www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 98
Pastusi stali w milczeniu, ze spuszczonymi głowami.
— No, no, prędzej! — powtórzył Eczauto.
Kiedy do koczowiska przyjechał Alitet, Eczauto leżał w namiocie i popijał z buteleczki spirytus.
— Charlie przyjechał? — spytał śpiewnie.
Alitet ze zdumieniem spojrzał na staruszka: skąd ma ognistą
wodę? Zdjął odzież futrzaną i poprawiwszy na sobie koszulą spytaj zdziwiony:
— Ty wiesz, że ja jestem Charlie?
— Do tundry docierają wszelkie wieści — odrzekł piskliwym głosikiem.
Kobiety bez słowa patrzyły na Charliego-Aliteta.
— Przywiozłem dużo towarów — rzekł gość. — Kejpo — zwrócił się do jednej z żon Eczauta — przynieś no jeden toporek z sań.
Kejpa w mgnieniu oka znikła i po chwili wróciła z toporkiem, który Alitet zawczasu położył na samym wierzchu.
Eczauto podsunął go sobie pod nos obracał na wszystkie strony, jakby go obwąchiwał, i stwierdził wesoło:
— Piękny toporek!
— Przywiozłem ich dużo — oznajmił dumnie Alitet.
— A jakie jeszcze towary przywiozłeś?
Alitet zapalił fajkę, zaciągnął się dymem i odkaszlnąwszy rzekł:
— Przywiozłem mocną wodę ognistą. Kejpo, przynieś z moich sań mały pęcherz morsa! Leży na wierzchu.
Eczauto przysunÄ…Å‚ siÄ™ do Aliteta i dotknÄ…Å‚ palcami jego tkanej koszuli.
— Tańgiem się zrobiłeś — zauważył.
— Tak! Merykaninem! — odparł z godnością Alitet.
— Ludzie mówią, że Merykanów nie ma już na wybrzeżu. Takie wieści doszły do tundry. Rosjan się nazjeżdżało. U mnie także był jeden. Głupią rozmowę prowadził. Same tylko słowa wozi. Radę rodową zrobił u mnie. Trzech pastuchów. Przepędziłem ich. Teraz nikt ich nie weźmie.
— Dokąd oni poszli, ci pastusi? — Alitet nastawił ucha
— Nad morze powędrowali. Piechotą.
Kejpa dawno już stała z pęcherzem w rękach, przysłuchując się rozmowie. Alitet wziął od niej pęcherz i pokazując go staruszkowi rzekł: