Alitet odchodzi w góry - strona 189
— i wyprowadziła go na dwór. — Nauczycielu, niech Ajwam tu zostanie. Chyba zaprzęgnę moje psy. Nadbiegła przerażona Narginaut.
— Stary umiera — powiedziała szeptem,
— Niech umiera — obojętnie odrzuciła Tygrena.
— Tak, co prawda, czas mu już umrzeć — przyznała Narginaut. Tygrena, rozdrażniona do najwyższego stopnia, szybko zaprzęgła
psy i podjechała do szkoły, gdzie stały już sanie Waamcza.
Wzięła na jedną rękę syna, w drugą oścień i siadając na sanie powiedziała:
— Jedźmy, Waamczo!
— Zaczekaj, Tygreno! Muszę coś powiedzieć nauczycielowi.
— O co chodzi, Waamczo? — spytał odprowadzający ich Dworkin.
— Niech Alek z dzieckiem mieszkają u ciebie w szkole, dopóki ja nie wrócę.
— Dobrze — zgodził się nauczyciel.
Zaledwie wyjechali z osady i jarangi zniknęły im z oczu, Tygrena zatrzymała sanie.
Waamczo, przypnij moje psy do swoich. Trudno mi kierować zaprzęgiem.
Waamczo doczepił psy Tygreny do własnych i długi sznur, złożony z dwudziestu czterech psów, wijąc się wzdłuż morskiego brzegu, ruszył w drogę. Tygrena siedziała obok Waamcza, tuląc do siebie Ajwama.
— Tygreno, zabiłaś starego? — spytał Waamczo.
— Nie, sam się zabił.
Na niebie śmiał się księżyc w lisiej czapie — zwiastun śnieżnej zamieci.
ROZDZIAÅ? CZTERNASTY
Przed rocznicą Rewolucji Październikowej w Zatoce Wawrzyńca, na kamienistej mierzei, wyrosły dwa ogromne budynki: szkoła z internatem i szpitalem. Już zadymiły piece i budowniczowie tymczasowo zamieszkali w ciepłych domach.
— Stary umiera — powiedziała szeptem,
— Niech umiera — obojętnie odrzuciła Tygrena.
— Tak, co prawda, czas mu już umrzeć — przyznała Narginaut. Tygrena, rozdrażniona do najwyższego stopnia, szybko zaprzęgła
psy i podjechała do szkoły, gdzie stały już sanie Waamcza.
Wzięła na jedną rękę syna, w drugą oścień i siadając na sanie powiedziała:
— Jedźmy, Waamczo!
— Zaczekaj, Tygreno! Muszę coś powiedzieć nauczycielowi.
— O co chodzi, Waamczo? — spytał odprowadzający ich Dworkin.
— Niech Alek z dzieckiem mieszkają u ciebie w szkole, dopóki ja nie wrócę.
— Dobrze — zgodził się nauczyciel.
Zaledwie wyjechali z osady i jarangi zniknęły im z oczu, Tygrena zatrzymała sanie.
Waamczo, przypnij moje psy do swoich. Trudno mi kierować zaprzęgiem.
Waamczo doczepił psy Tygreny do własnych i długi sznur, złożony z dwudziestu czterech psów, wijąc się wzdłuż morskiego brzegu, ruszył w drogę. Tygrena siedziała obok Waamcza, tuląc do siebie Ajwama.
— Tygreno, zabiłaś starego? — spytał Waamczo.
— Nie, sam się zabił.
Na niebie śmiał się księżyc w lisiej czapie — zwiastun śnieżnej zamieci.
ROZDZIAÅ? CZTERNASTY
Przed rocznicą Rewolucji Październikowej w Zatoce Wawrzyńca, na kamienistej mierzei, wyrosły dwa ogromne budynki: szkoła z internatem i szpitalem. Już zadymiły piece i budowniczowie tymczasowo zamieszkali w ciepłych domach.

