www.netmag.com.pl

Alitet odchodzi w góry - strona 16
— Cóż wy mówicie, towarzyszu pełnomocniku! Ja wam takie piece postawię, że sto lat wytrzymają! Drutem ściągną! — wykrzyknął milicjant Chochłow.
— Ty musisz zaraz zbierać się do odjazdu na północną, część wybrzeża. Natychmiast. Akurat idzie w tamtą stronę kajali. Wysiądziesz w Zatoce Źródlanej. Zadanie — walka z kontrabandą. Towarzysz Żukow opowie ci dokładnie, co i jak.
— Już jestem gotowy, towarzyszu pełnomocniku! Kuferek pod pachę — i załatwione. My — jak wojsko — wesoło odrzekł milicjant.
— Towarzysza Żukowa od pracy przy budowie zwalniam. Kiedy „Sowiet� będzie odbywał swój rejs powrotny, Żukow wyjedzie na kontynent. Niech się przygotuje. I jeszcze jednego człowieka trzeba zwolnić. Do osady Enmakaj, gdzie bardzo silne są wpływy szamanów, należy od razu posłać nauczyciela. Trzeba tam wybrać miejsce
na szkołę, przygotować ludność i jak tylko zawinie statek, natychmiast zacząć budowę, by nie zatrzymać go niepotrzebnie nawet na jedną minutę. Kapitan decyduje się na ryzyko. Uczniów tam będzie niewielu: najwyżej ośmiu. Kto z nauczycieli chce pojechać? Uprzedzam: teren niełatwy.
— Którykolwiek
z nas — odezwał się wątły młodzik Kuźma Dozornyj. — Wszyscy jesteśmy komsomolcami i zdawaliśmy sobie dobrze sprawę, dokąd jedziemy.
— A okazalszego od ciebie nauczyciela nie ma? — zagadnÄ…Å‚ Å?oÅ›. PodniósÅ‚ siÄ™ wysoki, barczysty, nieco ospowaty nauczyciel
Dworkin.
— Taki będzie dobry? — spytał z nieśmiałym uśmiechem.
— Dobry! Instrukcje otrzymasz od towarzysza Żukowa. To wszystko. A teraz na miejsca — i natychmiast do roboty!
— ChwileczkÄ™... — odezwaÅ‚ siÄ™ geolog. — Ja, towarzyszu Å?oÅ›, oczywiÅ›cie nie wyÅ‚amujÄ™ siÄ™ od udziaÅ‚u w zbiorowej pracy. Ale biorÄ…c pod uwagÄ™, że na swoim odcinku najwiÄ™cej mogÄ™ zrobić w lecie, nie chciaÅ‚bym tracić czasu. Może by tak — plecak na ramiÄ™, mÅ‚otek geologiczny do rÄ™ki... i w góry?
— Dobrze — zgodziÅ‚ siÄ™ Å?oÅ›. — Musicie tylko wziąć ze sobÄ…
przewodnika.