Alitet odchodzi w góry - strona 83
— Przywiozłem wam szalupę dla spółdzielni. Drugą zostawiłem u Rusakowa. Nauczą tu kogoś obsługi motoru i ruszam psami z powrotem.
— Wspaniale! Zostaniesz u nas długo?
— Pewnie ze dwa tygodnie.
— Waamczo, chodź tutaj! — zawołał nauczyciel i przedstawił go instruktorowi: — Przewodniczący rady rodowej.
Osipow przywitał się.
— Obydwaj będziemy się od ciebie uczyć obsługi motoru -rzekł Dworkin. — A teraz chodźmy do szkoły!
— Trzeba motor wziąć ze sobą — zatroszczył się instruktor.
Wyjęli silnik z gniazda i nauczyciel, wziąwszy go na plecy, ruszył w stronę domu. Motor połyskiwał żelazem i kolorową farbą. Ludzie tłumnie podążyli za Dworkinem, Stary Iljicz pozostał i ostrożnie, po gospodarsku, odłupywał siekierą lód z burt szalupy.
— Dworkin, czyja to łódź? — zapytał Waamczo.
— Nasza, Waamczo, nasza. Spółdzielni. I motor także nasz.
— O-o-o! — wykrzyknął z zachwytem młody łowca. — To chyba trzeba zwołać zebranie.
— Słusznie, Waamczo. Zwołaj wszystkich do szkoły.
— I kobiety, i dzieci?
— Wszystkich, wszystkich zbierz. Wszystkich, kto tylko chce. Waamczo pobiegł. Koło jarangi Aliteta siała Tygrena. Patrzyła
na tłum.
Zbliżył się do niej i powiedział;
— Tygreno, Å?oÅ› przysÅ‚aÅ‚ dla naszej spółdzielni Å‚owieckiej szalupÄ™ ... z motorem, Nie oszukaÅ‚ Å?oÅ›. Zaraz bÄ™dzie zebranie. Chodźmy, Tygreno!
— Nie, Waamczo, ja nie pójdę.
— Jak chcesz, Tygreno — i Waamczo pośpieszył do jarangi stojącej na skraju osady.
Tygrena spoglądała za nim i myślała:
„Przestał być nieśmiały. Odważny się robi. Zaprzyjaźnił się z Rosjanami.�
I nagle wzięła ją chęć pójścia do szkoły, dokąd szli ludzie ze wszystkich jarang. Sama miała ochotę porozmawiać z nauczycielem, którego przysłał tutaj brodaty naczelnik. „Ajje lubił go — tego brodacza. Tylko dlaczego on wysłał Ajjego z naszej ziemi na ziemię
— Wspaniale! Zostaniesz u nas długo?
— Pewnie ze dwa tygodnie.
— Waamczo, chodź tutaj! — zawołał nauczyciel i przedstawił go instruktorowi: — Przewodniczący rady rodowej.
Osipow przywitał się.
— Obydwaj będziemy się od ciebie uczyć obsługi motoru -rzekł Dworkin. — A teraz chodźmy do szkoły!
— Trzeba motor wziąć ze sobą — zatroszczył się instruktor.
Wyjęli silnik z gniazda i nauczyciel, wziąwszy go na plecy, ruszył w stronę domu. Motor połyskiwał żelazem i kolorową farbą. Ludzie tłumnie podążyli za Dworkinem, Stary Iljicz pozostał i ostrożnie, po gospodarsku, odłupywał siekierą lód z burt szalupy.
— Dworkin, czyja to łódź? — zapytał Waamczo.
— Nasza, Waamczo, nasza. Spółdzielni. I motor także nasz.
— O-o-o! — wykrzyknął z zachwytem młody łowca. — To chyba trzeba zwołać zebranie.
— Słusznie, Waamczo. Zwołaj wszystkich do szkoły.
— I kobiety, i dzieci?
— Wszystkich, wszystkich zbierz. Wszystkich, kto tylko chce. Waamczo pobiegł. Koło jarangi Aliteta siała Tygrena. Patrzyła
na tłum.
Zbliżył się do niej i powiedział;
— Tygreno, Å?oÅ› przysÅ‚aÅ‚ dla naszej spółdzielni Å‚owieckiej szalupÄ™ ... z motorem, Nie oszukaÅ‚ Å?oÅ›. Zaraz bÄ™dzie zebranie. Chodźmy, Tygreno!
— Nie, Waamczo, ja nie pójdę.
— Jak chcesz, Tygreno — i Waamczo pośpieszył do jarangi stojącej na skraju osady.
Tygrena spoglądała za nim i myślała:
„Przestał być nieśmiały. Odważny się robi. Zaprzyjaźnił się z Rosjanami.�
I nagle wzięła ją chęć pójścia do szkoły, dokąd szli ludzie ze wszystkich jarang. Sama miała ochotę porozmawiać z nauczycielem, którego przysłał tutaj brodaty naczelnik. „Ajje lubił go — tego brodacza. Tylko dlaczego on wysłał Ajjego z naszej ziemi na ziemię


