Alitet odchodzi w góry - strona 97
Niech sobie gada z pastuchami. A kiedy Eczauto dowiedział się, że gospodarzami jego koczowiska zostali mianowani trzej pastusi, nazwani radą rodową — roześmiał się.
Po wyjeździe Rosjanina wezwał owych trzech pastuchów i zarządził:
— Zaprzęgnijcie mi białe, bystronogie reny. Muszę jechać do stada.
Przyprowadzili mu reny. Eczauto wsiadł na sanie, wziął lejce i rozkazał:
— A wy, rado rodowa, biegnijcie za mną do stada! Smagnął reny lejcami i zwierzęta, zerwawszy się z miejsca, popędziły po twardej szreni wyrzucając spod kopyt grudki śniegu. Trzej pastusi biegli co tchu za saniami.
Kiedy
www.pssw.pl
Reklama Internetowa - Seriale
dotarli do stada, Eczauto w lekkiej, pstrokatej kuchlance, przepasanej rzemieniem, przechadzał się i przyglądał renom. Rozproszyły się one u stóp góry i wzrok nie mógł ogarnąć całego stada: ilość renów była olbrzymia.
— Podejdźcie do mnie — krzyknął piskliwie Eczauto. Pastusi zbliżyli się i zadyszani, zmęczeni usiedli u jego nóg na
śniegu.
— Ile masz własnych renów? — zagadnął Eczauto najstarszego.
— Dwadzieścia.
— A ty? — zwrócił się do drugiego. — Tylko osiem. Mało.
— A ty ile?
— Jedenaście — odrzekł trzeci.
— Aha-a-a! — mruknął przeciągle Eczauto. — Dużo renów wam przybyło. Kiedyście przyszli do mnie, żaden z was nie miał ani jednego ... Zabierzcie swoje reny i wynoście się z mego koczowiska. Żyjcie sobie sami. Ja nie potrzebuję rady rodowej..
Pastusi spojrzeli po sobie.
— Eczauto — odezwał się nieśmiało właściciel ośmiu renów — jakże będziemy żyć? I jarang nie mamy, i sań nie mamy, i renów do zaprzęgu. Jak będziemy koczować? Na wybrzeże będziemy mu-
sieli się przenieść — do myszojadów. — Zginiemy, Eczauto — rzekł drugi.
— Mam dość innych pastuchów i bez was — i Eczauto poprawił Sobie spodnie. — Prędzej zabierajcie swoje reny!
Po wyjeździe Rosjanina wezwał owych trzech pastuchów i zarządził:
— Zaprzęgnijcie mi białe, bystronogie reny. Muszę jechać do stada.
Przyprowadzili mu reny. Eczauto wsiadł na sanie, wziął lejce i rozkazał:
— A wy, rado rodowa, biegnijcie za mną do stada! Smagnął reny lejcami i zwierzęta, zerwawszy się z miejsca, popędziły po twardej szreni wyrzucając spod kopyt grudki śniegu. Trzej pastusi biegli co tchu za saniami.
Kiedy
Darmowa reklama:
Szkoła wizażu
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Szkoła wizażu - licza się najlepsi.www.pssw.pl
Reklama Internetowa - Seriale
— Podejdźcie do mnie — krzyknął piskliwie Eczauto. Pastusi zbliżyli się i zadyszani, zmęczeni usiedli u jego nóg na
śniegu.
— Ile masz własnych renów? — zagadnął Eczauto najstarszego.
— Dwadzieścia.
— A ty? — zwrócił się do drugiego. — Tylko osiem. Mało.
— A ty ile?
— Jedenaście — odrzekł trzeci.
— Aha-a-a! — mruknął przeciągle Eczauto. — Dużo renów wam przybyło. Kiedyście przyszli do mnie, żaden z was nie miał ani jednego ... Zabierzcie swoje reny i wynoście się z mego koczowiska. Żyjcie sobie sami. Ja nie potrzebuję rady rodowej..
Pastusi spojrzeli po sobie.
— Eczauto — odezwał się nieśmiało właściciel ośmiu renów — jakże będziemy żyć? I jarang nie mamy, i sań nie mamy, i renów do zaprzęgu. Jak będziemy koczować? Na wybrzeże będziemy mu-
sieli się przenieść — do myszojadów. — Zginiemy, Eczauto — rzekł drugi.
— Mam dość innych pastuchów i bez was — i Eczauto poprawił Sobie spodnie. — Prędzej zabierajcie swoje reny!
Oznaczenia: Szkoła wizażu


