Alitet odchodzi w góry - strona 62
jednak nie bardzo wierzyła, że takie życie więcej im odpowiada. Z pewnością pogodzili się z nim tylko dlatego, że Jarak pracował w futrzarskie] faktorii, a Mary w szpitalu. Niech sobie żyją po nowemu.
Tuż obok nich, za ścianą, mieszkał kierownik faktorii Żochow. Nocami głośno chrapał i Mary śmiejąc się mówiła do Jaraka:
— Mors na legowisku!
Było to bardzo zabawne, bo Żochow wyglądał zupełnie jak mors: i brzuch miał taki sam tłusty, i wąsy mu sterczały, i ryczał jak mors.
Codziennie rano Mary gotowała kawę i podawała mężowi śniadanie tak, jakby za stołem siedział sam Charlie. Oboje byli zawsze weseli, rozmawiali głośno i nosili tkaną odzież. Mary przybrała na wadze i zrobiła się zupełnie podobna do białoskórej kobiety.
www.holderpoznan.pl
biopaliwa
I jakkolwiek Jarak rzadko wyprawiał się na łowy na morze, raczej dla przyjemności tylko — jadła nie brakowało im nigdy. Jarak nie polował na lisy polarne, ale wszelkich towarów kupował nie mniej niż najlepszy łowca. A i Mary także często dostawała od doktora pieniądze, za które w faktorii mogła kupić wszystko, co jej się tylko podobało.
Napełniało to Rultynę niemałym zdumieniem, jakkolwiek i ona chodziła teraz nie zgarbiona jak dawniej, za życia Charliego, lecz wyprostowana, z głową podniesioną do góry. Z wesołym krzykiem przybiegała ze szkoły Berta i radośnie opowiadała o lekcjach.
„Cała ta szkoła nic nie warta — myślała Rultyna — ale niech się, �dziewczyna cieszy, póki jeszcze mała.�
W osadzie zaczęło się jakieś inne, nie znane jej życie.
Pewnego ranka Rultyna zaszła odwiedzić swą córkę, która była w ciąży; Jarak siedział z godnością przy stole w oczekiwaniu na kawę. Kiedy Mary postawiła przed nim dymiący kubek, grzmotnął nagle pięścią w stół i doskonale naśladując Charliego krzyknął groźnie:
— Goddam! Dlaczego kawa zimna? !
I Rultyna, i Mary, i sam Jarak wybuchnęli głośnym śmiechem
Jarak wypił kawę, zagryzł kawałkiem mięsa foki i poszedł do swojego składu futer. Mary pośpieszyła do szpitala. Rultyna zabrała się do sprzątania pokoju.
W składzie było dużo lisów polarnych i aż do nadejścia statku Jarak był tu jedynym gospodarzem. Mruczał pod nosem piosenkę
Tuż obok nich, za ścianą, mieszkał kierownik faktorii Żochow. Nocami głośno chrapał i Mary śmiejąc się mówiła do Jaraka:
— Mors na legowisku!
Było to bardzo zabawne, bo Żochow wyglądał zupełnie jak mors: i brzuch miał taki sam tłusty, i wąsy mu sterczały, i ryczał jak mors.
Codziennie rano Mary gotowała kawę i podawała mężowi śniadanie tak, jakby za stołem siedział sam Charlie. Oboje byli zawsze weseli, rozmawiali głośno i nosili tkaną odzież. Mary przybrała na wadze i zrobiła się zupełnie podobna do białoskórej kobiety.
Darmowa reklama:
Klimatyzacja precyzyjna
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Klimatyzacja precyzyjna - licza siÄ™ najlepsi.www.holderpoznan.pl
biopaliwa
Napełniało to Rultynę niemałym zdumieniem, jakkolwiek i ona chodziła teraz nie zgarbiona jak dawniej, za życia Charliego, lecz wyprostowana, z głową podniesioną do góry. Z wesołym krzykiem przybiegała ze szkoły Berta i radośnie opowiadała o lekcjach.
„Cała ta szkoła nic nie warta — myślała Rultyna — ale niech się, �dziewczyna cieszy, póki jeszcze mała.�
W osadzie zaczęło się jakieś inne, nie znane jej życie.
Pewnego ranka Rultyna zaszła odwiedzić swą córkę, która była w ciąży; Jarak siedział z godnością przy stole w oczekiwaniu na kawę. Kiedy Mary postawiła przed nim dymiący kubek, grzmotnął nagle pięścią w stół i doskonale naśladując Charliego krzyknął groźnie:
— Goddam! Dlaczego kawa zimna? !
I Rultyna, i Mary, i sam Jarak wybuchnęli głośnym śmiechem
Jarak wypił kawę, zagryzł kawałkiem mięsa foki i poszedł do swojego składu futer. Mary pośpieszyła do szpitala. Rultyna zabrała się do sprzątania pokoju.
W składzie było dużo lisów polarnych i aż do nadejścia statku Jarak był tu jedynym gospodarzem. Mruczał pod nosem piosenkę
Oznaczenia: Klimatyzacja precyzyjna


