ™dzy brzegiem a parowcem snuÅ‚ siÄ™ kuter wlokÄ…cy za sobÄ… kungasy. Na wybrzeżu, niedaleko dawnego Rewkomu, bez fundamentów, wprost na drobnych kamieniach nadmorskich ukÅ‚adano zrÄ™by nowej..."

Alitet odchodzi w góry - strona 18
" Zdun Jegorycz, w białym fartuchu, z wielką, rozłożystą brodą staroobrzędowca, pracował bez wytchnienia. Położywszy cegłą zawołał zadzierzyście: — No, dzieci, będziemy pracować aż do zachodu słońca! Śmiech przebiegł po budowie. Ktoś krzyknął w odpowiedzi: — Zanim..."

Alitet odchodzi w góry - strona 19
" Wkrótce dÅ‚ugie, ukoÅ›ne promienie zaigraÅ‚y na cynkowym dachu nowego domu Komitetu Rewolucyjnego. Szyby w wielkich oknach rozbÅ‚ysÅ‚y przyciÄ…gajÄ…c uwagÄ™ tubylców, ZresztÄ… sam Å?oÅ› także z zachwytem i radoÅ›ciÄ… patrzyÅ‚ na nowy dom. — Teraz dopiero bÄ™dziemy żyli! — rzuciÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 20
" dacyjnej Amerykanie oddają nam wszystkie towary: te, na które jest popyt — z rabatem czterdziestu procent, na niepokupne — sześćdziesięciu procent. Rozumiesz, co to znaczy? To są duże sumy. W walucie. O tym wszystkim trzeba pamiętać. Z powrotem towarów nie zabiorą, po prostu nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 21
" dować szkołę. A tak go korciło, żeby popatrzeć na Tygrenę, na jej malca i pozłościć szamana Korauge: „Spójrz, co się ze mnie zrobiło — z Ajjego! Pan na żelaznym parostatku, Przyjechałem zabrać Tygrenę, Ona od dzieciństwa przeznaczona mi jest na żonę...� Do rozmarzonego..."

Alitet odchodzi w góry - strona 22
" Ale dopadłszy na miejsce — cisnął nóż i rozciągnąwszy się na śniegu zaczął chciwie gryźć białą bryłę nie bacząc na krew sączącą się z poranionych warg, Ugasiwszy potworne pragnienie odłupał duży kawał lodu na zapas i ruszył dalej przeskakując szczeliny, obchodząc..."

Alitet odchodzi w góry - strona 23
" Wiatr wiaÅ‚ spokojnie, nie ustawaÅ‚ i   kra sunęła naprzód jak kajak, Alitet staÅ‚ nagi w palÄ…cych promieniach poÅ‚udniowego sÅ‚oÅ„ca i ani na chwilÄ™ nie spuÅ›ciÅ‚ rÄ…k. Brzeg wabiÅ‚ Ale im bardziej kra zbliżaÅ‚a siÄ™ do lÄ…du, tym wolniej posuwaÅ‚a siÄ™ naprzód. Tak..."

Alitet odchodzi w góry - strona 24
" Alitet wychudł jak szczapa. Twarz mu się ściągnęła, oczy wpadły głęboko, kości policzkowe wystąpiły wyraźnie, broda urosła i posiwiała. W swej zdartej na strzępy odzieży budził grozę i przerażenie. Szedł powoli, krok za krokiem, z rękami sztywno spuszczonymi, z trudem..."

Alitet odchodzi w góry - strona 25
" Alitet przelazł przez burtę i zwalił się na miękkie dno lodzi. Wyciągnął się jak długi i leżąc patrzał w niebo. Tygrena chciała odwrócić się od niego — i nie mogła. Chciała coś powiedzieć, ale język odmówił jej posłuszeństwa. Bez słowa zsunęła się z dzioba kajaka...."

Alitet odchodzi w góry - strona 26
" Głos Aliteta huczał. W kajaku rozlegały się donośnie jego słowa. Tygreną owładnął śmiertelny strach. Straciła przytomność i runęła na syna. Kajak odpłynął już daleko, kiedy się ocknęła. Nie widząc obok siebie Ajwama zadrzała. Wydało jej się, że w owym czasie Alitet..."

Alitet odchodzi w góry - strona 27
" Na ganku nowego domu staÅ‚ wysoki, barczysty, mÅ‚ody czÅ‚owiek w rosyjskiej oddzieży i spokojnie patrzyÅ‚ na zbliżajÄ…cÄ… siÄ™ łódź. PaliÅ‚ fajkÄ™ i w jasnym, przejrzystym powietrzu wiÅ‚a siÄ™ krÄ™ta smużka dymu. ByÅ‚ to nauczyciel Dworkin. ROZDZIAÅ? SZÓSTY SÅ‚oÅ„ce zaczęło siÄ™..."

Alitet odchodzi w góry - strona 28
" legÅ‚ej Å›cianie — maÅ‚a, wyciÄ™ta z książki, fotografia Lwa ToÅ‚stoja. WszedÅ‚ Osipow. — Ciekawy list przyszedÅ‚ od Rusakowa — oznajmiÅ‚ Å?oÅ›. — Co prawda, warunki na tamtejszym terenie ja sam znam dobrze. Chodzi o to, że wytworzyÅ‚y siÄ™ tam dwie grupy. Przez Å›rodek..."

Alitet odchodzi w góry - strona 29
" — Próbować nie ma czasu. Trzeba to zrobić. Bez tego nie można tu pracować. — Dobrze — odparÅ‚ stanowczym tonem Osipow. ZjawiÅ‚ siÄ™ stary Iljicz. Å?oÅ› przywitaÅ‚ go po czukocku i podsunÄ…Å‚ krzesÅ‚o. Staruszek usiadÅ‚, ale zaraz potem skrzyżowawszy pod sobÄ… nogi osunÄ…Å‚ siÄ™ na..."

Alitet odchodzi w góry - strona 30
" Mimo wszystko na wspomnienie parowca Å?oÅ› czuÅ‚ siÄ™ niezbyt dobrze. W głębi duszy ciÄ…gle jeszcze nie umiaÅ‚ sobie odpowiedzieć na pytanie: czy postÄ…piÅ‚ wÅ‚aÅ›ciwie czy niewÅ‚aÅ›ciwie? DrażniÅ‚o go również milczenie radiostacji. NarzuciÅ‚ na ramiona kuchlankÄ™ i udaÅ‚ siÄ™ do..."

Alitet odchodzi w góry - strona 31
" Ale oto na Å›nieżnobiaÅ‚ym tle ziemi, nieba i morza ukazaÅ‚ siÄ™ nagle wÅ›ród lodów dym przecinajÄ…cy dÅ‚ugÄ… smugÄ… kopułę nieba. W caÅ‚ej osadzie zapanowaÅ‚ popÅ‚och, ludzie pobiegli na brzeg. Å?oÅ› chwyciÅ‚ dÅ‚ugÄ… lunetÄ™ i wdrapaÅ‚ siÄ™ na dach domu. SkierowaÅ‚ jÄ… na dym i zobaczyÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 32
" kier, wszystko, co tylko można byÅ‚o spalić. Å?amacz lodów znalazÅ‚ siÄ™â€? w niesÅ‚ychanie ciężkim poÅ‚ożeniu. Å?oÅ› podjechaÅ‚ do statku i dyżurny zaprowadziÅ‚ go od razu do kierownika ekspedycji. Profesor Dawydow, wybitny hydrolog, stojÄ…cy na czele wyprawy, przyjÄ…Å‚ Å?osia w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 33
" — Obecnie jesteśmy w katastrofalnej sytuacji — rzekł posępnie kierownik ekspedycji. — Cały węgiel wymietliśmy, do ostatniego k?-wałeczka. Jak widzicie, pozostała nam tylko pusta skrzynia żelazna — westchnął i mówił dalej: — Nie dobrnęlibyśmy do bazy węglowej w Zatoce..."

Alitet odchodzi w góry - strona 34
" — Dlaczego sto? Sto pięćdziesiÄ…t — skwapliwie poprawiÅ‚ Å?oÅ›. — Nie, nie! — podnoszÄ…c rÄ™kÄ™, kategorycznie zaprotestowaÅ‚ Dawydow. — A kaszÄ™ na czym bÄ™dziecie gotować? — i zwracajÄ…c siÄ™ do inżyniera dodaÅ‚: — A zatem, towarzyszu, otrzymujemy sto ton. — JakoÅ›..."

Alitet odchodzi w góry - strona 35
" Z komina statku waliÅ‚ kłębami czarny, gÄ™sty dym. Praca wszystkich maszyn wprawiaÅ‚a w drganie potężny kadÅ‚ub Å‚amacza lodów. „Krasnyj Oktiabrâ€? byÅ‚ gotowy do odjazdu, RozlegÅ‚ siÄ™ pożegnalny gwizd syreny. Dawydow, żegnajÄ…c siÄ™ z Å?osiem, dÅ‚ugo nie wypuszczaÅ‚ jego rÄ™ki ze..."

Alitet odchodzi w góry - strona 36
" — WyÅ›mienicie. PomysÅ‚ pierwszorzÄ™dny. W ogóle, Skorikow, powinieneÅ› swojÄ… szkolÄ™ postawić tak, żeby byÅ‚a wzorowa. Centralny oÅ›rodek powiatu! — mrugnÄ…Å‚ wesoÅ‚o Å?oÅ› do goÅ›cia. — Gotów jestem pracować dzieÅ„ i noc, Nikito Siergiejewiczu! — Doskonale! —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 37
" sowego Prygunow ... — Å?oÅ› wskazaÅ‚ na niego palcem, — Takie postÄ™powanie jest niegodne czÅ‚owieka radzieckiego. Wstyd, towarzyszu Prygunow! Nawet stary Iljicz — i ten powiedziaÅ‚ mi: „Dobrze postÄ…piÅ‚eÅ›, Å?oÅ›, PodzieliÅ‚eÅ› siÄ™ wÄ™glem, postÄ…piÅ‚eÅ› jak prawdziwy Å‚owca..."

Alitet odchodzi w góry - strona 38
" — CoÅ› tu jest podejrzanego, Nikito Siergiejewiczu, że tak siÄ™ troszczycie o Mary... — odezwaÅ‚ siÄ™ z uÅ›mieszkiem sekretarz Rewkomu. — Co?! — zaperzyÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›, ale od razu siÄ™ opanowaÅ‚ i rzekÅ‚ spokojnie: — Sekretarz Komitetu â€?Rewolucyjnego powinien być nieco..."

Alitet odchodzi w góry - strona 39
" — Wiesz, co ci dam? ... Dziesięć ton węgla! — O, to wspaniale! A ja słyszałem, że wyście już. opracowali plan rozdziału węgla i ze na mnie przypada według rozdzielnika tona i ćwierć A przecież ja mam tu cały sprzęt radiowy. Trzeba go utrzymać w normalnej temperaturze...."

Alitet odchodzi w góry - strona 40
" „Co robić?� — rozważał Dworkin i nie znajdował odpowiedzi na pytanie. Największe zmartwienie polegało jednak na tym, że „Sowiet�, wskutek niepomyślnych warunków lodowych, musiał nieoczekiwanie podnieść kotwicą i odpłynął nie zdążywszy wyładować węgla. Stał piękny..."

Alitet odchodzi w góry - strona 41
" Ludzie skierowali się do jarangi Aliteta i nauczyciel domyślił się, że ów chory — to sarn gospodarz. Następnego dnia do szkoły przyszedł Waamczo. Nieśmiało przekroczył próg nowego budynku. Dworkin ucieszył się z jego przyjścia. Był to pierwszy człowiek, który zajrzał do..."

Alitet odchodzi w góry - strona 42
" — On będzie nam pomagał. Przywiózł mi nowy papierek. Znów każą mi być przewodniczącym. — Bądź, Waamczo, przewodniczącym — stanowczym głosem powiedziała Tygrena. Alek rozgniewała się na nią i z dzieckiem na rękach przeszła w kąt błyskając złymi oczami. Mruczała coś..."

Alitet odchodzi w góry - strona 43
" — Kiedy przyszedł parostatek, który przywiózł ten dom, był tutaj także Ajje. — Ajje?! — wykrzyknęła Tygrena w podnieceniu. — Był tutaj? Po co? — Parostatek zabrał go na Wielką Ziemią. Do Rosjan. Przepadł teraz Ajje! — Waamczo westchnął. — Wywieźli go? ......"

Alitet odchodzi w góry - strona 44
" Zapasów nagromadzono dość dużo, a nauczyciel wciąż wzywał i wzywał na łowy, Uakat — żona łowcy Tumatuge — nigdy nie miała w domu tyle mięsa, jakkolwiek mąż jej był przecież najlepszym myśliwym na szalupie Aliteta, Uakat czuła się szczęśliwa. I chociaż Tumatuge..."

Alitet odchodzi w góry - strona 45
" mimo wszystko bały się trochę szamana, który zakazał oddawać chłopców do szkoły. Alek pogodziła się z tym, że nauczyciel przebywa w ich jarandze, i krzątała się przy gospodarstwie nie zwracając uwagi na uczennice. Co prawda, było ich tylko trzy. Rozciągnąwszy się na..."

Alitet odchodzi w góry - strona 46
" jego przynętę na lisy polarne... Słowa ojca: „Jednakże Alitet to chyba całkiem zły człowiek, skoro zalał naszą przynętę tłuszczem do świecenia...� I pies Czegyt, którego sam zarżnął na rozkaz szamana ... I wszystko, wszystko złe, co go spotkało przez Aliteta... Teraz,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 47
" — Głupcze, chcesz ściągnąć na osadą złe duchy? — powiedział Alitet tonem pogróżki. — Psy będą leżały, dopóki nie zgniją! — Nie, nie będą. Nowe prawo nie chce patrzeć na zdechłe psy — odrzucił Waamczo w rozdrażnieniu i wyszedł z komory. — Pluję sobie na wasze..."

Alitet odchodzi w góry - strona 48
" Oczy Aliteta błysnęły jak oczy drapieżnego zwierza. Chwycił nauczyciela za nogę i zaczął wyciągać go z jarangi. — Puść! — krzyknął Dworkin. Ale Alitet zawzięcie wlókł go dalej. Za namiotem nauczyciel przewrócił się na plecy i silnym kopnięciem prawej nogi odtrącił..."

Alitet odchodzi w góry - strona 49
" — Czy ten człowiek to nie „kaczak�? — spytał stary. Słowo „milicjant� nie przyjęło się jeszcze na wybrzeżu i ludzie dawnym zwyczajem nazywali milicjanta „kaczakiem�, czyli kozakiem. — Oto tam zbudowaliśmy mu małą jarangę — staruszek wskazał kijem. Milicjant..."

Alitet odchodzi w góry - strona 50
" — No, to Å›licznie! — rzekÅ‚ Å?oÅ› spoglÄ…dajÄ…c na małżonkÄ… milicjanta. — A jak siÄ™ nazywa? — Oni jÄ… nazywajÄ… Tajurintina, ale ja przerobiÅ‚em jej imiÄ™ na Tatjana. No, Tania, czego siÄ™ gapisz? Dawaj herbatÄ™!... A może, towarzyszu peÅ‚nomocniku, wpierw zjecie zupy z reniego..."

Alitet odchodzi w góry - strona 51
" — Nawet dobrze, towarzyszu pełnomocniku. Cośkolwiek tylko za ciasno tutaj i długo nie mogłem się przyzwyczaić do siedzenia na własnych nogach. No, ale przecież podobno i zwierzęta uczą wyprawiać różne sztuczki. — Wszystko to głupstwo, Chochłow, przywieziemy ci i dom. Ty tylko..."

Alitet odchodzi w góry - strona 52
" dziłem rozmaite dane. Chciałem napisać wszystko ściśle i dokładnie i już nawet zacząłem. Są tu różne ciekawostki. I tak, na przykład, Tatjana powiedziała mi, że podobno przy ujściu jednej rzeki mieszkają jacyś Rosjanie. Pojechałem sprawdzić. Pięć dni drogi. Jakieś..."

Alitet odchodzi w góry - strona 53
" z tego, ni z   owego pÄ…ka, Å‚amie siÄ™.   W jakimÅ› laboratorium fen czÅ‚owiek pracowaÅ‚ i podobno z terenu dziaÅ‚aÅ„ wojennych, jak mówiÅ‚, przysyÅ‚ano mu rozmaite odÅ‚amki, żeby wykrywaÅ‚ to „prawo zmÄ™czeniaâ€?. SpytaÅ‚em go: „Kto wy jesteÅ›cie?â€? — „Inżynier..."

Alitet odchodzi w góry - strona 54
" nie potrzeba. Mogą żyć mięsem rena i rykami jak Koczownicy.� Ale tu jest coś nie tak. Coś on tam kręci. — Będziesz musiał, towarzyszu Chochłow, jeszcze raz do niego pojechać. Każ mu się stawić w Rewkomie. Tylko nie wcześniej niż za jakieś dwa miesiące. Sam chciałbym się..."

Alitet odchodzi w góry - strona 55
""

Alitet odchodzi w góry - strona 56
" Na ścianie wisiał wielki kwadratowy kawał dobrze wyprawionej skóry morsa, ujętej w drewniane listewki, służący za szkolną tablicę. Wypisane na nim były kredą różne wyrazy i cyfry. Anna Iwanowna bardzo się zmieszała i zaczerwieniła, kiedy do pokoju..."

Alitet odchodzi w góry - strona 57
" — O nie, zmiana wielka, ogromna, Anno Iwanowno... Aha, przy sposobności, proszę złożyć na moje ręce podanie i wciągnę was na listę etatowych nauczycieli. — Co wy, Nikito Siergiejewiczu! — kobieta zamachała obiema rękami. — Przecież ja nie mam nawet prawa nauczania. Tak..."

Alitet odchodzi w góry - strona 58
" potrze, a one się nie p-p-palą. Ot, i cała rozmowa. Ja od innej s-st-strony podejdę, a on znów o zapałkach. Wyciągnie amerykańskie, z d-d-dobrą siarką, weźmie jedną, zapali, d-d-dmucha na ogień a ona pali się. „To rozumiem, zapałka!� — powiada. — Czyżby? — spytał..."

Alitet odchodzi w góry - strona 59
" WróciÅ‚ Rusakow, a za nim wszedÅ‚ wysoki, krzepki, jednooki starzec — Lok. MiaÅ‚ na sobie Å‚adnÄ…, dobrze dopasowanÄ… kuchlankÄ™ z miÄ™kkiej skóry pyżyka, wyglÄ…daÅ‚ czysto i schludnie. Jego inteligentne oko zatrzymaÅ‚o siÄ™ na Å?osiu, na wargach czaiÅ‚ siÄ™ ledwie dostrzegalny drwiÄ…cy..."

Alitet odchodzi w góry - strona 60
" — A jakże je przerobisz? Wy, Rosjanie, nawet zapaÅ‚ki nie umiecie zrobić. Starzec siÄ™gnÄ…Å‚ w zanadrze i wydobyÅ‚ pudeÅ‚eczko zapaÅ‚ek krajowej produkcji. Bez sÅ‚owa potarÅ‚ zapaÅ‚kÄ™. Nie zapaliÅ‚a siÄ™. PodaÅ‚ pudeÅ‚ko Å?osiowi. — Tak, zapaÅ‚ki do niczego — stwierdziÅ‚ z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 61
" — Do ciebie? MogÄ™ przyjechać — odrzekÅ‚ jednooki. Po jego wyjÅ›ciu ChochÅ‚ow zauważyÅ‚: — To ci kawaÅ‚! JakoÅ› mi siÄ™ zdaje, że spółdzielnia bÄ™dzie i po tamtej stronie wÄ…wozu. — Na pewno bÄ™dzie — potwierdziÅ‚ Å?oÅ›. — Wieczorkiem zajdÄ™ Ja jeszcze do jego jarangi.  ..."

Alitet odchodzi w góry - strona 62
" jednak nie bardzo wierzyła, że takie życie więcej im odpowiada. Z pewnością pogodzili się z nim tylko dlatego, że Jarak pracował w futrzarskie] faktorii, a Mary w szpitalu. Niech sobie żyją po nowemu. Tuż obok nich, za ścianą, mieszkał kierownik faktorii Żochow. Nocami głośno..."

Alitet odchodzi w góry - strona 63
" i czyścił skórki, Dobrze wiedział, że na wewnętrznej stronie futra nie można zostawiać tłuszczu, choćby nawet zasechł. Przyjdzie lato, tłuszcz się roztopi i futro nabierze żółtawego odcienia, a lisy polarne powinny być białe jak śnieg. O tym właśnie nucił Jarak w swojej..."

Alitet odchodzi w góry - strona 64
" — Rób, co ci mówią. Zamów worki! — krzyknął rozdrażniony Żochow i wyszedł ze składu. Jarak długo patrzył na drzwi, za którymi zniknął Rosjanin. — Dziwny człowiek — westchnął wreszcie i udał się do jarang porozumieć się z kobietami. Idąc myślał o skórkach. W..."

Alitet odchodzi w góry - strona 65
" Piotr Pietrowicz zaciągnął się papierosem, wypuścił kłąb dymu i patrząc surowo na Żochowa powiedział: — Bardzo daleki jestem od tego, by Jaraka uważać za dzikusa. Powiem więcej: jestem przekonany, że ma słuszność. Nie rozumiem tylko jednego: czemu nie chcecie skorzystać z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 66
" również przed łóżkiem i pod nogami przy biurku. Doktor jakby po raz pierwszy spostrzegÅ‚ to wszystko i pomyÅ›laÅ‚: „Å?adnie tu u ciebie, Kuźnio!â€? WszedÅ‚ nauczyciel z syczÄ…cÄ… patelniÄ… w rÄ™ce. — CóżeÅ›cie tacy posÄ™pni, doktorze, jak jesienna chmura? — Wiesz, Kuźnia, bardzo..."

Alitet odchodzi w góry - strona 67
" A może jestem istotnie nierób, Kuźnio? Co? Ty pracujesz w szkole, on mimo wszystko jednak pracuje w faktorii, a ja — bąki zbijani. To przecież przykro. Jak myślisz? — Me zaprzątaj sobie tym głowy. Wszystko się ułoży, robota przyjdzie. Jedzmy reninę! Przesiedzieli do późnego..."

Alitet odchodzi w góry - strona 68
" OÅ›rodka Krzewienia Kultury. ZostaÅ‚ mianowany kierownikiem OÅ›rodka. — Zuch Andriuszka! — wykrzyknÄ…Å‚ Å?oÅ›. Do saÅ„ podbiegÅ‚ Iliusza MoÅ‚odcow: — Witajcie, Nikito Siergiejewiczu! CzemużeÅ›cie siÄ™ zatrzymali na Å›rodku drogi? Podjeżdżajcie do radiostacji. Już wam zainstalowaÅ‚em..."

Alitet odchodzi w góry - strona 69
" Chory niechętnie wziął kęs, przez chwilę obracał go w ręku, wreszcie boleśnie się krzywiąc zaczął gryźć. — Przecież to najradykalniejsze lekarstwo przeciw szkorbutowi. Sam Amundsen — gdzie tobie do niego! — jadł takie mięso, aż się kurzyło. W każdej jarandze Czukcze..."

Alitet odchodzi w góry - strona 70
" Sabler zdjął małachaj, zrzucił przez głowę lekką pyżykową kuchlankę i z ostentacyjnym spokojem powiesił ją na gwoździu. Nie śpiesząc się rozczesał splątane bujne, długie włosy i usiadł na ławce. Oczy jego biegały niespokojnie. Spiczasta bródka wysunęła się ku przodowi,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 71
" — Tak, pracowaÅ‚em. I bardzo żaÅ‚ujÄ™, że tak późno zaczÄ…Å‚em swój obecny tryb życia. Å?oÅ› nerwowo zapaliÅ‚ papierosa, nagle straciÅ‚ chęć dalszego prowadzenia rozmowy. Ale opanowaÅ‚ siÄ™ i spokojnie zapytaÅ‚: — Czy wasza żona udziela pomocy, lekarskiej miejscowej ludnoÅ›ci? —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 72
" od mego zarzÄ…dzenia. Dostawi was milicjant ChochÅ‚ow. A teraz — możecie wracać do siebie. Inżynier wstaÅ‚, narzuciÅ‚ kuchlankÄ™ i trzymajÄ…c w rÄ™ce maÅ‚achaj zapytaÅ‚: — Teraz już noc, czy pozwolicie mi zostać w osadzie i wyjechać rano? — ProszÄ™. Inżynier wyszedÅ‚, a Å?oÅ›..."

Alitet odchodzi w góry - strona 73
" ZawarczaÅ‚y motory, rozwinęły siÄ™ żagle i szalupy ruszyÅ‚y wzdÅ‚uż wybrzeża. Å?oÅ› staÅ‚ na lÄ…dzie i patrzyÅ‚ na oddalajÄ…ce siÄ™ Å‚odzie. Iljicz siedziaÅ‚ przy sterze i bacznie spoglÄ…daÅ‚ przed siebie. Å?osiowi stanęła w pamiÄ™ci caÅ‚a historia z duszeniem staruszka i pomyÅ›laÅ‚ z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 74
" — Futra siÄ™ marnujÄ… — cicho, ze smutkiem odrzekÅ‚ Jarak. Dużo futer przepada — i powoli opowiedziaÅ‚ o swym starciu z Å»ochowem. — Å»elaznymi plombami zamknÄ…Å‚ worki z lisami polarnymi. Takie nowiny — zakoÅ„czyÅ‚. — Niedobre — stwierdziÅ‚ Å?oÅ›. — CaÅ‚kiem zÅ‚e. Å»ochow —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 75
" — Ale w niektórych wypadkach i my od nich możemy się czegoś nauczyć... — Oczywiście. Na przykład polowania na foki — na tym lepiej się znają. — Gdzieście wy dawniej pracowali, Żochow? Przed rewolucją. — Ja? ... W Krasnojarsku. Dwadzieścia pięć lat pracowałem w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 76
" SkÅ‚ad byÅ‚ zawalony workami peÅ‚nymi futer, a okoÅ‚o tysiÄ…ca ogonów wisiaÅ‚o jeszcze na sznurach. — Podobno skóry macie nie w porzÄ…dku, nie oczyszczone z tÅ‚uszczu? — spytaÅ‚ Å?oÅ›. — To jacyÅ› gÅ‚upi plotkarze opowiadajÄ…, ludzie nie majÄ…cy pojÄ™cia o futrzarstwie — odparÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 77
" najprostszych rzeczy z zakresu futrzarstwa? Nie wierzę wam. Czyż nie wiecie, że statek znajduje się w drodze czterdzieści, pięćdziesiąt dni? Chcecie zgnoić skóry w dusznej ładowni okrętu? — Co wy mówicie, Nikito Siergiejewiczu! Nawet przez myśl mi nie przeszło coś podobnego!..."

Alitet odchodzi w góry - strona 78
" — Marnie, Nikito Siergiejewiczu. Ludzie nie chcą iść do szpitala. Ileż to położnic obeszło się bez mojej pomocy w ciągu zimy! Udało mi się złapać Mary i cieszę się. Ale tego właściwie nie można brać w rachubę: to przecież nasza pielęgniarka. Dawno już należałoby ją..."

Alitet odchodzi w góry - strona 79
" Rultyna przytrzymaÅ‚a jego dÅ‚oÅ„ i patrzÄ…c na niego uważnie, posiedziaÅ‚a: — Ty uczyniÅ‚eÅ› Mary szczęśliwÄ…. JesteÅ› prawdziwym czÅ‚owiekiem. — A jak siÄ™ nazywa malec? — spytaÅ‚ Å?oÅ›. — Andriej — odrzekÅ‚a Mary. — Andriej? To wspaniale! Andriej Jarakowicz. — Ja..."

Alitet odchodzi w góry - strona 80
" ROZDZIAÅ? SZESNASTY   Alitet leżaÅ‚ w komorze na starej, zniszczonej skórze rena. Wzrok utkwiÅ‚ w suficie, twarz miaÅ‚ posÄ™pnÄ…, i nikt nie miaÅ‚ odwagi odezwać siÄ™ do niego. LeżaÅ‚ i myÅ›laÅ‚: „Co tu siÄ™ staÅ‚o na wybrzeżu? Dlaczego ludzie tak siÄ™ zmieniajÄ…, nigdy tacy nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 81
" Szaman spojrzał zdumiony swymi wyblakłymi oczami i odłożył bęben. W namiocie znów zapanowała cisza. Alitet rozważał w napięciu: „Ludzie stali się krnąbrni. A Tygrena? Ta zawsze nadstawiała uszu, kiedy przychodziły jakieś wieści o Rosjanach, biegła tam, gdzie się..."

Alitet odchodzi w góry - strona 82
" przyniesie kawałek żelaza. A żelaza ludzie nie mają. Ze starych toporków robi nowe. — Skąd ta nowina? — Alitet się ożywił. — Mówił koczownik, który tu przyjeżdżał. Bardzo dobre toporki. Takie, jakie koczownicy lubią. Alitet zamyślił się i nagle twarz jego rozpogodziła..."

Alitet odchodzi w góry - strona 83
" — Przywiozłem wam szalupę dla spółdzielni. Drugą zostawiłem u Rusakowa. Nauczą tu kogoś obsługi motoru i ruszam psami z powrotem. — Wspaniale! Zostaniesz u nas długo? — Pewnie ze dwa tygodnie. — Waamczo, chodź tutaj! — zawołał nauczyciel i przedstawił go..."

Alitet odchodzi w góry - strona 84
" rosyjską? Waamczo wczoraj powiedział: Ajje pojechał po nowe prawo. Ale nowe prawo samo tu przyszło. Wszędzie na całym wybrzeżu ludzie mówią o nowym prawie. Waamczo oszukuje. Pewnie nauczył się oszukiwać od tańgów jak Alitet od Merykanów.� Podeszła do niej Alek. — Chodźmy,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 85
" Wszyscy, podnieceni, patrzyli z ciekawoÅ›ciÄ… na motor. — W nim żyje dobry duch! — oÅ›wiadczyÅ‚ uroczyÅ›cie Iljicz. A nazywa siÄ™ Ben-Zyna. Tak powiedziaÅ‚ instruktor. ROZDZIAÅ? OSIEMNASTY   Czerwonoarmista Kuzakow zostaÅ‚ zdemobilizowany z oddziaÅ‚u do specjalnych zleceÅ„,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 86
" Podeszli do sań i Rosjanin aż Krzyknął z zachwytu. — Oho! I to jakie żelazo! — odezwał się w nim instynkt fachowca. — Ej, gdybym tak miał tu jeszcze prawdziwe kowadło i palenisko — zasypałbym wszystkich toporkami! — A co to takiego kowadło i palenisko?,— zainteresował..."

Alitet odchodzi w góry - strona 87
" sam swojÄ… gÅ‚upiÄ… gÅ‚owÄ…. Przecież psujesz nam tutaj robotÄ™! Alitet kupiÅ‚ ciebieâ€?na pniu ze wszystkimi bebechami. Ten wyzyskiwacz tak ciÄ™ wziÄ…Å‚ w kleszcze, żeÅ› tego nawet nie zauważyÅ‚. Jak o tej twojej kuźni dowie siÄ™ peÅ‚nomocnik Komitetu Rewolucyjnego Å?oÅ›, to ci Å‚eb urwie...."

Alitet odchodzi w góry - strona 88
" śnieżna zawieja, gwiazdy znikły i nic nie było widać, tylko czasem mignęły ogony ostatniej pary zaprzęgu. Była głęboka noc. Policzek służył jadącemu za kompas, pozwalając mu orientować się w drodze według kierunku wiatru, Alitet nie zwracał uwagi na rozszalałą zamieć i..."

Alitet odchodzi w góry - strona 89
" Alitet   podniósÅ‚ na niego oczy i nie odezwaÅ‚ siÄ™ ani sÅ‚owem. — Chodźmy, Charlie. Tu zimno. — Kto zabraÅ‚ stÄ…d to wszystko? — spytaÅ‚ Alitet wskazujÄ…c na pieÅ„, gdzie staÅ‚o kowadÅ‚o. — Rosjanie wywieźli. Najpierw klÄ™li, a potem Waamczo zaczÄ…Å‚ Å‚adować wszystko..."

Alitet odchodzi w góry - strona 90
" ROZDZIAÅ? DWUDZIESTY   Po herbacie Alitet jeszcze raz zajrzaÅ‚ do kuźni. Jedyne, co w niej zostaÅ‚o — to ów zapomniany mÅ‚otek. -Alitet staÅ‚ i dÅ‚ugo patrzyÅ‚ na porzucone narzÄ™dzie. Potem podniósÅ‚ mÅ‚otek i uderzyÅ‚ nim parÄ™ razy po drewnianym klocu. NastÄ™pnie rozebraÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 91
" — Jestem zmęczony. Bardzo zmęczony. — Alitet machnął ręką. — Idź spać. Szaman syknął i znikł. — Charlie — odezwała się Tygrena. — Powiedz mu, żeby nigdy nie zachodził do mojej komory. Źle będzie, Charlie, jeżeli on zacznie do mnie zaglądać. Alitet nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 92
" puszcza dym, złości się, parska i hałasuje. A w środku w nim jest ogień. Motor będzie wozić szalupę na polowanie. Ten motor przypędził łódź od samego Czukockiego Nosa. Alitet bacznie słuchał opowiadania Tygreny. — A gdzie on jest, ten motor? — zapytał. — Trzymają go w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 93
" — Po co fu przyszedłeś z toporem, nocny ptaszku?, Alitet w dalszym ciągu siedział na kilu i milczał. Nie doczekawszy się odpowiedzi Waamczo odrzucił siekierę i zepchnął Aliteta z szalupy. Ten zwalił się na ziemię, ale natychmiast podniósł się i stanęli naprzeciw siebie,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 94
" Tygrena umilkła i odwróciwszy się do lampy zaczęła poprawiać płomień. Alitet przeciągnął się na rozesłanych� skórach�, ciężko westchnął� I rzekł: — Trzeba wyruszyć w góry... Ciężko będzie oczom patrzeć na Rosjan... I na tę spółdzielnię... Toporków jest..."

Alitet odchodzi w góry - strona 95
" Narginaut wyszła i rozgłoszona przez nią wieść dotarła do każdej jarangi. Waamczo natychmiast pobiegł do nauczyciela. Posłyszawszy nowinę Dworkin rzekł: — Powinien byś sobie, Waamczo, sprawić dobry psi zaprzęg. — Tak, tak. Przydałby mi się — potwierdził łowca. — Oj,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 96
" ROZDZIAÅ? DWUDZIESTY PIERWSZY   Wszystko, co siÄ™ dziaÅ‚o na wybrzeżu, ludzie nazywali nowym życiem. I wszystko to wyprowadzaÅ‚o Aliteta z równowagi. W domu zakazaÅ‚ mówić o nowym życiu. Handel, który go przedtem caÅ‚kowicie pochÅ‚aniaÅ‚, teraz siÄ™ skoÅ„czyÅ‚. Alitet byÅ‚..."

Alitet odchodzi w góry - strona 97
" Niech sobie gada z pastuchami. A kiedy Eczauto dowiedział się, że gospodarzami jego koczowiska zostali mianowani trzej pastusi, nazwani radą rodową — roześmiał się. Po wyjeździe Rosjanina wezwał owych trzech pastuchów i zarządził: — Zaprzęgnijcie mi białe, bystronogie reny...."

Alitet odchodzi w góry - strona 98
" Pastusi stali w milczeniu, ze spuszczonymi głowami. — No, no, prędzej! — powtórzył Eczauto. Kiedy do koczowiska przyjechał Alitet, Eczauto leżał w namiocie i popijał z buteleczki spirytus. — Charlie przyjechał? — spytał śpiewnie. Alitet ze zdumieniem spojrzał na staruszka:..."

Alitet odchodzi w góry - strona 99
" — To woda ognista. Bardzo dobra. Wcale nie zamarza. — Che-clie-che, jakoś nie widziałem jeszcze nigdy, żeby w takich naczyniach woziło się wodę ognistą — zauważył drwiąco Eczauto, — To naczynie dla koczowników, nie tłucze się. — Tylko że teraz ja sam mam wodę..."

Alitet odchodzi w góry - strona 100
" — Oni z przyjemnością będą żyć przy twoim stadzie. Zawsze lepiej im być u ciebie, niż zjadać własne ostatnie reny. Weź ich, weź. Chyba już teraz nie zechcą iść do rady rodowej. — Ja im łby o kamienie roztrzaskam, jeśli im się rady rodowej zachce! — i Alitet znów nalał..."

Alitet odchodzi w góry - strona 101
" ROZDZIAÅ? DWUDZIESTY DRUGI   Pod grubÄ… warstwÄ… lodu gÅ‚ucho szumiaÅ‚a Amguema. ToczyÅ‚a swe wody kamienistym korytem od Gór Anadyrskich do Oceanu Lodowatego. WijÄ…c siÄ™ po szerokich dolinach i ciasnych wÄ…wozach, wÅ›ród wysokich gór, rzeka rozciÄ…gnęła siÄ™ na setki..."

Alitet odchodzi w góry - strona 102
" Alitet założył do winchestera osiem nabojów i zaczął odstrzeliwać mu rogi. Zużył wszystkie ładunki, ale baran w dalszym ciągu wisiał na tym samym miejscu. — Wiatr go zrzuci — powiedział sobie Alitet i zawrócił w kierunku sań; usiadł na nich, ale coraz to spoglądał z ukosa..."

Alitet odchodzi w góry - strona 103
" je Alitet przyciszonym głosem pokrzykiwał na psy. Skręcił w kierunku Gorących Źródeł, gdzie tak samo jak przy wodospadzie mieszkały złe duchy. Nigdy nie przyjechałby tutaj, gdyby nie usilne pragnienie spotkania z mieszkającym przy Źródłach Amerykaninem. Pędził psy całą noc,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 104
" — Halo-o! Ki diabeł tak wystraszył mego przyjaciela Tommy'ego! — krzyknął mister Nick. Na dźwięk ludzkiego głosu Alitet zaostrzył czujność i z winchesterem w rękach, niepewnym krokiem ruszył ku grocie. — Ej, ty! Rzuć no strzelbę! Połóż ją obok mojej! Alitet bez..."

Alitet odchodzi w góry - strona 105
" Północ, ustawiczna samotność — były jego żywiołem, złoto — celem życia. Tutaj, w dorzeczu Amguemy, spędził już cztery lata poszukując złóż szlachetnego kruszcu. Każdej jesieni wyjeżdżał na Alaskę, a wczesną wiosną wracał na swej motorówce. Po „obrobieniu� Alaski..."

Alitet odchodzi w góry - strona 106
" — Ooo! Masz amerykańską koszulę! — zawołał ze zdziwieniem mister Nick. — Ja bardzo lubię merykańskiego człowieka — odezwał się przymilnie. — Moimi przyjaciółmi byli zawsze tylko Merykanie. Rosjan nie lubię. Oni psują nasz lud jak zły kajur psy. — Dość tych..."

Alitet odchodzi w góry - strona 107
" Alitet pokręcił głową: — Źle zrobiona Amguema. I dopływy źle zrobione. — Źle? Popraw. Weź ołówek. — Ja nie umiem tu poprawiać. Chodźmy na śnieg. Wyszli za jarangę i Alitet ościeniem zaczął kreślić na śniegu całe dorzecze Amguemy. — A tutaj płynie rzeka Kuwet —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 108
" Alitet zatrzymał się niezdecydowany. Amerykanin jedną ręką trzymając pudla, drugą chwycił Aliteta za pas i zaciągnął go z powrotem do jarangi. Alitet od razu poczuł niechęć do Nicka. Czyż sprawy, którymi zajmuje się ten Merykanin, przystoją dorosłemu mężczyźnie? Jak mały..."

Alitet odchodzi w góry - strona 109
" Z zapartym tchem, usiłując zrozumieć sens słów Nicka, Alitet spytał ostrożnie: — A co, czyżby ten papierek był zły? — Śmiecie to, nie żaden papierek! Brown drwi sobie z ciebie. Wyśmiewa się. Nawet na myśl mu nie przyjdzie przywieźć ci towary. — I Amerykanin dokładnie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 110
" i mylił ślady, kiedy zabierał moje futra. Wszyscy oni tacy — ci biali ludzie!� Usiadł na posłaniu i zaklął szeptem: — Merkiczkin! W komorze było cicho. Słabiutko świeciła lampka karbidowa. Alitet rzucił okiem na śpiącego Nicka i pomyślał: „Biali ludzie. Wszyscy oni —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 111
" Część druga   ROZDZIAÅ? PIERWSZY   Straszne! Bardzo straszne! Ajje widziaÅ‚, jak Alitet zamierzyÅ‚ siÄ™ nożem na synka Tygreny, Ajwama. Tygrena rzuciÅ‚a siÄ™ na ratunek dziecku i schwyciÅ‚a za ostrze. Z rÄ™ki jej trysnęła krew. Kobieta krzyknęła... i Ajje siÄ™..."

Alitet odchodzi w góry - strona 112
" górom. Zresztą po kierunku rzek i potoków zawsze człowiek pozna, gdzie się znajduje. Tam człowiek nie zginie. A tutaj, na tej Wielkiej Ziemi, wszystko zagrodzone jest wysokimi murami, nawet wiatr nie może sobie pohulać. Tu zginie się od razu. I Ajje poczuł swą całkowitą zależność..."

Alitet odchodzi w góry - strona 113
" DÅ‚ugie jÄ™zyki pÅ‚omieni ogarnęły domy, a wÅ›ród kłębów dymu biegli ludzie ze strzelbami w rÄ™kach. Wojna! — Ajje! — krzyknÄ…Å‚ Andriej. — Już wstaÅ‚eÅ›? — Tak, tak! — odpowiedziaÅ‚ ucieszony gÅ‚osem towarzysza i podbiegÅ‚ do   portiery. Å»ukow wyszedÅ‚. — Czemu..."

Alitet odchodzi w góry - strona 114
" — Ej, chyba nie przyjdzie — powiedział Ajje z niedowierzaniem. Ale do pokoju wszedł bezszelestnie kelner. Andriej kazał podać śniadanie, kelner skłonił się i znikł. Ajje podbiegł do dzwonka i zaczął mu się przyglądać. — Patrz, patrz! Jak rybie oko! — zawołał i nacisnął..."

Alitet odchodzi w góry - strona 115
" — Wejdźcie, wejdźcie, Natalio Siemionowno. Pozwólcie, że wam przedstawię — Ajje. Był pastuchem u hodowcy renów. Kobieta podała Ajjemu rękę wpatrując się w jego twarz. — Ten człowiek, Natalio Siemionowno, uratował nas — Nikitę Siergiejewicza i mnie — od niechybnej..."

Alitet odchodzi w góry - strona 116
" — Siadaj tutaj, Ajje, i patrz przez okno. — A ty gdzie? — zaniepokoił się Czukcz. — My usiądziemy z tyłu za tobą. — To ja już lepiej usiądę koło ciebie. Boję się jechać sam, Andrieju. — Nie bój się, Ajje! Cóż ty?!...— Zmieścimy się wszyscy razem — rzekła..."

Alitet odchodzi w góry - strona 117
" �Ośrodka Krzewienia Kultury. Obaj mieszkali u Natalii Siemionowny i wszyscy troje z niecierpliwością oczekiwali otwarcia żeglugi na północ, by jak najprędzej znaleźć się na posępnych, lecz pociągających wybrzeżach ziemi czukockiej. Andriej czuwał nad konstrukcją budynków,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 118
" belka, służąca za kil, zrobiona była z brzozy; przylegały do niej wiązania boczne, wygięte, schodzące się przy dziobie i rufie, przymocowane starannie rzemieniami. Wszystko to stanowiło dno kajaka. Poprzeczne wręgi pokrywały dno, zaokrąglone ich końce łączyły się u góry z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 119
" Zadyszany rzucił Annie Iwanownie. — Aj-aj, Anno! Lok poszedł na zwiad, czy nie idą morsy, a Rusakowa jak nie ma, tak nie ma. I myśliwych naszych nie ma. Ośmiu ludzi pojechało z nim na objazdowy handel do koczowników. Aj-aj! Lok wie, kiedy pokażą się morsy! — Anna — jak ją..."

Alitet odchodzi w góry - strona 120
" Lok długo pełzał po skałach, zanim znalazł się na samym szczycie cypla. Wyszukał kamień o płaskiej, wygrzanej przez słońce powierzchni, zdjął kuchlankę i rozłożywszy ją wyciągnął się na niej zwrócony twarzą ku morzu. Stąd, z wyżyn przylądka, otwierał się rozległy..."

Alitet odchodzi w góry - strona 121
" Lok obszedł kajak oglądając szczelne szwy. Zamierzy! się wiosłem i znów z całej siły uderzył o burtę. Dźwięczny, .głośny łoskot rozbrzmiał w całej osadzie, ogłaszając początek wypraw na morsy. Kajak Loka był największy ze wszystkich. Mógł unieść cztery morsy. —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 122
" — Oprawcie czwartego morsa. Nie bójcie siÄ™, łódź uniesie — zarzÄ…dziÅ‚ z przekonaniem i dumÄ…. Å?owcy szybko i wesoÅ‚o ostrzyli noże gotujÄ…c siÄ™ do wypeÅ‚nienia rozkazu starego, a ten nagliÅ‚ ich i nagliÅ‚. Do brzegu — dobre dziesięć kilometrów, trzeba zdążyć odwieźć Å‚up i..."

Alitet odchodzi w góry - strona 123
" Usiadł ciężko na wiedeńskim krześle i spoglądał drwiąco na Rosjankę. — Cóż ty tak na mnie patrzysz, Loku? — Widziałem, jak odprowadzałaś nad morze łowców spółdzielni. Mnie nie przyszłaś pożegnać. A przecież ja jestem lepszym myśliwym — rzekł z urazą. — Nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 124
" Koczownicy, Hodowcy renów — byli najbardziej zacofaną grupą wśród ludności ziemi czukockiej. Ich wędrowny tryb życia utrudniał zorganizowanie władzy radzieckiej. Pomimo to jednak wieści o nowym życiu i nowym prawie dotarty także i do nich. Rusakow był nie tylko kupcem. Wymieniał..."

Alitet odchodzi w góry - strona 125
" — Zwariowałeś! — powiedziała. — Wyprawy na morsy się zaczęły, a ty zabrałeś łowców w góry. — Morsy się pokazały? — żywo zainteresował się Rusakow. — Oczywiście. Lok chodzi i kpi sobie z członków zrzeszenia. „Szalupa śpi, motor śpi� — tak powtarza ciągle...."

Alitet odchodzi w góry - strona 126
" — Cha-cha! Nadrobić, co zaniedbali. Popłynęli zbierać to, co zostawił Lok. Pięć morsów wczoraj porzuciłem na krach... Nagle rozległ się warkot motoru. Zza skalistego przylądka ukazała się szalupa. Płynęła jak biały łabędź po górskim jeziorze, Lok spojrzał swym bystrym..."

Alitet odchodzi w góry - strona 127
" — SkÄ…dże on jest twoim przyjacielem? Górski baran — to też twój przyjaciel? — Wszyscy Rosjanie, którzy mieszkajÄ… na wybrzeżu — to moi przyjaciele. Tak powiedziaÅ‚ nauczyciel — odrzekÅ‚ zadzierzyÅ›cie Waamczo. — I Å?oÅ› jest twoim przyjacielem? — Rozumie siÄ™! —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 128
" Lok domyślił się, że łowcy zawrócili z drogi tylko dlatego, że zauważyli kierującą się tutaj szalupę Waamcza. Płonąc z ciekawości Lok także poszedł do Rusakowa. — Anno, gdzie mężczyźni? — spytał. — W pokoju. — I Waamczo, i Tewlankau? — Wszyscy, Loku...."

Alitet odchodzi w góry - strona 129
" i łowcy ułożyli sprzęt myśliwski, na morzu rozległy się strzały: to Lok zaczął już łowy. Zebranie się skończyło i dwie szalupy ruszyły na morze. Kiedy podpłynęły do pól lodowych, stanowiących teren polowania, Lok już załadował zabitą zwierzynę i wracał na wybrzeże...."

Alitet odchodzi w góry - strona 130
" Wkrótce obok kajaka Loka przemknęła i druga szalupa, również naładowana morsami. Szalupy należące do spółdzielni zdążyły już dwukrotnie przewieźć łup na brzeg, a� Lok dopiero pierwszy raz wrócił na morze. Przepłoszone wystrzałami morsy ześliznęły się z lodów i dalszy..."

Alitet odchodzi w góry - strona 131
" „No, a szalupa? I to jaka szalupa! A baby — nawet one nazwozily tyle morsów!... A Tewlankau? Czyż to myśliwy? Czyż lepiej ode mnie zna życie i zwyczaje zwierząt? Motor podwozi go pod sam nos morsa! Niech no on na kajaku spróbuje mnie dopędzić... Wesoło im teraz, tym ludziom zza..."

Alitet odchodzi w góry - strona 132
" — Rusakow powiedział, że motor można zawiesić z tyłu za rufą kajaka. Mówi, że doskonale da się to zrobić. Tam trzeba tylko przybić dużymi gwoździami grubą deskę. — Nie. Gwoździami nie można. Ja ją dobrze przymocuję rzemieniami. Tewlankau bardzo się ucieszył, że Lok..."

Alitet odchodzi w góry - strona 133
" ROZDZIAÅ? CZWARTY   Inżynier Diagilew zamierzaÅ‚ spÄ™dzić w górach tylko lato, a tymczasem zostaÅ‚ i na zimÄ…. Przyzwyczajony do życia obozowego, wÄ™drowaÅ‚ od osady do osady, studiujÄ…c topografiÄ™ terenu na tej olbrzymiej biaÅ‚ej plamie. OpracowywaÅ‚ schematycznÄ… mapÄ™..."

Alitet odchodzi w góry - strona 134
" dzie korzystnie sprzedać tego rosyjskiego „miłującego wolność� inżyniera... Kiedy Amerykanin przywiózł gości do swego domostwa, od razu zauważył zniknięcie motoru. — Jakiemu diabłu potrzebny był mój silnik? — wykrzyknął wziąwszy się pod boki i rozkraczywszy..."

Alitet odchodzi w góry - strona 135
" silnie przygrzewa. Mogą pani służyć swoim zapasowym ubraniem roboczym. Nie jest pani malutką kobietką — w sam raz będzie na panią — i mister Nick wydostał kombinezon z granatowego grubego sukna, doskonałe buty wycieczkowi i getry. — Cudownie! Skorzystam, by się przekształcić..."

Alitet odchodzi w góry - strona 136
" Witając się z żoną Sablera geolog uśmiechnął się i powiedział: — A wy, Walentyno Jurjewno, kwitniecie w tych śniegach. Bardzo wam do twarzy w tym granatowym kombinezonie i getrach! — Dziękuję panu. To męskie ubranie. Trochę na mnie za obszerne, ale to nic. Prezent od pana..."

Alitet odchodzi w góry - strona 137
" czerwoni — przecież to barbarzyńcy! Ja przed rewolucją pracowałem razem z pewnym wybitnym inżynierem nad zagadnieniem wytrzymałości metali. Był to człowiek wyjątkowo zdolny. Mógł naprawdę wzbogacić naukę rosyjską. I wie pan, co oni z nim zrobili?, — Co? — oschle zapytał..."

Alitet odchodzi w góry - strona 138
" — Amerykanie to ludzie interesu — ciągnął dalej Nick — I umieją cenić inżynierów, którzy są im potrzebni. — Ale ja nie jestem odpowiednim dla was towarem, mister Nick. Moją rosyjską duszę do głębi oburza fakt, że wy tu przebywacie. Wiem, że Rosja Radziecka nie zapraszała..."

Alitet odchodzi w góry - strona 139
" — Nigdy nie przypuszczałem, że wy, kobieta uważająca się za człowieka kulturalnego, tak wspaniale przyswoiliście sobie zwyczaje zdeklarowanych bandytów. Walentyna Jurjewna roześmiała się głośno. — Przecież jestem łowcą! — Mister Diagileff! Czekam na pańską decyzję —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 140
" ROZDZIAÅ? PIÄ„TY   Omrytagen nie spaÅ‚ całą noc. W namiocie byÅ‚o ciemno, a mimo to oczy mu siÄ™ nie zamykaÅ‚y. ZgoÅ‚a niezwykÅ‚e myÅ›li kłębiÅ‚y mu siÄ™ w gÅ‚owie. Oto już wiele lat minęło od czasu, gdy sprawiÅ‚ sobie żonÄ™ i sześć psów, ale dotÄ…d nikomu jeszcze nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 141
" ściółki, wsunął pończochy w torbazy, ręką wygładził w nich wszystkie zmarszczki na całej podeszwie. Teraz dopiero mógł już wciągnąć obuwie na nogi. Oparł się na łokciach, zadarł nogi do góry i z godnością rozkazał żonie: — Zawiąż no mi dobrze rzemienie! Kobieta..."

Alitet odchodzi w góry - strona 142
" Kiedy Pilak wyruszył na foki, jego synek, głupi jeszcze, zrobił na kiju swoje własne, nowe nacięcia. Wykonał je tak wprawnie i umiejętnie, że Pilak nie mógł odróżnić nacięć własnych od dodanych przez chłopca. Całkiem mu się wszystko przez to pomyliło. Dobrze, że Omrytagen..."

Alitet odchodzi w góry - strona 143
" — Tu jest złe miejsce — rzekł Pilak. — Ludzie nigdy tu nie mieszkali. Nawet mój dziad nie pamięta, żeby tu kiedykolwiek stały jarangi. Niedobre miejsce. — A wy dokąd idziecie? — przerwał mu Alitet. — Kazano nam przyjść na Święto Mówienia. — Ejże? I ty, Omrytagenie,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 144
" — To nic, Uakat. Potem osobno będzie Święto Kobiet. Teraz zbierają się tylko łowcy — dodał Dworkin. — A czyż my, enmakajskie kobiety, jesteśmy złymi łowcami? Nie widziałeś? — spytała podstępnie Uakat. — Zrobiłaś się zanadto gadatliwa! — rozgniewał się..."

Alitet odchodzi w góry - strona 145
" tego, świadomie zwalniając każdy ruch, popisywał się swą umiejętnością obchodzenia się z takim skomplikowanym mechanizmem. Okręcił „głowę� motoru cienkim rzemykiem i trzymając jego koniec w ręce zawołał do nauczyciela, który siedział na rufie przy sterze: — Dworkin,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 146
" — Nie, Loku, nie zabiłem. Starzec spojrzał z triumfem na Rusakowa czekając, jak rosyjski kupiec wypłacze się z kłopotliwej sytuacji. Ale Rusakow milczał, jak gdyby istotnie słowa Loka zbiły go z tropu. — Widzisz — ciągnął dalej starzec — a ja zabiłem. I to nie jednego w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 147
" — Nie. Ale jakiś papier dla ciebie przywieźli — i podała mu list w zaklejonej kopercie. Chochłow rozerwał kopertę i niespokojnie pogrążył się w czytaniu List brzmiał: „Towarzyszu Chochłow. Jeżdżąc z towarami po koczowiskach natknąłem się na siedzibę Amerykanina Nicka,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 148
" wodospadu, prawy brzeg rzeki, trzydzieści pięć kilometrów w górę dopływu Iczuń. 19 maja W. D� — Aha! — wykrzyknął Chochłow przeczytawszy list. Zanurzywszy wszystkie pięć palców w swej wspaniałej czuprynie, z bólem w sercu pomyślał: „A jeśli oni wszyscy zbiorą się tam..."

Alitet odchodzi w góry - strona 149
" W ciÄ…gu dnia milicjant spaÅ‚, a nocami sam. obserwowaÅ‚ rzekÄ™. Noce byÅ‚y jasne i różniÅ‚y siÄ™ od dni jedynie tym, że byÅ‚y chÅ‚odniejsze. ChochÅ‚ow pojechaÅ‚ na GÄ™siÄ… WyspÄ™ i przywiózÅ‚ prawie caÅ‚y kajak jaj. Å?owiÅ‚ ryby zapuszczajÄ…c w rzekÄ™ sieć na dÅ‚ugim kiju. Ryb wyciÄ…gali..."

Alitet odchodzi w góry - strona 150
" — A karabin od czego? W ostateczności wystrzelam ich — i sprawa skończona! — Postój! — zawołał donośnie jednooki Lok. — Pijemy herbatę! Pomimo że słońce mocno przygrzewało, starzec był ubrany w ozdobną, barwną kuchlankę i� piękne fokowe haftowane..."

Alitet odchodzi w góry - strona 151
" — Dwadzieścia dziewięć sztuk! — zawołał. — A weź kij, zapuść sieć — i za pół godziny znów będzie tyle samo — rzekł milicjant. — Ej, Chochłow, ty masz wygody!... Żyć, nie umierać! — zachwycał się nauczyciel. — Ja też wcale nie wybieram się na tamten..."

Alitet odchodzi w góry - strona 152
" Lok jadÅ‚ suszonÄ… rybÄ™ trzymajÄ…c jÄ… obiema rÄ™kami. — Loku! — zwróciÅ‚ siÄ™ do niego Rusakow. — Ci 1-ludzie na morzu oszukali Å?-Å‚osia. Trzeba ich do-dop-pÄ™dzić i zawieźć d-do Komitetu Rewolucyjnego. — Napijemy siÄ™ herbatki i dopÄ™dzimy ich. Nigdzie siÄ™ nie podziejÄ…. —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 153
" Kajak z podniesionym w górę dziobem pomknął po spokojnym morzu ku krawędzi pola lodowego. Wśród płynących panowało milczenie. Lok zajął miejsce na rufie przy sterze. U nóg jego leżał Rusakow, od czasu do czasu regulujący motor. Chochłow, bez czapki, usadowił się przy burcie, z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 154
" — Nie macie prawa ze mną tak postępować! Jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i znajduję się na wodach eksterytorialnych! — Milczeć! W przeciwnym razie — kula w łeb! — krzyknął milicjant. Kajak holował szalupę. Lok siedział na jego rufie, Waamczo..."

Alitet odchodzi w góry - strona 155
" dziesięć. Delegaci rozeszli siÄ™ po Jarangach i dzielili nawzajem nowinami. Nigdy jeszcze nie zjechaÅ‚o siÄ™ tu tyle ludzi z caÅ‚ego wybrzeża. Å?oÅ› siedziaÅ‚ u siebie w gabinecie i ostatni raz przeglÄ…daÅ‚ swój referat pod tytuÅ‚em: „Rady rodowe a kwestia narodowaâ€?. Dziwna rzecz! Sam..."

Alitet odchodzi w góry - strona 156
" cinek pracy za najważniejszy. Kiedy jeszcze był maszynistą, sądził, że cały świat opiera się na kolei: gdyby jej nie było — ludzkość zginęłaby. W czasie wojny domowej mniemał, że o wszystkim decyduje pociąg pancerny. Bez niego nie ma mowy o wygraniu wojny. W tej chwili..."

Alitet odchodzi w góry - strona 157
" WitajÄ…c siÄ™ z ChochÅ‚owem Å?oÅ› popatrzyÅ‚ na niego surowo i spytaÅ‚ niezadowolony: — Cóż ty, w bÅ‚azna siÄ™ zmieniÅ‚eÅ›? Komedianta z siebie robisz? ChochÅ‚ow wstydliwie przesunÄ…Å‚ rÄ™kÄ… po lÅ›niÄ…cym czubku gÅ‚owy, po wiszÄ…cych dokoÅ‚a kosmykach wÅ‚osów — i wskazujÄ…c na..."

Alitet odchodzi w góry - strona 158
" Starzec był w siódmym niebie, ze sam naczelnik ma o nim takie wysokie mniemanie. Pomimo to jednak, nie pomniejszając swej wartości, rzekł: — Tak, znam trochę życie. Mówisz, że ludzie powinni mnie słuchać? — powtórzył tonem pytania. — Tak muszą mnie słuchać. Jestem teraz..."

Alitet odchodzi w góry - strona 159
" ROZDZIAÅ? ÓSMY   Konferencja zaczęła siÄ™ wczesnym rankiem. Stary Iljicz, Lok, Rusakow, doktor Piotr Pietrowicz i Waamczo zajÄ™li miejsca za stoÅ‚em prezydialnym. Å?oÅ› usiadÅ‚ obok Waamcza. Na Å‚awkach w sali rozlokowaÅ‚o siÄ™ okoÅ‚o pół setki delegatów i goÅ›ci przybyÅ‚ych z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 160
" — Oto ci dwaj ludzie — Lenin I Stalin — utworzyli władzę radziecką. Według ich nauki wszystkie narody na naszej ziemi powinny żyć w przyjaźni i wzajemnym poszanowaniu. To oni — ci dwaj ludzie — stworzyli nowe prawo. Umacniali je w ustawicznej walce ze złymi ludźmi. Wy sami..."

Alitet odchodzi w góry - strona 161
" Zabierali gÅ‚os Waamczo, Jarak, Osipow i inni delegaci. Wielu z nich zbaczaÅ‚o od tematu poruszonego w referacie przez Å?osia, ale wszyscy mówili o nowym życiu. — A mnie wolno coÅ› powiedzieć? — spytaÅ‚ nieÅ›miaÅ‚o Omryrtagen. — OczywiÅ›cie. Nawet powinieneÅ› — odrzekÅ‚ Å?oÅ›. — W..."

Alitet odchodzi w góry - strona 162
" kajaka miotać harpuny; szalupy, po pięć z każdej strony, okrążą potężnego zwierza i będą strzelać mu w głowę kulami dum-dum; na pierwszej szalupie popłynie Iljicz. — Ej! Sternicy! Do mnie! — grzmiącym głosem dawał rozkazy Lok. Wieloryb płynął powoli i spokojnie...."

Alitet odchodzi w góry - strona 163
" Kajak dotknął grzbietu wieloryba, czterej łowcy cisnęli w niego harpuny i cztery pęcherze z powietrzem położyły się na wodzie. Morze zakotłowało się i kajak znalazł się nagle na grzebieniu potężnej fali. — Motor! — zawołał Lok. Rusakow, blady, szarpnął linkę, motor..."

Alitet odchodzi w góry - strona 164
" Przerwawszy pościg za wielorybem, lecz nie spuszczając go go z oczu, szalupa i kajak krążyły razem. — Niech poholuje pęcherze — powiedział Lok. — Niech się pomęczy — dodał Iljicz. Nakruszyli do fajek „papuszy� i zapalili. — Prędko idzie polowanie! — odezwał..."

Alitet odchodzi w góry - strona 165
" wieloryb szarpnął i łodzi groziło zatopienie. Ale olbrzym płynął po powierzchni i ciągnął kajak za sobą. Starzec trzymał rzemień w rękach jak lejce, jakby jechał renami. Wieloryb rzucał się w stronę otwartego morza,, to znów płynął równolegle do brzegu albo zawracał, a..."

Alitet odchodzi w góry - strona 166
" — Nikito Siergiejewiczu! — zawoÅ‚aÅ‚ MoÅ‚odcow, — Nie pozwalajÄ… mi robić zdjęć! — Dlaczego, Loku, nie można? — zainteresowaÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›. — Raz ubiÅ‚em wieloryba i Merykanie tak wÅ‚aÅ›nie zrobili. Potem trzy lata nie widziaÅ‚em wieloryba, Nie można! — O, jeÅ›li tak, to..."

Alitet odchodzi w góry - strona 167
" dliwość w życiu, nazywajÄ… siÄ™ komunistami. Chcesz wstÄ…pić do zrzeszenia komunistów? Waamczo dÅ‚ugo myÅ›laÅ‚. — Å?osiu! — rzekÅ‚ w koÅ„cu. — ZrobiÄ™ tak, jak mi poradzisz. PrawdÄ™ życia dÅ‚ugo widziaÅ‚em z daleka. Teraz widzÄ™ jÄ… z bliska. I cofać siÄ™ z tej drogi nie bÄ™dÄ™...."

Alitet odchodzi w góry - strona 168
" niu chwaliłeś mój kajak. Rozumiesz się na rzeczy. Żeby przerobić życie, kazałeś kupcom, by przywieźli motory dla kajaków. Niech właściciele łodzi, którzy dostaną motory, przyjadą do mnie. Ja im opowiem, jak należy przymocować motor do kajaka. Było nie było: zacznę pomagać..."

Alitet odchodzi w góry - strona 169
" gdzie schować: w odzieży jego nie było ani jednej kieszeni. Wyjął kapciuch, włożył legitymację razem z „papuszą�, wetknął kapciuch z powrotem za pas i wyszedł daleko poza osiedle. „Jutro od rana zacznie się Święto Wieloryba. Lok będzie siedział na najpocześniejszym..."

Alitet odchodzi w góry - strona 170
" pomocÄ… aparatu i przeciÄ…gniÄ™tych w górze drucików wiedziaÅ‚ o wszystkim, co siÄ™ dziaÅ‚o na szerokim Å›wiecie. ZadziwiajÄ…cy czÅ‚owiek z tego MoÅ‚odcowa! Nawet Å?oÅ› — i ten wypytuje go o nowiny. SÅ‚usznie, bez nowin czÅ‚owiek nie może siÄ™ obejść. Åšnieg już stopniaÅ‚, lecz..."

Alitet odchodzi w góry - strona 171
" kając jakiejś ambry. A kiedy ją znajdowali, cieszył się nie tylko kapitan — cieszyli się wszyscy. Tak, Jarakowi dotychczas wydawało się, że zna dobrze ich życie. Dopiero teraz uświadomił sobie, że tak nie jest. Na wspomnienie, jak Charlie-Czerwony Nos wyciągał go za nogę z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 172
" Na zboczu góry zamajaczyły jarangi osady Loren. Jarak krzyknął na psy i podjechał do domu faktorii. Przywitał go Żochow. — No, co słychać, delegacie? — spytał szyderczo. — Zajdź do mnie, opowiedz. Weszli do pokoju, Żochow postawił na stole butelkę wódki. — Muszę..."

Alitet odchodzi w góry - strona 173
" — Jak Charlie leżysz w łóżku! O, jakie masz okrągłe oczki! Ej, ty! — zażartował Jarak. Dziecko wydęło policzki i zaczęło płakać. — Płaczesz? Dlaczego? Popatrz! — i ojciec wyjąwszy legitymację partyjną pomachał czerwoną książeczką przed samym noskiem malca. —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 174
" ROZDZIAÅ? JEDENASTY   ByÅ‚ jasny, sÅ‚oneczny dzieÅ„. Przejrzyste, lazurowe niebo przeglÄ…daÅ‚o siÄ™ w spokojnym morzu. Na widnokrÄ™gu nie ukazaÅ‚ siÄ™ jeszcze parowiec, ale wszystkich mieszkaÅ„ców osady Loren ogarnęło już owa miÅ‚e podniecenie, jakie ogarnia ludzi Północy, kiedy..."

Alitet odchodzi w góry - strona 175
" — Widzisz, Jaraku, nie zginąłem na Wielkiej Ziemi. Pamiętasz, jak naradzaliśmy się w tundrze? — Mówiłem ci przecież, że nie zginiesz. Ajje pociągnął przyjaciela za ubranie i popisując się nowymi wyrazami rzekł: — A garnitur masz — jak bosman z Władywostoku. No,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 176
" — Siadajcie, siadajcie! Wszyscy siadajcie! — zachęcał Ajje. Pierwsi rzucili się do łodzi mali chłopcy, polem, spoglądając nieufnie na Ajjego, ruszyli dorośli. — Misza, zapuszczaj motor! — krzyknął Ajje w okienko małego domku zbudowanego na pokładzie kutra. Sam ujął koło..."

Alitet odchodzi w góry - strona 177
" — Ajje, będziesz musiał natychmiast wyjechać służbowo. Trzeba odwieźć Natalię Siemionownę. Chce jeszcze dzisiaj dostać się do Komitetu Rewolucyjnego. — Proszę bardzo! — odrzekł rozpromieniony Ajje. Popłynąć wzdłuż wybrzeża i samemu prowadzić kuter — o takiej nowinie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 178
" w klatkach wielkich domów, a potem parostatkami wywozić w niewiadomym kierunku. Koczujący w pobliżu hodowcy renów opuścili swe odwieczne pastwiska i wywędrowali daleko w tundrę. Tam opowiadali, że pastuch Ajje stał się „maszynowym człowiekiem�, stracił rozum i przestał być..."

Alitet odchodzi w góry - strona 179
" święto! — Ajje pomyślał chwilą i dodał uroczyście: — To będzie nasze Święto Sprawiedliwego Życia! Miał na sobie marynarkę, a pod nią jaskrawą koszulą. Jego gęste, czarne włosy były na rosyjską modłę krótko podstrzyżone i sterczały do góry, Mówił, jak przyjmowano..."

Alitet odchodzi w góry - strona 180
" Å?owcy szybko wyszli z jarangi. KtóryÅ› z mÅ‚odych podbiegÅ‚ do starca i podaÅ‚ mu rozÅ‚ożyste rogi rena. Ten obejrzaÅ‚ je uważnie, bez poÅ›piechu, wyciÄ…gnÄ…Å‚ nóż i zrobiÅ‚ naciÄ™cie na samym koniuszku malutkiego odrostka. — Tutaj — pokazaÅ‚. — Dobrze — odrzekÅ‚ Ajje. Dano mu..."

Alitet odchodzi w góry - strona 181
" Przesunięto cel bliżej. Rozległ się wystrzał i znów cały tłum rzucił się ku rogom, Ajje został tylko we dwójkę ze starcem. — Jest, jest! — wołali radośnie myśliwi. Ajje zerwał się i odetchnął z ulgą. Rogi przyniesiono starcowi. Dotknął palcami odłupanego końca i..."

Alitet odchodzi w góry - strona 182
" Na całym wybrzeżu Rosjanie wytrwale zaczęli pomagać biedakom. Oni to wypędzili z tych stron głód swymi „szalupami-samochodami i nowym prawem życia. — O, to dopiero początek! — mówił nauczyciel. Mięsa było dużo i każda z kobiet bez uszczerbku dla gospodarstwa mogła oddać..."

Alitet odchodzi w góry - strona 183
" Tygrena domyślała się, że Alitet wkrótce porzuci wybrzeże i na zawsze wyruszy w góry. Leżał zły i nieprzyjaźnie popatrywał na ojca — Korauge. Znienawidził i jego. Niezadowolenie i wrogość zagościły w jarandze. — Ciągle leżysz? Nie zaszkodziłoby postarać się o tłuszcz..."

Alitet odchodzi w góry - strona 184
" — Dawaj psy! Trzeba co prędzej przygotować się do koczowniczego życia! Twarz jego była niesamowicie zła i straszna kiedy ubrany w podróżną odzież podszedł do sań, do których Tygrena zaprzęgała psy. Robiła to szybko, nie mogła ukryć radości, że Alitet nareszcie wyjeżdża z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 185
" zejrzyj się, Tygreno, naokoło; ile ludzi uwolniło się z potrzasków Aliteta, a teraz weselą się jak polarne lisy na wiosnę. Tylko ty jedna siedzisz w niewoli. Rosjanie chcą ciebie z niej wyciągnąć, a ty się bronisz. Dlaczego? Podoba ci się życie w potrzasku? — Nie, Waamczo...."

Alitet odchodzi w góry - strona 186
" — Szalona! — krzyknął starzec. — Czym prędzej ugryź się w język! Zanadto się rozzuchwalił. — Daj mi spokój!... — ze wzburzeniem zaczęła Tygrena i zapragnęła podbiec do starego, nadeptać na jego chudą szyję tak, żeby z gardła wydobyły się nie słowa, lecz..."

Alitet odchodzi w góry - strona 187
" — Dobry wieczór, Tygreno — powiedział Dworkin wyciągając do niej rękę. — Usiądź! Usiądź i ty, Waamczo! Nauczyciel oglądał jakieś papiery. Tygrena śledziła oczami każdy jego ruch. — Tygreno, przyszedł do ciebie list od Ajjego. Oto, co pisze: „Tygreno, ja, Ajje,..."

Alitet odchodzi w góry - strona 188
" — Mówię ci przecież, Tygreno, że ten list napisał Ajje Ja nie wymyślam. Wcale nie chcę żartować z twego ciężkiego życia. Mówię prawdę. Ajje wzywa ciebie, więc jedź natychmiast. Nie bój się. Tam znajdziesz obrońców. Dawno już czas, byś rzuciła do diabła tego Aliteta...."

Alitet odchodzi w góry - strona 189
" — i wyprowadziła go na dwór. — Nauczycielu, niech Ajwam tu zostanie. Chyba zaprzęgnę moje psy. Nadbiegła przerażona Narginaut. — Stary umiera — powiedziała szeptem, — Niech umiera — obojętnie odrzuciła Tygrena. — Tak, co prawda, czas mu już umrzeć — przyznała..."

Alitet odchodzi w góry - strona 190
" Wśród ludzi radzieckich powstała tradycja czczenia rocznicy wielkiego święta osiągnięciami w pracy. Tak też witano uroczystość i na brzegu zimnego północnego morza. Na budynkach stały wysokie maszty z łopoczącymi na wietrze jaskrawoczerwonymi flagami. Zaczęła się już prawdziwa..."

Alitet odchodzi w góry - strona 191
" — Spójrz, Andriusza, co się zrobiło z Jaraka! Prawdziwy fachowiec! — Ajje i Mary kazali mi włożyć na siebie to wszystko — bąknął zmieszany Jarak, jakby przepraszając za swoje ubranie. — Ajje mówił, że w Moskwie wszyscy ludzie stroją się na święto. 1 pętlę tę sam mi..."

Alitet odchodzi w góry - strona 192
" — BÄ™dziemy musieli zamówić jeszcze jeden dom — powiedziaÅ‚ Andriej. — Po co? Dom już jest. Przecież zamykamy szpitalik w Loren. Doktor Piotr Pietrowicz też siÄ™ tu przenosi. Przewieziemy jego szpital — i już masz „Dom Å?owcyâ€?. — A mnie powierzysz tam funkcjÄ™..."

Alitet odchodzi w góry - strona 193
" Ajje podszedÅ‚ do kozłów, szarpnÄ…Å‚ sznur kółka rozpÄ™dowego Motor zawarczaÅ‚ i w jednej chwili pokój napeÅ‚niÅ‚ siÄ™ dymem. Na haÅ‚as wbiegli Å?oÅ›, Andriej i Jarak. — Co siÄ™ tu dzieje?! — wykrzyknÄ…Å‚ Å?oÅ›. — CaÅ‚a fabryka! Ajje wyłączyÅ‚ motor i powiedziaÅ‚ poważnie: —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 194
" Pierwsza nagroda — na przykÅ‚ad w wyÅ›cigach zaprzÄ™gów — winchester. — Winchester? — zdziwiÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›. — Nie dziw siÄ™, Nikito Siergiejewiczu. Mam na to asygnatÄ™. Spytaj Ajjego, jaki siÄ™ już zrobiÅ‚ ruch na wiadomość, że pierwsza nagroda — to strzelba. Przecież to nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 195
" stanowiÅ‚a wyjść na dwór. Silny mróz przepÄ™dza ciężkie   myÅ›li, tak. jak Å›nieg gasi pÅ‚omienie ogniska. ZwróciÅ‚a siÄ™ już w kierunku wyjÅ›cia, gdy nagle posÅ‚yszaÅ‚a gÅ‚os Ajjego: — Teraz bÄ™dzie przemawiać Natalia Siemionowna — powiedziaÅ‚. Tak, to prawdziwy jego..."

Alitet odchodzi w góry - strona 196
" — Nieprawdę mówi! Na dźwięk jej głosu Ajje odwrócił się i podniósłszy się nieco, zobaczył ukochaną. W mgnieniu oka zeskoczył z podwyższenia i rozsuwając przed sobą tłoczących się przy wejściu ludzi, rzucił się w jej kierunku. Ale Tygreny już nie było. Ajje wybiegł z..."

Alitet odchodzi w góry - strona 197
" I chociaż dobrze wiedział, że Tygreny nie zadziwi naczelnikami z Moskwy, jednak słowa same ulatywały mu z ust. Widząc, że Tygrena przyjmuje to zupełnie obojętnie, szybko zmienił temat: — A gdzie malec? — Zostawiłam go tymczasem u Rultyny. To dobra kobieta. — Trzeba go zabrać..."

Alitet odchodzi w góry - strona 198
" Zerwał się z miejsca i wymachując rękami pobiegł co sił, zapomniawszy o całym zebraniu i o swej roli tłumacza. Koło Tygreny niespodziewanie zabłysło światełko. Drgnęła i zakryła twarz rękami. — Przelękłaś się? — spytała Natalia Siemionowna i zgasiła latarkę..."

Alitet odchodzi w góry - strona 199
" — I ty sądzisz, że wytłumaczyłaś jej cośkolwiek? To wszystko, Natalio Siemionowno, robi się u nas zupełnie inaczej. Jednym słowem, egzaminu na instruktora politycznego nie zdałaś! — Skoro ty wiesz, jak się to robi, wytłumacz jej sam! — odparła Natasza z lekką urazą w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 200
" Zdawało się jej, że Andriej, młody naczelnik, wymyślał rosyjskiej kobiecie za to, że przyprowadziła ją, żonę Aliteta, do jego mieszkania. Usiadła przy stole, ruchem ramion zrzuciła po pas swą kuchlankę i rękawy obszyte futrem rosomaka opadły na podłogę. Miała na sobie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 201
" — Åšwietnie! LubiÄ™ hulać na weselach. To Tygrena? Dobry wieczór, Tygreno! — Å?oÅ› z wesoÅ‚ym uÅ›miechem wyciÄ…gnÄ…Å‚ do niej rÄ™kÄ™, kobieta lÄ™kliwie podaÅ‚a mu swojÄ…. Naczelnik rozmawiaÅ‚ z niÄ… Å‚agodnie, życzliwie, Ajje zaÅ› patrzÄ…c na nich przeżywaÅ‚ najszczęśliwsze chwile w..."

Alitet odchodzi w góry - strona 202
" Uwagę łowców przyciągają dwa olbrzymie budynki, które tak nieoczekiwanie tu wyrosły. Przybrzeżny pas z dawien dawna był ojczyzną niezliczonych stad kaczek: białoskrzydłych, ogoniastych, srebrzystych. Żwawe kuliki spokojnie biegają tutaj po nadmorskim piasku. Dalej od morza..."

Alitet odchodzi w góry - strona 203
" mówią o niej. Kobiety same nie wiedzą, jakie stanowisko zająć wobec postępku Tygreny. Nawet starcy — i ci są zbici z tropu: jak ocenić ucieczką Czukczanki pod opiekę Rosjan? Złamała obyczaje ludu, ale przecież sam Alitet także je złamał. Rosjanie pochwalają jej postępek:..."

Alitet odchodzi w góry - strona 204
" — Bierz, bierz! — Ajje z radością podał broń. — Waamczo trafił tylko dwa razy, a trzeba trzy. Siadając na śniegu Tygrena spojrzała na Waamcza i rzuciła ze śmiechem: — Ech, ty, Waamczo! Prymus straciłeś! Waamczo zmieszał się i nic nie odpowiedział. Rozległ się huk..."

Alitet odchodzi w góry - strona 205
" cia nagroda, ale w porównaniu ze strzelbÄ… — to wszystko bÅ‚achostki! worek mÄ…ki, kupon perkalu, tytoÅ„ i różne drobiazgi. — No, jak tam, Iljicz? — zagadnÄ…Å‚ wesoÅ‚o Å?oÅ›. Staruszek mrugnÄ…Å‚ chytrze, lecz z przekonaniem, jeszcze raz podbiegÅ‚ do przodownika i poprawiÅ‚ na nim..."

Alitet odchodzi w góry - strona 206
" — Jarak! Jarak! — Ajje! Ajje! Jak należało się spodziewać, te dwa zaprzęgi silnych, rosłych psów wysunęły się na czoło. Psy cwałowały obok siebie błyskając rozszalałymi, złymi ślepiami. Wystarczyło, by jeden z zaprzęgów choć trochę wysforował się naprzód, już drugi..."

Alitet odchodzi w góry - strona 207
" Jednakże nigdy jeszcze nie było takich zawodów jak w ów dzień koło wielkich drewnianych jarang rosyjskich. Nowe święto, wprowadzone przez Rewolucją Październikową, było świętem nowego życia i powszechnej radości, wchłonęło więc w siebie wszystko, co najlepsze z tradycji..."

Alitet odchodzi w góry - strona 208
" — Te mÅ‚odziki majÄ… siÄ™ jeszcze czego nauczyć od nas starych — rzekÅ‚ mentorskim tonem Iljicz. — Widzisz, jakie Å›wiÄ™to, Tygreno? To myÅ›my z Andriejem je urzÄ…dzili. Ja jestem pomocnikiem Andrieja! — z dumÄ… stwierdziÅ‚ Ajje.   ROZDZIAÅ? SIEDEMNASTY Wieść o Å›mierci..."

Alitet odchodzi w góry - strona 209
" I Alitet nie znajdował odpowiedzi na dręczące go pytania. Przyjechał do domu, wypytał szczegółowo Narginaut o wszystko, co się wydarzyło w czasie jego nieobecności, i me zatrzymując się w Enmakaj ruszył w pogoń za Tygreną. Pomny na swą starą przyjaźń z Lokiem, postanowił do..."

Alitet odchodzi w góry - strona 210
" — Jakoś nie zauważyłem tego — rzekł Lok złośliwie, świdrując Aliteta swym jednym okiem. — Merykanie byli lepsi. — Lepsi? — powtórzył Lok tonem pytania i natychmiast sam odpowiedział: — Rosjanie także mają głowę na karku. Co prawda, nie wszyscy. Ale ci starsi — to..."

Alitet odchodzi w góry - strona 211
" — Stado renów? — spytaÅ‚ zaciekawiony Lok. — Chcesz podarować mi stado renów? JakoÅ› nic z tego nie mogÄ™ pojąć. Czyż ja jestem twoim krewnym? — Ty bÄ™dziesz pomagać mnie, a ja tobie. — PomyÅ›lÄ™. NaradzÄ™ siÄ™ z Å?osiem. To mÄ…dry czÅ‚owiek. ZostaÅ‚ moim przyjacielem. — Nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 212
" — Napijmy się lepiej herbaty — rzekł Lok. Alitet podniósł się z miejsca i oświadczył: Ja nie chcę herbaty. Spieszę się. Zaraz jadę. — Hm, myślisz, że Loka można oszukać? Nie oszukasz! Akurat ja ci uwierzę, że nie chcesz herbaty! No, śpiesz się sobie, śpiesz!..."

Alitet odchodzi w góry - strona 213
" — Co, będziecie nam dawać szprycę? — uśmiechnął się Żukow. — Tak. Teraz sprawa kursów. Nie zapominaj, że na twoim odcinku wybrzeża trzeba za wszelką� cenę przed początkiem morskiego sezonu łowieckiego przeszkolić ludzi w obsłudze motorów. Niebawem przyjedzie do ciebie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 214
" — Berto! Spójrz, o tak zamykaj drzwi! Jak posłyszysz głos mój albo Ajjego, wtedy otwieraj! Ajje wciągnął „podpórkę� — łóżko na wysokich nogach — i jako znawca życia tańgów zaczął rozkładać pościel. Wziął Ajwama, posadził go w małym łóżeczku i powiedział: —..."

Alitet odchodzi w góry - strona 215
" Woda bryzgała na wszystkie strony, jakby w kałuży trzepotało skrzydłami małe kaczątko. — Dobrze, Nataszo, dobrze! — mówiła Tygrena po rosyjsku, choć w głębi duszy wcale nie podzielała tej bezsensownej zachcianki. A jednak dziecko wcale nie czuło się źle, jakby istotnie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 216
" — Przestałaś być czukocką kobietą i nie boisz się łamać praw naszego ludu?! Myślisz, że twój szalony postępek podoba się duchom? Tygrena cofnęła się o krok. Chciałaby krzyczeć, ale głos jej uwiązł w gardle. — Nie cofaj się przede mną. Jestem twoim mężem. Przez..."

Alitet odchodzi w góry - strona 217
" uwiesiła się przy haczyku całym ciężarem swego ciała i powiedziała gniewnie: — Ty dużo mówisz, kiedy nie widzisz Aliteta! Teraz, ledwie usłyszałaś jego głos, już się przelękłaś i chcesz ustąpić mu z drogi. Okazałaś się słaba jak łania renifera wobec wilka. Ja nie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 218
"   ROZDZIAÅ? DZIEWIĘTNASTY   Na wybrzeżu zdarzyÅ‚o siÄ™ coÅ› niebywaÅ‚ego. Rosjanie zamknÄ™li Aliteta w drewnianej jarandze i siedzi tam jak foka w sieci. Nowina ta rozniosÅ‚a siÄ™ lotem bÅ‚yskawicy, rozrastajÄ…c siÄ™ do niesamowitych rozmiarów...."

Alitet odchodzi w góry - strona 219
" — SÅ‚usznie, sÅ‚usznie, Å?oÅ›! — zawoÅ‚aÅ‚ Ajje. — Trzeba ludziom opowiedzieć i wskazać prawdÄ™. — Tak, przyjaciele — rzekÅ‚ Å?oÅ›. — Ani przez chwilÄ™ nie wÄ…tpiÄ™, że zlikwidujemy te wszystkie niedorzeczne brednie. I to bardzo szybko. Zorganizujemy publiczny sÄ…d. Trzeba tylko..."

Alitet odchodzi w góry - strona 220
" — No, co u ciebie sÅ‚ychać, Tygreno? — zagadnÄ…Å‚ Å?oÅ›. — Dlaczego wysiaÅ‚eÅ› Ajjego tak daleko? — spytaÅ‚a z niepokojem. — Alitet przecież jest tutaj. Z pewnoÅ›ciÄ… zrobiÅ‚ siÄ™ teraz caÅ‚kiem zÅ‚y. WyÅ‚amie Å›cianÄ™ w drewnianej jarandze i wyjdzie na swobodÄ™. On jest silny...."

Alitet odchodzi w góry - strona 221
" dzo kuszące! Pewnie i tak później człowiek by się wszystkiego dowiedział, ale posłuchać rozprawy samemu — to dwa razy ciekawsze. I nie bacząc, że sezon łowiecki był w całej pełni, myśliwi postanowili udać się do Ośrodka Kultury. Niech przez kilka dni kobiety pilnują..."

Alitet odchodzi w góry - strona 222
" Alitet przez chwilę milczał nie ruszając się z miejsca i rozglądając się dookoła, wreszcie rzekł: — Po co ja będę wstawał? Język jednakowo obraca się w ustach i kiedy człowiek stoi, i kiedy leży, i kiedy siedzi. Czemu mam stać? Popatrz, wszyscy wokoło siedzą. — Niech sobie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 223
" — Wszystko jedno. Niech mu będzie Alitet — rzekł Iljicz zbity z tropu i poprawiwszy na sobie pas ciągnął dalej: — Kto przy Trzech Wzgórzach zalał przynętę Waamcza tańgowskim tłuszczem do świecenia? On, Alitet — i staruszek groźnie wskazał palcem na winnego. — A czy jest..."

Alitet odchodzi w góry - strona 224
" — A dlaczegoż Tygrena uciekaÅ‚a z twojej jarangi — i to niejednokrotnie? — przerwaÅ‚ mu Å?oÅ›. I znów Alitet miaÅ‚ wrażenie, że naczelnik stoi po jego stronie. — Tak, tak! Dlaczego uciekaÅ‚a? — podjÄ…Å‚ uradowany. — Z braku rozumu uciekaÅ‚a. Wszyscy wiedzieli, że rosyjski..."

Alitet odchodzi w góry - strona 225
" tet miaÅ‚ cztery zaprzÄ™gi. Dużo trzeba byÅ‚o dla nich jedzenia. Ludzie sami wiedzÄ…, ile zwierzyny przynosiÅ‚am. — Tygreno, powiedz sÄ…dowi: chcesz wrócić do Aliteta? — spytaÅ‚ Å?oÅ›. — Nie! Nie chcÄ™! — wykrzyknęła kobieta. — Jeżeli i ty także zechcesz odesÅ‚ać mnie do..."

Alitet odchodzi w góry - strona 226
" PrzejÄ™ci niezwykÅ‚ym zdarzeniem, Å‚owcy Å›piesznie wracali do swych osiedli, by co prÄ™dzej podzielić siÄ™ nowinami o rozpatrywaniu życia Aliteta. — Aj, co za nowiny! ROZDZIAÅ? DWUDZIESTY PIERWSZY   W gÅ‚owie Aliteta zapanowaÅ‚ zupeÅ‚ny zamÄ™t. OsobiÅ›cie byÅ‚ głęboko..."

Alitet odchodzi w góry - strona 227
" Już z daleka Alitet zobaczył swój zaprzęg. Nie widział psów od kilku dni, myślał, że dotychczas nikt ich nie karmił, że całkiem schudły. Podszedłszy jednak bliżej od razu poczuł ulgą: psy wyglądały dobrze. Rzuciły się ku niemu, obskoczyły go ze wszystkich stron, opierały..."

Alitet odchodzi w góry - strona 228
" — Dobrze. Ja ci dam dużo lisów polarnych. Oddam ci wszystkie, ile ich tylko mam. Bo one mi są teraz niepotrzebne. Merykanie mnie oszukali. Skórki oddam tobie. Tylko powiedz Tygrenie, żeby zbierała się do powrotu ze mną. Smutno mi będzie bez niej. To kobieta, ale w głowie więcej ma..."

Alitet odchodzi w góry - strona 229
" Wyruszył w nocy nie czekając ranka. Niebo było zachmurzone, gwiazdy się skryły, ziemia pogrążyła się w ciemnościach. Wśród ciszy nocnej psy biegły dobrym kłusem. Alitet jechał całą noc. Dopiero nad ranem przyszło mu na myśl, że nie zawadziłoby je nakarmić, od razu jednak..."

Alitet odchodzi w góry - strona 230
" Nie zdejmując odzieży zwalił się na skóry i w jednej chwili mocno zasnął. Wczesnym rankiem Alek zbudziła Dworkina. — Nauczycielu — powiedziała wylękniona. — Alitet wrócił. Ja się go boję. Sam wrócił. A teraz, kiedy się dowie, że mały Goj--Goj także uciekł, wpadnie..."

Alitet odchodzi w góry - strona 231
" — Nie wiem. Może nie chciał odchodzić z wybrzeża w góry. Może uciekł. Ku zdumieniu żony Alitet powiedział spokojnie: — Szczeniak, który nie chce słuchać swego pana, niech sobie ucieka z podwórza. Wstał i oświadczył, że jest szamanem. Nie biorąc ze sobą nic do jedzenia..."

Alitet odchodzi w góry - strona 232
" Zarysy składu handlowego przypominały w ciemnościach szkielet wieloryba. Kiedy ostatnie arkusze blachy znalazły się już nad przeręblą, pośpieszył tam Alitet. Wziął jeden arkusz i długo patrzył na jego falistą ocynkowaną powierzchnię., Wreszcie podszedł do samej przerębli i..."