Alfred de Musset : studyum literackie Edwarda Lubowskiego. - strona 46
Posłuchajmy: Oktawiusz, młodzieniec 19-letni kocha naiwnie, z owem najwyższem zaufaniem pierwszej młodości. Raz podczas wieczerzy, w chwili gdy o niej marzył i w oczy jej patrzał, schyla się. aby podnieść spadły widelec, i widzi... nogę swej kochanki opierającą się na nodze swego najlepszego przyjaciela. " Stałem się nagle idyotą przez niewierność tej kobiety, której dotąd nigdy nie podejrzywałem... " Przyjaciela wyzywa na pojedynek "przypatrując mu się jak potworowi, ażeby zauważyć jak wygląda". Nie to go bolało, że go kochanka przestała kochać, ale że "go zdradziła". "Nie zrozumiałem bowiem — powiada — dla czego kobieta nie będąc zmuszona niczem, okłamuje mężczyznę, gdy już kocha drugiego... jeżeli mnie nie kochała, dla czego nie wyznała otwarcie, dla czego mnie oszukała? Odtąd przechodzi rodzaj delirium ze wszystkiemi okropnemi przejściami. "Chciałbym nienawidzieć tę kobietę — daremnie, krążyła ona w krwi żył mojich, — przeklinam ją, ale marzyłem o niej... żyłem jedynie przez tę kobietę, zwątpić o niej znaczyło to samo, co zwątpić o wszystkiem... świat zaczął mi się wydawać zamieszkanym przez potwory i dzikie zwierzęta... Często nie mogłem jasno rozróżnić, co się działo w mej głowie. Raz zdawało mi się, że to sen straszliwy, i że potrzebuję oczy zamknąć, ażeby się obudzić szczęśliwym, to znowu życie całe wydało mi się zmiennem i fałszywem... " Przyjaciel Oktawiusza, epikurejczyk i jeden z tych sceptyków, który widząc i znając złe, nie kusi się jednak na reformę i nie przeklina, powiada mu między innemi: "Doprowadza cię w tej chwili do rozpaczy głównie myśl doskonałości, jaką sobie wyrobiłeś o swojej kochance, a która cię tak zawiodła... "... a potem dalej po dłu-


