Aleksander hr. Wielopolski Margrabia Gonzaga Myszkowski - strona 95
dnał sobie od razu serca wszystkich Polaków i uczynił niemożebnem dalsze działanie demagogów. Wielkiemu księciu jednak inaczej doradzono, Wielopolski zaś, który nie znał sposobów zjednywania narodu, nie wpadł na pomysł tak łatwego sposobu pokonania przeciwnika. Jaroszyński zginął na szubienicy. Ponieważ zaś każda śmierć budzi w sercach ludzkich uczucia litości, zapomniano więc o karygodnym czynie Jaroszyńskiego, a potępiano tego, który się nie zdobył na przebaczenie.
Mało komu jest wiadomem, iż z zamachem na życie Konstantego był połączony inny zamach, mający na celu usunięcie Komitetu centralnego narodowego, jako przeszkadzającego swojem umiarkowaniem rychłemu wybuchowi. W chwiłi, gdy pociąg wiozący W. księcia zbliżał się do Warszawy, zwolennicy rewolucji wpadli do sali, w której wspomniany Komitet odbywał posiedzenia. Mieli oni zamiar zmusić jakiemikolwiek sposobami członków Komitetu do ustąpienia, pochwycić jego władzę nad organizacją narodową w swoje ręce, i wśród ogólnego zamięszania, jakieby wywołała śmierć nowego namiestnika, wywołać powstanie w Warszawie. Komitet jednak ustąpić nie chciał, i gdy certował się z rewolucjonistami, wszedł nagle do sali posiedzeń urzędnik policji narodowej z raportem do Komitetu, opisującym przybycie i wjazd W. księcia do Warszawy. Z tego to raportu dowiedzieli się obecni w sali zwolennicy wybuchu, iż zamach przygotowany ca dworcu kolei nie udał się, od razu więc w swoich atakach na Komitet zmiękli i spokojnie ustąpili.
Komitet centralny rozumiejąc dobrze, jak niebezpiecznemi dla sprawy narodowej były zamachy, powziął na jednem z następnych swoich
Mało komu jest wiadomem, iż z zamachem na życie Konstantego był połączony inny zamach, mający na celu usunięcie Komitetu centralnego narodowego, jako przeszkadzającego swojem umiarkowaniem rychłemu wybuchowi. W chwiłi, gdy pociąg wiozący W. księcia zbliżał się do Warszawy, zwolennicy rewolucji wpadli do sali, w której wspomniany Komitet odbywał posiedzenia. Mieli oni zamiar zmusić jakiemikolwiek sposobami członków Komitetu do ustąpienia, pochwycić jego władzę nad organizacją narodową w swoje ręce, i wśród ogólnego zamięszania, jakieby wywołała śmierć nowego namiestnika, wywołać powstanie w Warszawie. Komitet jednak ustąpić nie chciał, i gdy certował się z rewolucjonistami, wszedł nagle do sali posiedzeń urzędnik policji narodowej z raportem do Komitetu, opisującym przybycie i wjazd W. księcia do Warszawy. Z tego to raportu dowiedzieli się obecni w sali zwolennicy wybuchu, iż zamach przygotowany ca dworcu kolei nie udał się, od razu więc w swoich atakach na Komitet zmiękli i spokojnie ustąpili.
Komitet centralny rozumiejąc dobrze, jak niebezpiecznemi dla sprawy narodowej były zamachy, powziął na jednem z następnych swoich


