www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 24
Alitet wychudł jak szczapa. Twarz mu się ściągnęła, oczy wpadły głęboko, kości policzkowe wystąpiły wyraźnie, broda urosła i posiwiała. W swej zdartej na strzępy odzieży budził grozę i przerażenie. Szedł powoli, krok za krokiem, z rękami sztywno spuszczonymi, z trudem powłócząc nogami — ale nie zatrzymywał się.
Szedł tak, dopóki słońce nie zaczęło silnie przypiekać.. Wtedy skręcił w parów, zwalił się na mech i mocno zasnął. Spał długo, aż słońce zatoczyło wielki krąg. A kiedy zimne fale powietrza rozbudziły go ze snu, w jednej chwili wstał, posilił się trochę zapasami myszy i ruszył dalej brzegiem morza*. Szedł całą noc.
Znów zaświeciło jasne słońce. Alitet wszedł na wzgórek. Już z daleka
Darmowa reklama:

Taśmy pakowe

Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Taśmy pakowe - licza się najlepsi.
www.vipak.pl

Tani hotel warszawa - Kursy online

spostrzegÅ‚ kajak pÅ‚ynÄ…cy z przeciwnej strony. Å?ódź przybliżaÅ‚a siÄ™ bardzo szybko. WzdÅ‚uż brzegu biegÅ‚y psy ciÄ…gnÄ…ce jÄ… na dÅ‚ugim rzemieniu. Niebawem po ruchach rÄ…k Alitet w poganiaczu rozpoznaÅ‚ Waamcza. Bacznie wpatrujÄ…c siÄ™ w kajak dostrzegÅ‚ siedzÄ…cÄ… na dziobie TygrenÄ™. ZaczaiÅ‚ siÄ™ jak wilk, który â€?wyÅ›ledziÅ‚ zdobycz; pÄ™dem zbiegÅ‚ ze wzgórka i zaszyÅ‚ siÄ™ w ukryciu.
Gdy tylko psy wybiegły na wzniesienie, wynurzył się ze swej kryjówki i chwycił za rzemień przeciągnięty od masztu kajaka. Waamczo osłupiał. Ludzie w kajaku krzyknęli: Alitet wyrósł jakby spod ziemi, stanął przed nimi jak zjawa.
Słaby i wycieńczony, nie utrzymał psów i runął na ziemię. Nie wypuszczając rzemienia z rąk wlókł się kilka kroków po nadbrzeżnych kamieniach, wreszcie zaprzęg się zatrzymał.
— Zbliż się tutaj! — po raz pierwszy od wielu dni zawołał Alitet zwracając się do Waamcza.
Ale Waamczo stał bez ruchu.
— Nie bój się. Duchy pomogły mi się uratować ... Waamczo w dalszym ciągu nie przestawał patrzeć na niego osłupiałym wzrokiem.
— Chodźże tutaj, głupcze! — krzyknął głośno Alitet siedząc na kamieniach między psami.
Nie czując pod sobą nóg, blady, z drżącymi rękami, Waamczo jak zahipnotyzowany ruszył w stronę Aliteta.
— Nie bój się! Jestem głodny. Chcę jak najprędzej dostać się ,do domu. Przyciągnij kajak!
Waamczo wpił się palcami w rzemień i nieświadomy ruchów własnych rąk podprowadził kajak.
Oznaczenia: Taśmy pakowe