www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 45
mimo wszystko bały się trochę szamana, który zakazał oddawać chłopców do szkoły.
Alek pogodziła się z tym, że nauczyciel przebywa w ich jarandze, i krzątała się przy gospodarstwie nie zwracając uwagi na uczennice. Co prawda, było ich tylko trzy. Rozciągnąwszy się na brzuchach, malowały jakieś zakrętasy. Dziewczynki z zachwytem poświęcały się tej nowej dla siebie „zabawie�.
Alek spoglądała z ukosa na nie i na nauczyciela i myślała:
„Trudno zrozumieć tych Rosjan, Taki wielki, a sam jak dziecko. Wyprawiłby się na foki, w lody! W osadzie mało mężczyzn, a on bawi się z dziećmi.�
Półnaga, w samej tylko opasce na biodrach, Alek przestępowała przez uczennice. To zawieszała nad lampą tłuszczową
Darmowa reklama:

Najlepsze radio online

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Najlepsze radio online - licza siÄ™ najlepsi.
www.radioglob.pl

Lotto - przepisy na ciasta

imbryk, to wyciągała mokrą, kwaśną skórę foki j od razu na miejscu zaczynała ją oskrobywać z tłuszczu. Często płakało dziecko.
Dworkin ciężko wzdychał, ale nie przerywał lekcji, W namiocie było duszno i gorąco. Rosjanin też był bez koszuli: natychmiast robiła się mokra od potu.
W ciągu pierwszych dni Dworkinowi zdawało się, że nie zdoła tego wszystkiego wytrzymać. Ale wytrzymać trzeba było. I przyzwyczaił się. Dziewczynki tak dalece zainteresowały się lekcjami, że w osadzie nie mówiono o niczym innym, tylko o szkole. Niebawem zjawiło się jeszcze troje nowych uczniów: dwie dziewczynki i jeden chłopiec.
Alek nie mogła się nadziwić, że dzieci tak się zapaliły do szkoły. To pewnie z braku rozumu ...
Wieczorem w jarandze Waamcza odbyło się pierwsze posiedzenie rady rodowej, do której niedawno wybrano dwie kobiety. Nauczyciel mówił, że niedobrze jest zostawiać padlinę w pobliżu mieszkań. W osadzie poniewierały się dwa zdechłe psy Aliteta z rozprutymi brzuchami, a żywe rozwlekały ich kiszki.
Rada rodowa powzięła uchwałę, by nie rzucać padliny w osadzie, a wynosić ją dalej w tundrę.
Nazajutrz wczesnym rankiem Waamczo udał się do Aliteta. Przypomniało mu się, jak to jeszcze za życia ojca, starego Waala, chodził do niego prosić o kawałek mięsa i tłuszczu. Nie chciało mu się wtedy iść, ale żal mu było marznącej w zimnym namiocie staruszki-matki. Stanęła mu w pamięci butelka z naftą, którą Alitet oblał
Oznaczenia: Najlepsze radio online