Alitet odchodzi w góry - strona 149
W ciągu dnia milicjant spał, a nocami sam. obserwował rzekę. Noce były jasne i różniły się od dni jedynie tym, że były chłodniejsze.
ChochÅ‚ow pojechaÅ‚ na GÄ™siÄ… WyspÄ™ i przywiózÅ‚ prawie caÅ‚y kajak jaj. Å?owiÅ‚ ryby zapuszczajÄ…c w rzekÄ™ sieć na dÅ‚ugim kiju. Ryb wyciÄ…gali takie mnóstwo, że we dwoje nie nadążali ich oporzÄ…dzać. Trzeba je byÅ‚o wypatroszyć i rozwiesić na drÄ…gach, by wyschÅ‚y, Kiedy sprzykrzyÅ‚a im siÄ™ ta robota, milicjant wchodziÅ‚ na wzgórek usiany mroszkÄ…, kÅ‚adÅ‚ siÄ™ na ziemi i jadÅ‚ wprost z krzaków jagody spoglÄ…dajÄ…c jednoczeÅ›nie na rzekÄ™. Jednego tylko siÄ™ obawiaÅ‚ — mgieÅ‚: w mgle można nie dojrzeć szalupy. PostanowiÅ‚ wiÄ™c razem z TatjanÄ… w dni mgliste krążyć po rzece kajakiem
www.tybetzoo.pl
Sauny - Francja wczasy
i nasłuchiwać głosów ludzkich: nie będą przecież płynąć w milczeniu, w mgle tym bardziej trzeba się naradzać.
Okolica tu była zupełnie bezludna: na setki kilometrów w jedną i w drugą stronę wybrzeża — pustkowie.
Pewnego razu, kiedy Chochłow spał, Tania wbiegła do namiotu.
— Å?odzie! — krzyknęła.
Milicjant chwycił karabin i wypadł na dwór.
Wzdłuż brzegu morza płynął kajak, a za nim dwie szalupy. W powietrzu rozlegał się warkot motorów i łodzie zbliżały się z zadziwiającą szybkością. Było całkiem jasne, że to nie zbiegowie. Chochłow wszedł na wzgórek, wystrzelił w powietrze i zaczął machać czapką.
Ale Lok i bez tego dawno już spostrzegł namiot i skierował się w jego stronę. Czyż można ominąć jakiekolwiek osiedle ludzkie? Tym bardziej, że trzeba przecież pokazać wszystkim, jak mknie kajak.
Lok pierwszy wpłynął w ujście Amguemy, wartki prąd z przeciwnej strony zwolnił szybkość łodzi.
— Ty c-c-co tu robisz, Chochłow? Ryby łapiesz? — spytał Rusakow witając się z milicjantem i spoglądając na drągi obwieszone rybami.
— Sandacze łowię. Według moich obliczeń w niedługim czasie powinni płynąć tędy w dół rzeki Sabler i ten Nick. Sabler zwiał, a przecież poza Nickiem — nie miał u kogo się schronić.
— Oni na szalupie, a ty na b-b-brzegu? Jakże ty myślisz ich z-z-zatrzymać?.
ChochÅ‚ow pojechaÅ‚ na GÄ™siÄ… WyspÄ™ i przywiózÅ‚ prawie caÅ‚y kajak jaj. Å?owiÅ‚ ryby zapuszczajÄ…c w rzekÄ™ sieć na dÅ‚ugim kiju. Ryb wyciÄ…gali takie mnóstwo, że we dwoje nie nadążali ich oporzÄ…dzać. Trzeba je byÅ‚o wypatroszyć i rozwiesić na drÄ…gach, by wyschÅ‚y, Kiedy sprzykrzyÅ‚a im siÄ™ ta robota, milicjant wchodziÅ‚ na wzgórek usiany mroszkÄ…, kÅ‚adÅ‚ siÄ™ na ziemi i jadÅ‚ wprost z krzaków jagody spoglÄ…dajÄ…c jednoczeÅ›nie na rzekÄ™. Jednego tylko siÄ™ obawiaÅ‚ — mgieÅ‚: w mgle można nie dojrzeć szalupy. PostanowiÅ‚ wiÄ™c razem z TatjanÄ… w dni mgliste krążyć po rzece kajakiem
Darmowa reklama:
Posadzki
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Posadzki - licza siÄ™ najlepsi.www.tybetzoo.pl
Sauny - Francja wczasy
Okolica tu była zupełnie bezludna: na setki kilometrów w jedną i w drugą stronę wybrzeża — pustkowie.
Pewnego razu, kiedy Chochłow spał, Tania wbiegła do namiotu.
— Å?odzie! — krzyknęła.
Milicjant chwycił karabin i wypadł na dwór.
Wzdłuż brzegu morza płynął kajak, a za nim dwie szalupy. W powietrzu rozlegał się warkot motorów i łodzie zbliżały się z zadziwiającą szybkością. Było całkiem jasne, że to nie zbiegowie. Chochłow wszedł na wzgórek, wystrzelił w powietrze i zaczął machać czapką.
Ale Lok i bez tego dawno już spostrzegł namiot i skierował się w jego stronę. Czyż można ominąć jakiekolwiek osiedle ludzkie? Tym bardziej, że trzeba przecież pokazać wszystkim, jak mknie kajak.
Lok pierwszy wpłynął w ujście Amguemy, wartki prąd z przeciwnej strony zwolnił szybkość łodzi.
— Ty c-c-co tu robisz, Chochłow? Ryby łapiesz? — spytał Rusakow witając się z milicjantem i spoglądając na drągi obwieszone rybami.
— Sandacze łowię. Według moich obliczeń w niedługim czasie powinni płynąć tędy w dół rzeki Sabler i ten Nick. Sabler zwiał, a przecież poza Nickiem — nie miał u kogo się schronić.
— Oni na szalupie, a ty na b-b-brzegu? Jakże ty myślisz ich z-z-zatrzymać?.
Oznaczenia: Posadzki

