Alitet odchodzi w góry - strona 11
że wymyśla na mnie ostatnimi słowami i ty potem nie zechcesz ze mną nawet kieliszkiem się trącić?
Å?oÅ›, ujrzawszy znajome pismo żony, ze wzruszeniem wziÄ…Å‚ list. Sam również miaÅ‚ ochotÄ™ przeczytać go bez Å›wiadków, pomyÅ›leć nad nim, wspomnieć odległą mÅ‚odość — on byÅ‚ maszynistÄ…, a Natasza — nauczycielkÄ…. Jej to przecież zawdziÄ™cza umiejÄ™tność czytania i pisania. WÅ‚ożyÅ‚ pieczoÅ‚owicie list do portfelu.
— Widzieliście ją, Michaile Pietrowiczu?
— Tak. Właśnie mieliśmy odjeżdżać do Władywostoku, a tu Wbiega do mnie kobieta. Podniecona, oczy błyszczą — i od razu badanie: „Towarzyszu kapitanie, wy cały czas pracujecie na statku «Sowiet»?� — Tak, cały czas — powiadam — pły-y-y-wam na „Sowiecie�. Ona myśli,
www.foros.pl
Informatyka
że statek to jakiÅ› Rewkom albo fabryka! I w zeszÅ‚ym roku — mówiÄ™ — pÅ‚y-ywa-aÅ‚em na nim. Ona pyta, czy nie znam Å?osia. No, jakże nie znać! W czasie zeszÅ‚orocznej żeglugi — powiadam — czterdzieÅ›ci dni szliÅ›my razem. „DokÄ…d szliÅ›cie?â€? Cha-cha-cha! Ona myÅ›li, że parostatki nie chodzÄ…, tylko bezwarunkowo jeżdżą!... No i pytaÅ‚a, gdzie ty jesteÅ› i co siÄ™ z tobÄ… dzieje. MiaÅ‚a zamiar jechać do ciebie. OdradziÅ‚em jej, odradziÅ‚em. PowiedziaÅ‚em całą prawdÄ™. Na bezludnym brzegu — mówiÄ™ — wysadziÅ‚em Å?osia. Co siÄ™ z nim teraz dzieje — sam nie wiem. Nie radziÅ‚em jej odcumowywać, nie radziÅ‚em ...
— Chyba sÅ‚usznie postÄ…piÅ‚eÅ›, Michaile Pietrowiczu — powiedziaÅ‚ Å?oÅ› bez przekonania.
— Rozumie się, że słusznie. Znam przecież ten kraj. Zżyjesz się z tutejszym terenem, dom sobie zbudujesz — wtedy podnoś żagle. Tak jak powiedziałem... A ona rwie się do ciebie! Nasze kapitańskie żony nie są takie czułe. Przywykły żyć bez mężów... No, wypijmy! ... Mitricz, jeszcze ziemniaków! — krzyknął wydostając oliwki i kandyzowane cytryny.
— A jak układa się życie na kontynencie, Michaile Pietrowiczu?,
— Życie wzięło kurs wyznaczony przez Włodzimierza Iljicza. Stalin przy sterze — i statek wali prościutkim kursem. Sunie naprzód nie zwracając uwagi na skały podwodne. Oczywiście nie bez tego, żeby na pokładzie nie znaleźli się jacyś awanturnicy. Ale ich po trochu likwidują. Inaczej zresztą nie można. Sądzę po sobie: rozpuścisz załogę — pójdziesz bracie, na dno... raki karmić...
Å?oÅ›, ujrzawszy znajome pismo żony, ze wzruszeniem wziÄ…Å‚ list. Sam również miaÅ‚ ochotÄ™ przeczytać go bez Å›wiadków, pomyÅ›leć nad nim, wspomnieć odległą mÅ‚odość — on byÅ‚ maszynistÄ…, a Natasza — nauczycielkÄ…. Jej to przecież zawdziÄ™cza umiejÄ™tność czytania i pisania. WÅ‚ożyÅ‚ pieczoÅ‚owicie list do portfelu.
— Widzieliście ją, Michaile Pietrowiczu?
— Tak. Właśnie mieliśmy odjeżdżać do Władywostoku, a tu Wbiega do mnie kobieta. Podniecona, oczy błyszczą — i od razu badanie: „Towarzyszu kapitanie, wy cały czas pracujecie na statku «Sowiet»?� — Tak, cały czas — powiadam — pły-y-y-wam na „Sowiecie�. Ona myśli,
Darmowa reklama:
Wentylacja
Podzielasz nasze zainteresowania? Zobacz Wentylacja - licza siÄ™ najlepsi.www.foros.pl
Informatyka
— Chyba sÅ‚usznie postÄ…piÅ‚eÅ›, Michaile Pietrowiczu — powiedziaÅ‚ Å?oÅ› bez przekonania.
— Rozumie się, że słusznie. Znam przecież ten kraj. Zżyjesz się z tutejszym terenem, dom sobie zbudujesz — wtedy podnoś żagle. Tak jak powiedziałem... A ona rwie się do ciebie! Nasze kapitańskie żony nie są takie czułe. Przywykły żyć bez mężów... No, wypijmy! ... Mitricz, jeszcze ziemniaków! — krzyknął wydostając oliwki i kandyzowane cytryny.
— A jak układa się życie na kontynencie, Michaile Pietrowiczu?,
— Życie wzięło kurs wyznaczony przez Włodzimierza Iljicza. Stalin przy sterze — i statek wali prościutkim kursem. Sunie naprzód nie zwracając uwagi na skały podwodne. Oczywiście nie bez tego, żeby na pokładzie nie znaleźli się jacyś awanturnicy. Ale ich po trochu likwidują. Inaczej zresztą nie można. Sądzę po sobie: rozpuścisz załogę — pójdziesz bracie, na dno... raki karmić...
Oznaczenia: Wentylacja


