Alitet odchodzi w góry - strona 89
Alitet podniósł na niego oczy i nie odezwał się ani słowem.
— Chodźmy, Charlie. Tu zimno.
— Kto zabrał stąd to wszystko? — spytał Alitet wskazując na pień, gdzie stało kowadło.
— Rosjanie wywieźli. Najpierw klęli, a potem Waamczo zaczął ładować wszystko na sanie. Nie można ich zrozumieć, tych Rosjan. Nowy Rosjanin jest zły. Waamczo go przywiózł. Waamczo także został naczelnikiem. Sam mi o tym powiedział.
— Ja ich dopędzę, odbiję Waamcza, wezmę na arkan jak dzikiego rena i przywiozę tutaj, do tego namiotu. Ściągnę z niego spodnie i
www.nowakadventure.com
Drzwi Antywlamaniowe Gerda - Radca prawny Kraków
posadzę go na zimnym żelazie! Zobaczysz wtedy, jaki z niego naczelnik ... Dokąd on powiózł Kuzakowa?
— Do brodatego.
— O czym tu mówili?
— Czyż można zrozumieć, o czym rozmawiają ptaki?
— A co mówił Waamczo, ten nikczemny szaleniec?
— Powiedział, że jeden człowiek z naszej osady ma pojechać na wielkie święto do brodatego naczelnika. Zgłosił się Omrytagen, powiedział że, po jedzie.
— Omrytagen? A ja chciałem z nim robić toporki.
— Tylko że oni zostawili mu pęk guzików. Omrytagen każdego ranka zdejmuje jeden. Jak się już skończy cały pęk, pojedzie na Święto Mówienia.
— Nie opowiadaj! — krzyknął rozdrażniony Alitet. — Nie trzeba. Lepiej chodźmy na herbatę.
Goj-Goj siedział na reniferowej skórze i położywszy przed sobą kartkę papieru pisał coś maleńkim ołóweczkiem. Alitet wyrwał mu i papier, i ołówek. Kartkę podarł na drobne strzępki, a ołówek pogryzł w pasji na miazgę. Chłopiec spojrzał na ojca zdumiony i powiedział cicho:
— Ojcze, sam kazałeś mi się uczyć.
— Nie trzeba. Idź, przygotuj mi swój zaprzęg. Zaraz nim pojadę. A jak moje psy odpoczną, weźmiesz je i wrócisz do domu.
— Charlie, może on sam nie znajdzie drogi? — spytał gospodarz jarangi.
— Znajdzie — burknął Alitet. — Dawaj no prędzej herbatę.
— Chodźmy, Charlie. Tu zimno.
— Kto zabrał stąd to wszystko? — spytał Alitet wskazując na pień, gdzie stało kowadło.
— Rosjanie wywieźli. Najpierw klęli, a potem Waamczo zaczął ładować wszystko na sanie. Nie można ich zrozumieć, tych Rosjan. Nowy Rosjanin jest zły. Waamczo go przywiózł. Waamczo także został naczelnikiem. Sam mi o tym powiedział.
— Ja ich dopędzę, odbiję Waamcza, wezmę na arkan jak dzikiego rena i przywiozę tutaj, do tego namiotu. Ściągnę z niego spodnie i
Darmowa reklama:
Eventy organizacja
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Eventy organizacja - licza się najlepsi.www.nowakadventure.com
Drzwi Antywlamaniowe Gerda - Radca prawny Kraków
— Do brodatego.
— O czym tu mówili?
— Czyż można zrozumieć, o czym rozmawiają ptaki?
— A co mówił Waamczo, ten nikczemny szaleniec?
— Powiedział, że jeden człowiek z naszej osady ma pojechać na wielkie święto do brodatego naczelnika. Zgłosił się Omrytagen, powiedział że, po jedzie.
— Omrytagen? A ja chciałem z nim robić toporki.
— Tylko że oni zostawili mu pęk guzików. Omrytagen każdego ranka zdejmuje jeden. Jak się już skończy cały pęk, pojedzie na Święto Mówienia.
— Nie opowiadaj! — krzyknął rozdrażniony Alitet. — Nie trzeba. Lepiej chodźmy na herbatę.
Goj-Goj siedział na reniferowej skórze i położywszy przed sobą kartkę papieru pisał coś maleńkim ołóweczkiem. Alitet wyrwał mu i papier, i ołówek. Kartkę podarł na drobne strzępki, a ołówek pogryzł w pasji na miazgę. Chłopiec spojrzał na ojca zdumiony i powiedział cicho:
— Ojcze, sam kazałeś mi się uczyć.
— Nie trzeba. Idź, przygotuj mi swój zaprzęg. Zaraz nim pojadę. A jak moje psy odpoczną, weźmiesz je i wrócisz do domu.
— Charlie, może on sam nie znajdzie drogi? — spytał gospodarz jarangi.
— Znajdzie — burknął Alitet. — Dawaj no prędzej herbatę.
Oznaczenia: Eventy organizacja


