www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 52
dziłem rozmaite dane. Chciałem napisać wszystko ściśle i dokładnie i już nawet zacząłem. Są tu różne ciekawostki. I tak, na przykład, Tatjana powiedziała mi, że podobno przy ujściu jednej rzeki mieszkają jacyś Rosjanie. Pojechałem sprawdzić. Pięć dni drogi. Jakieś dwanaście kilometrów od ujścia. Jadę ja swoimi psami. Śnieżyca. Osiedli żadnych. Z początku było mi nieswojo. Aż tu patrzę — naprzeciwko mnie jadą sanie. Zatrzymały się. Psy — jak wilki. Olbrzymie, silne. Z sań schodzi człowiek. Spod futer wyziera rosyjska twarz. Zaczęła mówić, poznałem — kobieta. Pytam: „Dokąd jedziesz?� — „Na potrzaski, powiada, popatrzeć. Jedźcie nad ujścia rzeki, tam, powiada, chatka stoi i mąż jest w domu, a ja niedługo wrócę.� Krzyknęła na psy i znikła w śnieżnej zamieci. — To
Darmowa reklama:

Ac zymes

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Ac zymes - licza siÄ™ najlepsi.
www.naturamarket.pl

Dach budownictwo

ci dopiero, myślę ja sobie, niezrozumiała historia! — Pojechałem. Szukałem, szukałem, ledwie znalazłem ten domek. Wszędzie dokoła biało, a stron świata — cztery. Nic nie widać. Po dymie wreszcie znalazłem. Chatka cała zasypana śniegiem, tylko komin sterczy. Wchodzę, a ta kobieta już w domu. Rosła, tęga. A mąż — niepozorny, trzech groszy nie wart, ale czyściutki, wygolony, w amerykańskim ubraniu. A z rozmowy widać — uczony.
— Czekaj no, przyjacielu. Nie Å›niÅ‚o ci siÄ™ to przypadkiem? — spytaÅ‚ Å?oÅ›.
— Słuchajcie dalej, towarzyszu pełnomocniku... Chatynka cała zrobiona z drzewa wyrzuconego przez morze. W tym miejscu, jak on mi opowiadał, jest taki prąd, od oceanu. W czasie wylewów na brzegach dużych rzek woda podmywa las, drzewa się walą i fale niosą je do morza. A morski prąd wyrzuca je właśnie w tej okolicy. Trafiają tu pnie i znad Leny, i znad Kołymy, i znad amerykańskiego Yukonu. Z różnych stron, rozmaite gatunki. I tam u nich, w tej chacie, stół, ławki — wszystko z tego drzewa. Piec — z wielkiej beczki, także wyrzuconej przez morze. Ja sam znajdowałem na wybrzeżu takie beczki. Mam ich siedem sztuk: z gazoliną, wodą destylowaną, naftą. Miejscowi ich nie biorą. Na nic im one... No i krzątają się ci Rosjanie koło mnie, sadzają, ugaszczają... Mąż pyta: „Wy dawno z kontynentu?� Mówię: „Nie bardzo.� „A nie zdarzyło się wam słyszeć o prawie zmęczenia metali?� Pytam: „Co to jest? Dekret jakiś?� A tu ten człowiek zaczyna mi zawracać głowę. Że niby metal, tak samo jak żywy organizm, męczy się i kiedy przychodzi odpowiedni czas, bez żadnej przyczyny, po prostu ni
Oznaczenia: Ac zymes