www.netmag.com.pl

Ali Basza Janiny : krotofila w dwoch aktach oryginalna wierszem, wystawiona pierwszy raz na teatrze krakowskim d. 16. maja 1822 - strona 41
KAFFAR.
(z szyderstwem)
A ty?..

MUSTAFA.
O ja ręczę...

KAFFAR.
Uzbrójże więc w odwagę twe serce zajęcze
Milczeć do ostatniego niech będzie gotowe.

MUSTAFA.
O tak!... chociażby nawet ucięto mi głowę...

KAFFAR, 
(patrząc za scenę.)
Cicho.

 
Scena VI.
CIŻ SAMI, - CHURSZYD, MECHMED
z dawnym orszakiem, z drugiej strony wychodzi z wieży OMAR, nieco poźniej.
 
MECHMED
(do Churszyda)
Tego strzelania ja sam niepojmuję.

CHURSZYD,
 
(
zastawiając się Mechmedem od strony wieży.)
Może nam nową jaką zasadzkę gotuje...

MECHMED.
Nie, ja tak źle niemyślę, — warownia jest nasza.

OMAR
(pokazując się z wieży i zostawiając bramę otworem, schodzi na dół, czyni głębokie ukłony Churszydowi.)
Panie! ponieważ nagle zaniemówił basza, J siedzi otrętwiaiy, prawie bezprzytomnyj