Alitet odchodzi w góry - strona 82
przyniesie kawałek żelaza. A żelaza ludzie nie mają. Ze starych toporków robi nowe.
— Skąd ta nowina? — Alitet się ożywił.
— Mówił koczownik, który tu przyjeżdżał. Bardzo dobre toporki. Takie, jakie koczownicy lubią.
Alitet zamyślił się i nagle twarz jego rozpogodziła się.
— Sama słyszałaś tę wiadomość?.
— Tak, sama słyszałam.
Alitet pośpieszył do swego składu i zaczął nogą rozgrzebywać śnieg. Leżał tu cały stos płaskiego żelaza, zostawionego przez szkuner amerykański. Kiedyś przywieźli mu je przemytnicy, ale nie dał za nie ani jednej skóry i Amerykanie
www.etykiety-drescher.pl
Kredyty z dopłatami - Sukienka i suknia
porzucili płaskownik, by nie wieźć go z powrotem.
Teraz Alitetowi oczy płonęły na jego widok, a usta coś szeptały. Chwycił kawał żelaza i wyciągnąwszy go spod śniegu poczuł, jak ręka przylgnęła do metalu. Odrzucił żelazo i przywarł wargami do palca, z którego zdarła się skóra, szepcąc:
— Za jeden nóż — jeden ren, za jeden toporek — trzy reny. Pod wieczór naładował jedne sanie żelazem, drugie — tańgow-
skim jadłem: masłem i owocami. Na wierzchu położył worek ze skórami lisów polarnych i zabrawszy ze szkoły swego syna Goj-Goja, w nocy wyjechał w kierunku ujścia rzeki Kuwet.
ROZDZIAÅ? SIEDEMNASTY
Wkrótce po wyjeździe Aliteta nauczyciel usłyszał dolatujący od strony morza warkot motoru. Krzyknął na Waamcza i obaj pośpieszyli co tchu na wybrzeże. W ślad ,za nimi popędziła gromadnie dzieciarnia, pobiegły kobiety.
Szalupa zbliżała się z niesłychaną szybkością.
Kiedy uderzyła dziobem o przybrzeżny lód, Dworkin wykrzyknął zachwycony:
— Osipow! Wasilij Stiepanowicz! Jak się masz!
Ludzie chwycili łódź. Prześliznęła się po lodzie i w jednej chwili znalazła się na brzegu.
— Witaj, Kola! — zawołał Osipow. — Żyjesz? — Rozumie się
— Skąd ta nowina? — Alitet się ożywił.
— Mówił koczownik, który tu przyjeżdżał. Bardzo dobre toporki. Takie, jakie koczownicy lubią.
Alitet zamyślił się i nagle twarz jego rozpogodziła się.
— Sama słyszałaś tę wiadomość?.
— Tak, sama słyszałam.
Alitet pośpieszył do swego składu i zaczął nogą rozgrzebywać śnieg. Leżał tu cały stos płaskiego żelaza, zostawionego przez szkuner amerykański. Kiedyś przywieźli mu je przemytnicy, ale nie dał za nie ani jednej skóry i Amerykanie
Darmowa reklama:
Etykiety zabezpieczajÄ…ce
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Etykiety zabezpieczajÄ…ce - licza siÄ™ najlepsi.www.etykiety-drescher.pl
Kredyty z dopłatami - Sukienka i suknia
Teraz Alitetowi oczy płonęły na jego widok, a usta coś szeptały. Chwycił kawał żelaza i wyciągnąwszy go spod śniegu poczuł, jak ręka przylgnęła do metalu. Odrzucił żelazo i przywarł wargami do palca, z którego zdarła się skóra, szepcąc:
— Za jeden nóż — jeden ren, za jeden toporek — trzy reny. Pod wieczór naładował jedne sanie żelazem, drugie — tańgow-
skim jadłem: masłem i owocami. Na wierzchu położył worek ze skórami lisów polarnych i zabrawszy ze szkoły swego syna Goj-Goja, w nocy wyjechał w kierunku ujścia rzeki Kuwet.
ROZDZIAÅ? SIEDEMNASTY
Wkrótce po wyjeździe Aliteta nauczyciel usłyszał dolatujący od strony morza warkot motoru. Krzyknął na Waamcza i obaj pośpieszyli co tchu na wybrzeże. W ślad ,za nimi popędziła gromadnie dzieciarnia, pobiegły kobiety.
Szalupa zbliżała się z niesłychaną szybkością.
Kiedy uderzyła dziobem o przybrzeżny lód, Dworkin wykrzyknął zachwycony:
— Osipow! Wasilij Stiepanowicz! Jak się masz!
Ludzie chwycili łódź. Prześliznęła się po lodzie i w jednej chwili znalazła się na brzegu.
— Witaj, Kola! — zawołał Osipow. — Żyjesz? — Rozumie się
Oznaczenia: Etykiety zabezpieczajÄ…ce


