Alitet odchodzi w góry - strona 25
Alitet przelazł przez burtę i zwalił się na miękkie dno lodzi. Wyciągnął się jak długi i leżąc patrzał w niebo.
Tygrena chciała odwrócić się od niego — i nie mogła. Chciała coś powiedzieć, ale język odmówił jej posłuszeństwa. Bez słowa zsunęła się z dzioba kajaka. Ogarnął ją taki strach, że wypuściła z rąk Ajwama. Do krwi zagryzła wargę i schwyciwszy syna przytuliła go do siebie.
— Zawracaj psy! — krzyknął Alitet.
Zaprzęg ruszył w powrotną drogę. Ale sternik był tak wylękniony, że nie wiedział, co robi. Kajak to wpadał na przybrzeżną mieliznę, to oddalał się od lądu i przez burtę nabierał wody.
Alitet wytarł mokrą twarz, przewrócił się na drugą stronę i na czworakach poczołgał
www.berolink.pl
Doradca hotelowy
się ku rufie. Ruchem ręki odsunął na bok sternika i sam usiadł przy sterze. Siedział bez ruchu, w milczeniu, z tępym spojrzeniem głęboko wpadniętych oczu. Ludzie bali się patrzeć na niego, ale oczy ich same zwracały się w stronę Aliteta. Aż dziw ich brał, że jeszcze żyją i nie umierają ze strachu.
Do domu, jak zawsze, psy biegły prędzej. Waamczo pędził za nimi jakby unoszony wiatrem. W kajaku panowało milczenie.
Tygrena, przycisnąwszy syna do piersi, spojrzała Alitetowi prosto w twarz. Oczy ich się spotkały. Zdobywszy się na odwagę kobieta głośno, żeby dodać sobie siły, spytała:
— Kto ty jesteś? Terrak?
Alitet uśmiechnął się złośliwie, ale w tej chwili z ust jego znikł grymas uśmiechu. Siwa broda drgnęła.
— Zapomniałaś, kto jestem? Myślałaś, że zginąłem.
— Tak ludzie mówili — cicho już rzekła Tygrena.
— Nie. Nie zginąłem. To ja jestem. Wiele dni walczyłem z duchami głodu. Okazały się wobec mnie bezsilne... Dajcie mi wódy.
Å?owca, siedzÄ…cy przy beczuÅ‚ce, prÄ™dko napeÅ‚niÅ‚ kubek i drżącymi rÄ™kami podaÅ‚ Alitetowi.
Ten jednym tchem wypił wszystko do dna.
— Jeszcze! — zażądał wyciągając rękę.
Po drugim kubku pomacał swoją twarz i rzekł:
— Nigdzie dokoła nie było nic do jedzenia. Natknąłem się tylko na jedną fokę na krze. Podkradłem się do niej z podwietrznej strony i schwyciłem za płetwę, ale wyśliznęła mi się z rąk i wpadła w wodę. Strawą moją była odzież.
Tygrena chciała odwrócić się od niego — i nie mogła. Chciała coś powiedzieć, ale język odmówił jej posłuszeństwa. Bez słowa zsunęła się z dzioba kajaka. Ogarnął ją taki strach, że wypuściła z rąk Ajwama. Do krwi zagryzła wargę i schwyciwszy syna przytuliła go do siebie.
— Zawracaj psy! — krzyknął Alitet.
Zaprzęg ruszył w powrotną drogę. Ale sternik był tak wylękniony, że nie wiedział, co robi. Kajak to wpadał na przybrzeżną mieliznę, to oddalał się od lądu i przez burtę nabierał wody.
Alitet wytarł mokrą twarz, przewrócił się na drugą stronę i na czworakach poczołgał
Darmowa reklama:
Naprawa drukarek
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Naprawa drukarek - licza siÄ™ najlepsi.www.berolink.pl
Doradca hotelowy
Do domu, jak zawsze, psy biegły prędzej. Waamczo pędził za nimi jakby unoszony wiatrem. W kajaku panowało milczenie.
Tygrena, przycisnąwszy syna do piersi, spojrzała Alitetowi prosto w twarz. Oczy ich się spotkały. Zdobywszy się na odwagę kobieta głośno, żeby dodać sobie siły, spytała:
— Kto ty jesteś? Terrak?
Alitet uśmiechnął się złośliwie, ale w tej chwili z ust jego znikł grymas uśmiechu. Siwa broda drgnęła.
— Zapomniałaś, kto jestem? Myślałaś, że zginąłem.
— Tak ludzie mówili — cicho już rzekła Tygrena.
— Nie. Nie zginąłem. To ja jestem. Wiele dni walczyłem z duchami głodu. Okazały się wobec mnie bezsilne... Dajcie mi wódy.
Å?owca, siedzÄ…cy przy beczuÅ‚ce, prÄ™dko napeÅ‚niÅ‚ kubek i drżącymi rÄ™kami podaÅ‚ Alitetowi.
Ten jednym tchem wypił wszystko do dna.
— Jeszcze! — zażądał wyciągając rękę.
Po drugim kubku pomacał swoją twarz i rzekł:
— Nigdzie dokoła nie było nic do jedzenia. Natknąłem się tylko na jedną fokę na krze. Podkradłem się do niej z podwietrznej strony i schwyciłem za płetwę, ale wyśliznęła mi się z rąk i wpadła w wodę. Strawą moją była odzież.
Oznaczenia: Naprawa drukarek


