Alitet odchodzi w góry - strona 50
— No, to Å›licznie! — rzekÅ‚ Å?oÅ› spoglÄ…dajÄ…c na małżonkÄ… milicjanta. — A jak siÄ™ nazywa?
— Oni ją nazywają Tajurintina, ale ja przerobiłem jej imię na Tatjana. No, Tania, czego się gapisz? Dawaj herbatę!... A może, towarzyszu pełnomocniku, wpierw zjecie zupy z reniego mięsa?
— Dwanaście dni żywiłem się w drodze herbatą. Dawaj zupę.. . A jak u ciebie z produktami?
— Dobrze. Jeździłem do faktorii, do Rusakowa.
— Jak pracuje Rusakow?
— Dobrze, towarzyszu pełnomocniku. On tam wszystkim kieruje: i handlem, i łowami. Mieszka jak w mieście. Żona jego — to zuch: otworzyła szkołę, uczy pięcioro dzieci. Jak popatrzyłem na nią, wróciłem —
www.strolux.pl
Demon tools
dalejże uczyć czytania i pisania swoją Tatjanę. Rozumie się, jaki tam ze mnie nauczyciel! Ale zawsze przeszedłem z nią cały alfabet...
W namiocie było ciasno, lecz czysto, jasno i ciepło. Wszędzie jak dywany leżały puszyste skóry reniferów. Futrzane ściany i sufit były obciągnięte perkalem. Na bocznej ściance wisiały przypięte szpilkami liczne fotografie milicjanta w rozmaitych pozach, nawet jedna z szablą, na drewnianym koniu.
Na dworze szumiał wiatr, zaczynała się zamieć.
Pierwszy raz w ciÄ…gu caÅ‚ej swej jazdy Å?oÅ› smacznie sobie podjadÅ‚.
— Skąd ty taki chleb bierzesz? — spytał wskazując na drożdżowe ciasto.
— Nauczyłem się piec w rondelku nad lampą tłuszczową. Dół się wypiecze — przewrócę na drugą stronę i znowu piekę. Od Rusakowa przywiozłem sobie drożdży. I wszystkich w osadzie nauczyłem. Teraz i oni jedzą chleb. Mąki tu mnóstwo, a wszystko grysikowa. Po pięć pudów za lisa polarnego się dostaje, a pieczemy w rondelku. Ale wiecie co? Nauczyli się samogon pędzić z mąki: zakwaszą, lufę z winchestera zdejmą — mają oziębiacz i kapie z niego, i kapie. Zabroniłem: przecież to marnowanie mąki.
Milicjant obrócił się do żony i powiedział:
— Dawaj kawę, Taniu! Wpadłem w nałóg picia kawy. Ledwie wstanę, już mnie do niej ciągnie. Skondensowane mleko, wszystko pierwszorzędne.
— Słowem, widzę, całkiem nieźle się urządziłeś?
— Oni ją nazywają Tajurintina, ale ja przerobiłem jej imię na Tatjana. No, Tania, czego się gapisz? Dawaj herbatę!... A może, towarzyszu pełnomocniku, wpierw zjecie zupy z reniego mięsa?
— Dwanaście dni żywiłem się w drodze herbatą. Dawaj zupę.. . A jak u ciebie z produktami?
— Dobrze. Jeździłem do faktorii, do Rusakowa.
— Jak pracuje Rusakow?
— Dobrze, towarzyszu pełnomocniku. On tam wszystkim kieruje: i handlem, i łowami. Mieszka jak w mieście. Żona jego — to zuch: otworzyła szkołę, uczy pięcioro dzieci. Jak popatrzyłem na nią, wróciłem —
Darmowa reklama:
SprzÄ…tanie hal
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz SprzÄ…tanie hal - licza siÄ™ najlepsi.www.strolux.pl
Demon tools
W namiocie było ciasno, lecz czysto, jasno i ciepło. Wszędzie jak dywany leżały puszyste skóry reniferów. Futrzane ściany i sufit były obciągnięte perkalem. Na bocznej ściance wisiały przypięte szpilkami liczne fotografie milicjanta w rozmaitych pozach, nawet jedna z szablą, na drewnianym koniu.
Na dworze szumiał wiatr, zaczynała się zamieć.
Pierwszy raz w ciÄ…gu caÅ‚ej swej jazdy Å?oÅ› smacznie sobie podjadÅ‚.
— Skąd ty taki chleb bierzesz? — spytał wskazując na drożdżowe ciasto.
— Nauczyłem się piec w rondelku nad lampą tłuszczową. Dół się wypiecze — przewrócę na drugą stronę i znowu piekę. Od Rusakowa przywiozłem sobie drożdży. I wszystkich w osadzie nauczyłem. Teraz i oni jedzą chleb. Mąki tu mnóstwo, a wszystko grysikowa. Po pięć pudów za lisa polarnego się dostaje, a pieczemy w rondelku. Ale wiecie co? Nauczyli się samogon pędzić z mąki: zakwaszą, lufę z winchestera zdejmą — mają oziębiacz i kapie z niego, i kapie. Zabroniłem: przecież to marnowanie mąki.
Milicjant obrócił się do żony i powiedział:
— Dawaj kawę, Taniu! Wpadłem w nałóg picia kawy. Ledwie wstanę, już mnie do niej ciągnie. Skondensowane mleko, wszystko pierwszorzędne.
— Słowem, widzę, całkiem nieźle się urządziłeś?
Oznaczenia: SprzÄ…tanie hal


