Alitet odchodzi w góry - strona 22
Ale dopadłszy na miejsce — cisnął nóż i rozciągnąwszy się na śniegu zaczął chciwie gryźć białą bryłę nie bacząc na krew sączącą się z poranionych warg,
Ugasiwszy potworne pragnienie odłupał duży kawał lodu na zapas i ruszył dalej przeskakując szczeliny, obchodząc połynie. Przedostając się z kry na krę, w kierunku wybrzeża, znalazł się wreszcie na skraju lodów. Od brzegu dzieliło go morze. Stał i smętnie przyglądał się dobrze znanym zarysom gór.
Na krach igrały promienie słońca. Rozpalona ognista kula świeciła płomiennie. Zwały lodów i pojedyncze bryły rzucały cienie, które wprowadzały człowieka w błąd, wyglądały jak bezdenne głębiny wodne.
Alitet długo stał bez ruchu — jakby się sam zmienił w lodowy
www.ubrania-robocze.com.pl
Historia soczewek kontaktowych - Sprzedaż Nieruchomości Kraków
głaz. Oczy jego zatrzymały się na szczycie góry Ryrkalaut. Ileż to razy objeżdżał ją psami!
Nogi ugięły się pod nim, usiadł. Zacisnął zęby, tak że aż zgrzytnęły. Ogarnęła go senność, ale spać — nie można było. Ręce same, podniosły się do góry i Alitet chwycił się za głowę. Nie poczuł bólu i nawet nie zauważył, że w ręce jego został kosmyk włosów.
Wzdłuż krawędzi pola lodowego płynęła unoszona prądem podwodnym niewielka kra. Spostrzegłszy ją Alitet nagle skupił uwagę, w mgnieniu oka zerwał się na równe nogi i podbiegł na skraj pola. Pochylił się nad morskim odmętem i patrzył pożądliwie na ową krę, potem z nadzieją w sercu spojrzał na szczyt góry Ryrkalaut. Nerwowy dreszcz przebiegł po jego ciele. Schwyciwszy swój kawał słodkiego lodu, zebrał wszystkie siły i skoczył na krę. Pod wpływem ciężkiego skoku kra zachybotała się i po ciemnozielonej wodzie pobiegły kręgi fal. Alitet przykucnął, wcisnął głowę w ramiona — i zamarł.
Lekki wiaterek z północy strącał mu z twarzy wielkie krople potu. Alitet odgryzł kawałek lodu, przełknął go i rozebrał się. Wciągnął spodnie na ręce, rozwinął strzępy swej kuchlanki i wysoko podniósłszy w górę ten prymitywny żagiel zaczął nadawać krze pożądany kierunek. Głód i nieodparta chęć wydostania się na brzeg za pędziły go na ową niebezpieczną krę. Wiedział, że jeżeli tylko wiatr przybierze na sile, fale zrzucą go do morza. Pomimo to jednak, przerażony, uciekł z nieruchomego pola lodowego, bo nie było tam co jeść.
Ugasiwszy potworne pragnienie odłupał duży kawał lodu na zapas i ruszył dalej przeskakując szczeliny, obchodząc połynie. Przedostając się z kry na krę, w kierunku wybrzeża, znalazł się wreszcie na skraju lodów. Od brzegu dzieliło go morze. Stał i smętnie przyglądał się dobrze znanym zarysom gór.
Na krach igrały promienie słońca. Rozpalona ognista kula świeciła płomiennie. Zwały lodów i pojedyncze bryły rzucały cienie, które wprowadzały człowieka w błąd, wyglądały jak bezdenne głębiny wodne.
Alitet długo stał bez ruchu — jakby się sam zmienił w lodowy
Darmowa reklama:
Odzież robocza kegel błażusiak
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Odzież robocza kegel błażusiak - licza się najlepsi.www.ubrania-robocze.com.pl
Historia soczewek kontaktowych - Sprzedaż Nieruchomości Kraków
Nogi ugięły się pod nim, usiadł. Zacisnął zęby, tak że aż zgrzytnęły. Ogarnęła go senność, ale spać — nie można było. Ręce same, podniosły się do góry i Alitet chwycił się za głowę. Nie poczuł bólu i nawet nie zauważył, że w ręce jego został kosmyk włosów.
Wzdłuż krawędzi pola lodowego płynęła unoszona prądem podwodnym niewielka kra. Spostrzegłszy ją Alitet nagle skupił uwagę, w mgnieniu oka zerwał się na równe nogi i podbiegł na skraj pola. Pochylił się nad morskim odmętem i patrzył pożądliwie na ową krę, potem z nadzieją w sercu spojrzał na szczyt góry Ryrkalaut. Nerwowy dreszcz przebiegł po jego ciele. Schwyciwszy swój kawał słodkiego lodu, zebrał wszystkie siły i skoczył na krę. Pod wpływem ciężkiego skoku kra zachybotała się i po ciemnozielonej wodzie pobiegły kręgi fal. Alitet przykucnął, wcisnął głowę w ramiona — i zamarł.
Lekki wiaterek z północy strącał mu z twarzy wielkie krople potu. Alitet odgryzł kawałek lodu, przełknął go i rozebrał się. Wciągnął spodnie na ręce, rozwinął strzępy swej kuchlanki i wysoko podniósłszy w górę ten prymitywny żagiel zaczął nadawać krze pożądany kierunek. Głód i nieodparta chęć wydostania się na brzeg za pędziły go na ową niebezpieczną krę. Wiedział, że jeżeli tylko wiatr przybierze na sile, fale zrzucą go do morza. Pomimo to jednak, przerażony, uciekł z nieruchomego pola lodowego, bo nie było tam co jeść.
Oznaczenia: Odzież robocza kegel błażusiak


