www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 85
Wszyscy, podnieceni, patrzyli z ciekawością na motor. — W nim żyje dobry duch! — oświadczył uroczyście Iljicz. A nazywa się Ben-Zyna. Tak powiedział instruktor.

ROZDZIAÅ? OSIEMNASTY
 
Czerwonoarmista Kuzakow zostaÅ‚ zdemobilizowany z oddziaÅ‚u do specjalnych zleceÅ„, którego dowódcÄ… byÅ‚ przyjaciel Å?osia ToÅ‚stuchin. W czasie pobytu w armii Kuzakow wstÄ…piÅ‚ do Partii i teraz wracaÅ‚ do domu jako komunista. KierujÄ…c siÄ™ z KoÅ‚ymy na Morze Beringa, gdzie częściej kursowaÅ‚y parostatki, utknÄ…Å‚ na wybrzeżu i musiaÅ‚ zostać tu na całą zimÄ™.
Osiedliwszy się w jarandze jednego z łowców Kuzakow, w braku innego zajęcia, zabrał się do naprawienia złamanej siekierki. Przekuł ją na nowo, czym wzbudził niemały zachwyt wśród łowców całej osady. Będąc z zawodu kowalem, oddał się swemu rzemiosłu z zamiłowaniem i w ciągu długiej zimowej nocy spędzał czas na kuciu toporków i noży.
Pewnego dnia leżał w komorze i nad lampą rozpalał do białości kawałek starego, złamanego noża, kiedy do jarangi wszedł Alitet.
— Dzień dobry! — odezwał się słodkim głosem.
— Dzień dobry, dzień dobry — odrzekł Kuzakow i na dużym kamieniu zaczął rozklepywać czerwone żelazo.
Alitet przyglądał się bacznie, jak miękki, gorący metal zmieniał wygląd. Po chwili kowal znowu zawiesił nóż nad lampą.
— Ty jesteś rosyjskim naczelnikiem? — zaczął badanie Alitet.
— Jaki tam ze mnie naczelnik! Kowalem jestem.
Alitet wziął zrobioną przez Kuzakowa siekierkę i długo obracał ją w rękach.
— Bardzo dobry toporek. Kupcy przywożą tylko amerykańskie i rosyjskie. Koczownicy lubią topory podobne do motyk. Takie właśnie jak ten.
— Gdyby było żelazo, wiesz, ile można by takich zrobić?
— Jest żelazo — rzekł skwapliwie Alitet. — Dużo żelaza jest. Leży na moich saniach. — I patrząc w oczy Kuzakowowi spytał przymilnie: — Chcesz popatrzyć?
— Chodźmy