Alfred de Musset : studyum literackie Edwarda Lubowskiego. - strona 21
nieważ dla przepędzenia czasu często zaglądał w jednę książkę (serce ludzkie), a zatem czytał w niej może za wiele, a umysł zawcześnie dojrzały nie zawsze na co się przydaje. Z tej to przyczyny — dodaje poeta — nigdy na balu nie tańczył. "
W tym tonie lekkiego, czysto francuskiego sceptycyzmu opisuje swego bohatera. Mardoche odziedziczył po starej wdowie, i oto arcykomiczna apostrofa poety:
Que dorme en paix ta cendre, ô quatre fois bénie
Douairière, pour le jour ou cette sainte envie
Comme un rayon d'en haut te vint prendre en toussant,
De demauder un prètre et de cracher le sang!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tes meubles furent mis, douairière, au Châtelet
Chaum vendu le tiers de l'argent qu'il valait.
De ta robe de noce on fit un paraplnie;
Ton boudoire, ô Venus, dcvint mie écurie.
Quatre grands lévriers chassèrent du tapis
Ton chat qui, de tont temps, sur ton coussin tapi,
S'etait frotté le soir l'oreille à ta pantoufle;
Et qui, maigre aujourdbui, la queue au vent s'essoutie
A courrir sur les toits des repas incertains,
— Admirable matiere à mettre en vers latins."
O ty wdowo nad wdowy, o czterykroć święta!
Wieczny pokój twym prochom! a bądź wniebowzięta
Za ów dzień, gdy jak promyk ze szczerego złota
Spadła na cię kaszlącą, anielska ochota
Wołać co żywo księdza i krwią spluwać gęsto...
Twoje sprzęty na rynek ruszyły gromadnie,
Kto dał trzecią część ceny, ten pieniądze kładnie.
Z twojej ślubnej sukienki mam parasol w dłoni,
W twej sypialni, Wenero, koń tręzlami dzwoni,
Cztery wysmukłe charty spędziły z kobierca
Twego kota białego, duszkę twego serca.
W tym tonie lekkiego, czysto francuskiego sceptycyzmu opisuje swego bohatera. Mardoche odziedziczył po starej wdowie, i oto arcykomiczna apostrofa poety:
Que dorme en paix ta cendre, ô quatre fois bénie
Douairière, pour le jour ou cette sainte envie
Comme un rayon d'en haut te vint prendre en toussant,
De demauder un prètre et de cracher le sang!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Tes meubles furent mis, douairière, au Châtelet
Chaum vendu le tiers de l'argent qu'il valait.
De ta robe de noce on fit un paraplnie;
Ton boudoire, ô Venus, dcvint mie écurie.
Quatre grands lévriers chassèrent du tapis
Ton chat qui, de tont temps, sur ton coussin tapi,
S'etait frotté le soir l'oreille à ta pantoufle;
Et qui, maigre aujourdbui, la queue au vent s'essoutie
A courrir sur les toits des repas incertains,
— Admirable matiere à mettre en vers latins."
O ty wdowo nad wdowy, o czterykroć święta!
Wieczny pokój twym prochom! a bądź wniebowzięta
Za ów dzień, gdy jak promyk ze szczerego złota
Spadła na cię kaszlącą, anielska ochota
Wołać co żywo księdza i krwią spluwać gęsto...
Twoje sprzęty na rynek ruszyły gromadnie,
Kto dał trzecią część ceny, ten pieniądze kładnie.
Z twojej ślubnej sukienki mam parasol w dłoni,
W twej sypialni, Wenero, koń tręzlami dzwoni,
Cztery wysmukłe charty spędziły z kobierca
Twego kota białego, duszkę twego serca.


