Alitet odchodzi w góry - strona 18
Zdun Jegorycz, w białym fartuchu, z wielką, rozłożystą brodą staroobrzędowca, pracował bez wytchnienia. Położywszy cegłą zawołał zadzierzyście:
— No, dzieci, będziemy pracować aż do zachodu słońca! Śmiech przebiegł po budowie. Ktoś krzyknął w odpowiedzi:
— Zanim tutaj słońce zajdzie, można całe miasto zbudować!
— No, powiedzcie, proszę! Słyszeć — słyszałem, że są na świecie takie kraje, gdzie słońce nie zachodzi, ale nie wierzyłem. Myślałem, że to tylko takie gadanie... — stwierdził zdumiony Jegorycz.
Å?owcy odÅ‚ożyli wyprawÄ™ na morsy i razem z kobietami dźwigali niezwykÅ‚e dla siebie ciężary. Dzieciaki rozbawione, z promieniejÄ…cymi wesoÅ‚oÅ›ciÄ… oczami, przerzucaÅ‚y z rÄ…k do rÄ…k cegÅ‚y.
Stary Iljicz
patt.pl
Warszawa hotel tanio
z godnoÅ›ciÄ… przechadzaÅ‚ siÄ™ w milczeniu wokoÅ‚o budujÄ…cego siÄ™ domu, ostrożnie przestÄ™pujÄ…c przez belki i kloce. MyÅ›laÅ‚ o tym, żeby siÄ™ nie popsuÅ‚o życie na wybrzeżu. Po co nazjeżdżaÅ‚o siÄ™ tu tyle taÅ„gów? Patrzcie, ile ich jest! I jak sprawnie pracujÄ…! Ze Å›miechem pracujÄ…! Z pewnoÅ›ciÄ… to wszystko krewni Å?osia. Inaczej — dlaczegożby mu pomagali? Taka wielka rodzina!... Staruszek zauważyÅ‚ peÅ‚nomocnika i skierowaÅ‚ siÄ™ w jego stronÄ™.
— A, Iljicz! Jak siÄ™ masz! Siadaj, zapalimy sobie! — rzekÅ‚ Å?oÅ› wyjmujÄ…c papierosy.
— Po co się to buduje? — zagadnął stary pokazując dom.
— Żeby mieszkać i pracować. Przyjechali nowi ludzie. Chcą pomóc wam w budowie nowego życia. Przyszły już szalupy z motorami. Będą wyprawiać się na morsy bez wioseł. Szybko jak ten kuter.
— Nie wiem — mruknął nieufnie Iljicz i zaciągnąwszy się dymem z papierosa zakrztusił się.
Drugiego dnia pod wieczór na wybrzeżu zjawił się kapitan „So-wieta�. Dom wyrósł już pod. dach, układano krokwie.
— Widzisz, Michaile Pietrowiczu, jeszcze nie ma dachu, a jeden piec już zadymiÅ‚. Wkrótce was już zwolnimy. Drzwi i okna wstawimy sami — rzekÅ‚ Å?oÅ› witajÄ…c siÄ™ z kapitanem.
— Dlaczegóż to? Całą budowę doprowadzimy do końca. Nie lubię zacząć roboty i rzucić w połowie. Pogada się ustaliła, na sztorm się nie zanosi...
Słońce zniżyło się już prawie nad samo morze. Rozżarzona kula ognista, jakby bojąc się zanurzyć w zimnych falach oceanu, zaczęła się nagle znowu podnosić po sklepieniu nieba.
— No, dzieci, będziemy pracować aż do zachodu słońca! Śmiech przebiegł po budowie. Ktoś krzyknął w odpowiedzi:
— Zanim tutaj słońce zajdzie, można całe miasto zbudować!
— No, powiedzcie, proszę! Słyszeć — słyszałem, że są na świecie takie kraje, gdzie słońce nie zachodzi, ale nie wierzyłem. Myślałem, że to tylko takie gadanie... — stwierdził zdumiony Jegorycz.
Å?owcy odÅ‚ożyli wyprawÄ™ na morsy i razem z kobietami dźwigali niezwykÅ‚e dla siebie ciężary. Dzieciaki rozbawione, z promieniejÄ…cymi wesoÅ‚oÅ›ciÄ… oczami, przerzucaÅ‚y z rÄ…k do rÄ…k cegÅ‚y.
Stary Iljicz
Darmowa reklama:
Meble hiszpańskie
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Meble hiszpańskie - licza się najlepsi.patt.pl
Warszawa hotel tanio
— A, Iljicz! Jak siÄ™ masz! Siadaj, zapalimy sobie! — rzekÅ‚ Å?oÅ› wyjmujÄ…c papierosy.
— Po co się to buduje? — zagadnął stary pokazując dom.
— Żeby mieszkać i pracować. Przyjechali nowi ludzie. Chcą pomóc wam w budowie nowego życia. Przyszły już szalupy z motorami. Będą wyprawiać się na morsy bez wioseł. Szybko jak ten kuter.
— Nie wiem — mruknął nieufnie Iljicz i zaciągnąwszy się dymem z papierosa zakrztusił się.
Drugiego dnia pod wieczór na wybrzeżu zjawił się kapitan „So-wieta�. Dom wyrósł już pod. dach, układano krokwie.
— Widzisz, Michaile Pietrowiczu, jeszcze nie ma dachu, a jeden piec już zadymiÅ‚. Wkrótce was już zwolnimy. Drzwi i okna wstawimy sami — rzekÅ‚ Å?oÅ› witajÄ…c siÄ™ z kapitanem.
— Dlaczegóż to? Całą budowę doprowadzimy do końca. Nie lubię zacząć roboty i rzucić w połowie. Pogada się ustaliła, na sztorm się nie zanosi...
Słońce zniżyło się już prawie nad samo morze. Rozżarzona kula ognista, jakby bojąc się zanurzyć w zimnych falach oceanu, zaczęła się nagle znowu podnosić po sklepieniu nieba.
Oznaczenia: Meble hiszpańskie


