www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 32
kier, wszystko, co tylko można byÅ‚o spalić. Å?amacz lodów znalazÅ‚ siÄ™â€? w niesÅ‚ychanie ciężkim poÅ‚ożeniu.
Å?oÅ› podjechaÅ‚ do statku i dyżurny zaprowadziÅ‚ go od razu do kierownika ekspedycji.
Profesor Dawydow, wybitny hydrolog, stojÄ…cy na czele wyprawy, przyjÄ…Å‚ Å?osia w milczeniu. PrzywitaÅ‚ siÄ™ z nim krótko i suche przedstawiÅ‚ mu komisarza ekspedycji Domnikowa. Na twarzach obydwu malowaÅ‚ siÄ™ najwyższy niepokój i troska. W rÄ™kach tych dwu ludzi spoczywaÅ‚ los caÅ‚ej zaÅ‚ogi w liczbie stu dwudziestu osób należących do marynarki wojennej. W krótkich sÅ‚owach przedstawili Å?osiowi cel swej wyprawy i ciężkÄ… sytuacjÄ™ statku.
SiadajÄ…c na metalowym fotelu Å?oÅ› obrzuciÅ‚ wzrokiem kajutÄ™. ByÅ‚a caÅ‚a obdarta, zewszÄ…d wyzieraÅ‚o zardzewiaÅ‚e żelazo.
— Jakimże prawem Anglicy wylądowali na naszej wyspie? — spytał,
— Prawem „Chwytaj wszystko, co ci się nawinie pod rękę�. Ale tu się cośkolwiek przeliczyli. Zalaliśmy sadła za skórę temu Wellsowi! — ze śmiechem rzekł komisarz. — Kiedy podpływaliśmy do wyspy, na łódeczce ruszył nam na spotkanie. Z pewnością sądził, że to idzie statek angielski. Ale jak zobaczył na rufie czerwony sztandar — z miejsca zwiał! Trzeba było zatrzymać jego łódkę dwoma wystrzałami armatnimi. Chcieliśmy się zapoznać z treścią jego dziennika.
— Gdy wciągaliśmy go na pokład, dygotał jak w febrze. Myślał, że bolszewicy duszę z niego wytrzęsą. Teraz się uspokoił, jest nawet wesoły i nie może się nachwalić naszej wódki — dodał kierownik ekspedycji.
— Pokażę ci tego Wellsa! — zapronowaÅ‚ komisarz Å?osiowi.
— A po kiego diabła on mi potrzebny! Dość już się tutaj napatrzyłem na Amerykanów. Powiedzcie mi lepiej: gdzie ugrzązł „Sowiet�? Utrzymujecie z nim łączność?
— Ach, „Sowiet� do Władywostoku już podchodzi.
— Co? — zdumiaÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›. — A tli u nas chodziÅ‚y sÅ‚uchy, że „Sowietâ€? zimuje w pobliżu PrzylÄ…dka Północnego.
— To myśmy tam mieli zamiar zimować. Pogasiliśmy kotły i stanęliśmy. A potem wypatrzyliśmy z bocianiego gniazda połynię i zdecydowaliśmy się zaryzykować i ruszyć w dalszą drogą — wyjaśnił komisarz.