www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 53
z tego, ni z  owego pÄ…ka, Å‚amie siÄ™.  W jakimÅ› laboratorium fen czÅ‚owiek pracowaÅ‚ i podobno z terenu dziaÅ‚aÅ„ wojennych, jak mówiÅ‚, przysyÅ‚ano mu rozmaite odÅ‚amki, żeby wykrywaÅ‚ to „prawo zmÄ™czeniaâ€?. SpytaÅ‚em go: „Kto wy jesteÅ›cie?â€? — „Inżynier — mówi — a żona — lekarz. Teraz zajmuje siÄ™ Å‚owami, poluje na lisy polarne.â€? — No, myÅ›lÄ™ sobie, Å‚adne z was ptaszki! Nie wiem nawet, jak z nimi rozmawiać. Ale mimo wszystko powiadam: „Pozwólcie mi, jako przedstawicielowi miejscowej wÅ‚adzy, zarejestrować was.â€? Milicjant zwróciÅ‚ siÄ™ do żony i rzekÅ‚:
— Wydostań no, Taniu, moją torbę polową!
Å?oÅ› leżaÅ‚ na brzuchu, podparty Å‚okciami i zmarszczywszy potężne
Darmowa reklama:

Mieszkanie wystrój wnętrz

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Mieszkanie wystrój wnętrz - licza się najlepsi.
www.exclusivedesign.pl

Pomoc Drogowa Szczecin - Kilargo praca

czoło słuchał uważnie opowiadania gospodarza. Chochłow zajrzał do notatnika.
— I nazwisko mają jakieś nierosyjskie: Sabler Wadim Pietrowicz, a jego żona — Walentyna Jurjewna. Widzisz więc, towarzyszu pełnomocniku, jakie tu się trafiają grube ryby!... Wykryłem ich dzięki Tatjanie, a tak — ani mowy, żebyś znalazł.
— SkÄ…dże siÄ™ tu wziÄ™li? — zdumiaÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›.
— Także ich o to spytałem. A wtedy on mi cały wieczór opowiadał. Podobno jeszcze przed wojną car wydał dekret, żeby zbudować w tym kraju szereg radiostacji. Miało ich być dziesięć czy dwanaście. A kiedy wybuchła wojna, dekret ten poszedł w diabły. W roku tysiąc dziewięćset szesnastym mimo wszystko jedną stacje postanowiono zbudować. Na Kołymie. I właśnie Sabler ją zbudował. Po rewolucji z kimś tam nie doszedł do ładu, nawymyślał mu i postanowił rzucić służbę. Kupił psy, posadził żonę na sanie i pojechał Wybrzeżem. Przeszło dwa tysiące kilometrów przejechali. Znaleźli się nad tym ujściem, spodobała mu się okolica i osiedlił się. Powiada: „Lepszego życia niż tutaj nigdy nawet nie znałem, Nie mam Zwierzchników i nie mam podwładnych.� A czego mu brak? Wszystko ma. W ciągu zimy nałowi z żoną jakieś półtorej setki lisów polarnych, latem zrobi zapas ryb, grzybów, jagód. I tak sobie żyją we dwójkę z dala od ludzi. Mimo wszystko, ja myślę, że nie bez przyczyny oni tu zamieszkali, Może metalu jakiegoś szukają? Przecież tam latem pies z kulawą nogą nie zajrzy. Zupełne bezludzie. A jeśli chodzi o rozmaite produkty — to mnie się zdaje, że on się w nie za-
opatrywał z amerykańskich szkunerów. Ale w tym roku u niego z produktami krucho. Wprawdzie mówi: „Mnie żadnych produktów
Oznaczenia: Mieszkanie wystrój wnętrz