www.netmag.com.pl

Ali Basza Janiny : krotofila w dwoch aktach oryginalna wierszem, wystawiona pierwszy raz na teatrze krakowskim d. 16. maja 1822 - strona 47
A panowie sami
Zamiast nam tego bronić, muszą uciec z nami.
Pieniędzy mam dostatek — trzosik pełen złota....

CHURSZYD.
(do Mechmeda na glos, wskazując na kobiety.)
Któraż jest między niemi ta piękna istota,
Wasylka z wdzięków sławna ,dziś biedne stworzenie?
Żal mi, iż jej smutnego losu nieodmienię ; Przynajmniej chcę ją widzieć. ...
(Mechmed odsłania jej twarz i pokazuje Churszydowi.)
A?... wcale do rzeczy. ..
Szkoda, szkoda dziewczyny... godna jest mej pieczy.
Ale ten barbarzyniec, ten człowiek zazdrosny,
Wraz z sobą niszczy różę piękniejszą od wiosny.
(Z dumą ale zawsze ukrywając się za Mechmeda, mówi do postaci Alego.)
A coż Panie trzytulny, rabusiu portowy?
Siedzisz teraz w postaci głuchego niemowy?
Ni trzech nieumiesz zliczyć, — ni gęby otworzyć?
Niezechcesz że przedemną dumy upokorzyć?...
Myślisz że cię się boje?
(chowając się za Mechmeda)
Spróbuj.. . rusz no dłonią. ...
(wskazując żołnierzy.)
To mi zaraz na miejscu legniesz pod ich bronią!
Siedzi sobie jak trusia — ktoby poznał baszę?
(groźnie a lękliwie)
O dosyć nam już WPan nadmuchałeś w kaszę!
Dziesięćkroc liczniejszego zbić mnie tyle razy?