Alitet odchodzi w góry - strona 12
Zgrzytały dźwigi, wesoły hałas panował na pokładzie, w ładowniach. Przez iluminator do kajuty kapitana coraz to wpadały okrzyki: Hola! W górę! Puszczaj!
— Domisko przywiozłem ci na dwadzieścia pokoi. Trzy szkoły. Będziesz żył teraz jak książę Monaco!
Å?oÅ› pokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ… w zadymie:
— To mało, Michaile Pietrowiczu. Trzy szkoły... Sam wiesz, jakie jest nasze wybrzeże. To nie to, co państwo Monaco.
— A cóż ty, bracie, myślisz, że „Sowiet� jest z gumy? Na początek ci wystarczy. I Moskwę nie od razu zbudowano,
Kapitan zawołał:
— Mitricz! Pierwszego oficera dawaj tu do
www.komandos.pl
Dobre Miasto ogłoszenia
mnie! Wezwany zjawił się.
— Iwanie Iwanowiczu — rzekł kapitan tonem rozkazu. — Zarządzić zbiórkę. Cała załoga ma się natychmiast stawić do pracy przy budowie domu Komitetu Rewolucyjnego! Termin — dwie doby!
— Rozkaz, Michaile Pietrowiczu!
— ZadymiÄ… piece Rewkomu — podnosimy kotwicÄ™... A szkoÅ‚y gdzie ci rozwieźć? — kapitan zwróciÅ‚ siÄ™ do Å?osia.
— Jedną — tutaj, jedną — do południowej części rejonu, a trzecią — do Enmakaj.
—Hm!... Do Enmakaj? To przeszło trzysta mil lodami.
— Trzeba, Michaile Pietrowiczu, koniecznie trzeba! Kapitan zamyślił się. W milczeniu zapalił papierosa i zdecydowanym tonem oświadczył:
— Dobrze, Nikito Siergiejewiczu! Zaryzykuję... — i uderzywszy pięścią w stół zawołał w uniesieniu:
— Podoba mi się taka Rosja! Cały statek gna w lody, żeby dostarczyć na miejsce malutką szkółkę. To naprawdę wielki j niesłychany humanizm! — mówił wymachując ręką w powietrzu.
— No, a jakże inaczej, Michaile Pietrowiczu? Przecież to wszystko nasze zwyczajne sprawy.
Wyszli na pokład. Podbiegł do nich Andriej Żukow wołając z zachwytem:
— Szalupy! Dwanaście sztuk, Nikito Siergiejewiczu!
— Szalupy?! — powtórzyÅ‚ zdumiony Å?oÅ›.
— Domisko przywiozłem ci na dwadzieścia pokoi. Trzy szkoły. Będziesz żył teraz jak książę Monaco!
Å?oÅ› pokrÄ™ciÅ‚ gÅ‚owÄ… w zadymie:
— To mało, Michaile Pietrowiczu. Trzy szkoły... Sam wiesz, jakie jest nasze wybrzeże. To nie to, co państwo Monaco.
— A cóż ty, bracie, myślisz, że „Sowiet� jest z gumy? Na początek ci wystarczy. I Moskwę nie od razu zbudowano,
Kapitan zawołał:
— Mitricz! Pierwszego oficera dawaj tu do
Darmowa reklama:
Agencja ochrony
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Agencja ochrony - licza siÄ™ najlepsi.www.komandos.pl
Dobre Miasto ogłoszenia
— Iwanie Iwanowiczu — rzekł kapitan tonem rozkazu. — Zarządzić zbiórkę. Cała załoga ma się natychmiast stawić do pracy przy budowie domu Komitetu Rewolucyjnego! Termin — dwie doby!
— Rozkaz, Michaile Pietrowiczu!
— ZadymiÄ… piece Rewkomu — podnosimy kotwicÄ™... A szkoÅ‚y gdzie ci rozwieźć? — kapitan zwróciÅ‚ siÄ™ do Å?osia.
— Jedną — tutaj, jedną — do południowej części rejonu, a trzecią — do Enmakaj.
—Hm!... Do Enmakaj? To przeszło trzysta mil lodami.
— Trzeba, Michaile Pietrowiczu, koniecznie trzeba! Kapitan zamyślił się. W milczeniu zapalił papierosa i zdecydowanym tonem oświadczył:
— Dobrze, Nikito Siergiejewiczu! Zaryzykuję... — i uderzywszy pięścią w stół zawołał w uniesieniu:
— Podoba mi się taka Rosja! Cały statek gna w lody, żeby dostarczyć na miejsce malutką szkółkę. To naprawdę wielki j niesłychany humanizm! — mówił wymachując ręką w powietrzu.
— No, a jakże inaczej, Michaile Pietrowiczu? Przecież to wszystko nasze zwyczajne sprawy.
Wyszli na pokład. Podbiegł do nich Andriej Żukow wołając z zachwytem:
— Szalupy! Dwanaście sztuk, Nikito Siergiejewiczu!
— Szalupy?! — powtórzyÅ‚ zdumiony Å?oÅ›.
Oznaczenia: Agencja ochrony


