Ali Basza Janiny : krotofila w dwoch aktach oryginalna wierszem, wystawiona pierwszy raz na teatrze krakowskim d. 16. maja 1822 - strona 52
WSZYSCY
(prócz Plica.)
Gdzie? dokąd?..
PLIC.
Dalej zamną... a wnet się dowiecie.
WASYLKA.
Co chcesz czynić?
ALIBEK
Niebaczny !...
TURCY,
(razem.)
O biada nam biada!,
PLIC.
Słuchajcież mnie i pójdźcie.. żal tu nic nienada.
(Patrząc za kulissy.)
Żagiel już rozwinięty — wiatr pomyślny wieje....
WASYLKA.
Miałyżby nieba twoją uiścić nadzieję !...
Lecz moje towarzyszki...
PLIC.
Nic im się niestanie...
Ali żyje , a zatem...
ALIBEK.
Słuszne domniemanie.
(prócz Plica.)
Gdzie? dokąd?..
PLIC.
Dalej zamną... a wnet się dowiecie.
WASYLKA.
Co chcesz czynić?
ALIBEK
Niebaczny !...
TURCY,
(razem.)
O biada nam biada!,
PLIC.
Słuchajcież mnie i pójdźcie.. żal tu nic nienada.
(Patrząc za kulissy.)
Żagiel już rozwinięty — wiatr pomyślny wieje....
WASYLKA.
Miałyżby nieba twoją uiścić nadzieję !...
Lecz moje towarzyszki...
PLIC.
Nic im się niestanie...
Ali żyje , a zatem...
ALIBEK.
Słuszne domniemanie.
KAFFAR
Uchodźmy... już ktoś wraca...
PLIC.
Za mną...
ALIBEK.
Wielki Boże!.. W którejż ci stronie świata dzięki moje złożę!..
(Odchodzą za kulisy na prawo.)


